Eksplozja w pobliżu gazociągu w Serbii: ekspert wojskowy mówi o rosyjskiej prowokacji przed wyborami na Węgrzech
Opinię tę wyraził w rozmowie z „The Guardian” generał dywizji i założyciel firmy Andromeda Nikołaj Zentsev, donosi Ukrinform.
Pomimo oświadczeń władz serbskich i węgierskich o „zagrożeniu dla suwerenności energetycznej”, eksperci ds. uzbrojenia kwestionują realność zamiaru przeprowadzenia sabotażu.
Według Zentseva, obliczenia firmy wykazały, że 4 kg materiałów wybuchowych przechwyconych przez serbskie służby bezpieczeństwa wojskowego w północnej części kraju, w miejscowości Kaniża, nie mogło poważnie uszkodzić gazociągu.
Eksperci Andromedy przeanalizowali charakterystykę gazociągu, którym rosyjski gaz przesyłany jest na Węgry przez Turcję, Bułgarię i Serbię, i obliczyli ilość materiałów wybuchowych, która teoretycznie mogłaby spowodować poważne szkody.
Zentsev zauważył, że wymagałoby to znacznie większej ilości. „Cztery kilogramy (materiałów wybuchowych – red.) nie wystarczą, aby zatrzymać gazociąg” – zauważył ekspert.
Podkreślił, że nawet przy optymalnym rozmieszczeniu 4 kg plastydu „prawdopodobnie spowodowałyby jedynie lokalne szkody, które można by naprawić w ciągu kilku dni, bez powodowania długotrwałych przerw w dostawach”.
„To nie spełnia celu klasycznego aktu sabotażu, mającego na celu unieruchomienie infrastruktury na tygodnie lub miesiące” – podkreślił Zentsev, popierając „wniosek, że incydent był prawdopodobnie prowokacją”.
Zauważył, że sądząc po dowodach publicznych, materiał wybuchowy znaleziono kilkaset metrów od gazociągu i nie odnotowano żadnych prób jego bezpośredniego przymocowania do obiektu. Ekspert wyraził również opinię, że incydent był prawdopodobnie operacją pod fałszywą flagą przeprowadzoną przez rosyjski wywiad wojskowy (GRU).
„To spełnia standardy GRU” – dodał Zentsev, podkreślając wojskowy charakter incydentu.
Według eksperta, największymi beneficjentami tego zdarzenia byli prawdopodobnie „obecny rząd Węgier, który zyskuje dodatkowe wpływy polityczne przed wyborami, oraz Rosja, która stara się wykorzystać takie incydenty do zdyskredytowania Ukrainy w oczach cywilizowanego świata”.
Jak donosił Ukrinform, prezydent Serbii Aleksandar Vučić poinformował 5 kwietnia, że policja odkryła ładunki wybuchowe w pobliżu gazociągu Bałkańskiego Potoku, którym przesyłany jest rosyjski gaz do Serbii i na Węgry.
Rzecznik ukraińskiego MSZ Heorhij Tychyj oświadczył, że Kijów nie miał nic wspólnego z tym incydentem w Serbii.
Szef serbskiego wywiadu poinformował również, że Ukraina nie stoi za incydentem z materiałami wybuchowymi znalezionymi w pobliżu gazociągu TurkStream, łączącego Serbię z Węgrami.
W niedzielę, 12 kwietnia, na Węgrzech odbędą się wybory parlamentarne. Według sondaży, centroprawicowa partia Cisa Petera Magyara zwiększyła przewagę nad rządzącą partią Fidesz premiera Viktora Orbana.
Według ekspertów, Orbán może uciec się do prowokacji, stanu wyjątkowego lub oszustw, aby uniknąć porażki w wyborach.