Zwrot polskich odznaczeń przez prezydentów Ukrainy pokazał jedność Ukraińców – czeski badacz
Opinię taką wyraziła w komentarzu dla Ukrinformu czeska ukraińska badaczka Lenka Víchová, która od wielu lat zajmuje się badaniem historii Ukrainy.
„Uważam, że to był właściwy krok. Oczywiście nie wszyscy musieli zwracać, ale fakt, że wszyscy prezydenci wrócili, znacznie wzmocnił pozycję prezydenta Wołodymyra Zełenskiego” – zauważyła Víchová.
Jej zdaniem, jeszcze ważniejszy niż sam zwrot nagród jest sygnał dla Polski, że ukraińskie społeczeństwo jest w tej sprawie zjednoczone. Oznacza to, że wraz ze zmianą głowy państwa lub elity politycznej, pozycja Ukrainy się nie zmieni, co zdaniem badaczki jest bardzo istotne.
Odpowiadając na pytanie, jak długo może potrwać sytuacja z wzajemnym „zwrotem”, skoro kilku polskich polityków zaczęło też zwracać nagrody Ukrainie, Víchová wyraziła opinię, że sytuacja ta będzie trwała, „aż do wyczerpania nagród”, a wszystko skończy się, gdy konflikt po prostu się wyczerpie.
Ogólnie rzecz biorąc, uważa, że „nagrody nikogo tutaj nie interesują”, bo nie o nie chodzi, ani nawet o historię.
Przemawiając 29 czerwca na konferencji „Współczesne zagrożenia bezpieczeństwa” w parlamencie Republiki Czeskiej, Víchová zauważyła, że strona polska, podobnie jak populiści w niektórych innych krajach Europy Środkowej, posługuje się, jak to ujęła, „kartą antyukraińską”.
Víchová zaapelowała o zrozumienie, że historia jest równie ważna dla Ukrainy, jak i dla Polski . Jeśli założymy, że tylko jedna strona ma prawo do „własnej prawdy”, a druga musi się dostosować, to nie jest to partnerstwo, ale droga do ciągłego szantażu politycznego – powiedziała. Naukowiec przypomniała, że tragiczne wydarzenia II wojny światowej, zwłaszcza na Wołyniu, były straszne dla obu narodów.
Zdaniem badacza, ważne jest, aby zdać sobie sprawę, że czystki etniczne nie były jednostronne.
„Ważne jest, aby pamiętać, że czystki etniczne nie były jednostronne. Czystki etniczne były przeprowadzane zarówno przez wojsko polskie na terenach ówczesnej wschodniej Polski i zachodniej Ukrainy, jak i przez część Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA) przeciwko polskiej ludności cywilnej” – podkreśliła Víchová.
Przytoczyła liczby, którymi, jej zdaniem, strona polska operuje od dziesięcioleci – od 50 do 100 tysięcy ofiar tragicznych wydarzeń na Wołyniu. Víchová uważa, że liczby te są często motywowane politycznie i nie są poparte osobistymi weryfikacjami.
„Strona ukraińska niedawno postanowiła zakończyć tę grę polityczną i przeszła na podejście naukowe – rzeczywiste liczenie. Ukraiński Uniwersytet Katolicki realizuje obecnie szeroko zakrojony projekt weryfikacji ofiar. Liczą ofiary po imieniu. Do tej pory udokumentowano około 30 tysięcy ofiar po obu stronach w tych konfliktach, a 20 tysięcy z nich to zidentyfikowani Ukraińcy. Strona polska nie rozpoczęła jeszcze tak szczegółowego liczenia po imieniu, które potwierdzałoby ich liczbę” – powiedział badacz, dodając, że w projekcie uczestniczą również polscy historycy.
„Tylko poprzez prawdę i rzeczywiste liczby, a nie poprzez manipulację polityczną, można osiągnąć prawdziwe pojednanie. Historia to pole dla historyków, a nie narzędzie do blokowania granic czy udzielania pomocy wojskowej. Historia jest ważna dla obu narodów, ale kiedy o niej mówimy, powinniśmy mówić tylko prawdę, a nie wykorzystywać jej jako narzędzia politycznego” – podkreśliła czeski naukowiec.
Komentując używanie przez jednostki Sił Zbrojnych Ukrainy symboli i nazw kojarzonych z tamtymi czasami, zauważyła, że ukraińscy żołnierze czynią to, gdyż uważają się za potomków tych, którzy walczyli o ukraińską państwowość.
Jak podaje Ukrinform, deputowany ludowy, historyk Wołodymyr Wiatrowycz uważa, że moratorium na oceny przeszłości przez polityków mogłoby powstrzymać obecną eskalację sporów ukraińsko-polskich .
Szef PO Kyryło Budanow oświadczył , że zaostrzenie stosunków między Ukrainą a Polską jest poważnym błędem i podkreślił, że sprzeczności między sąsiadującymi krajami mogą stwarzać ryzyko polityczne i gospodarcze.
Po tym, jak prezydent Polski Karol Nawrocki odebrał ukraińskiemu przywódcy Wołodymyrowi Zełenskiemu Order Orła Białego za to, że jedna z ukraińskich jednostek bojowych została nazwana na cześć bohaterów UPA, poprzedni prezydenci Ukrainy, a także wielu ukraińskich polityków i dyplomatów, zwrócili im polskie ordery .