Druga wizyta Zełenskiego w Polsce i „jedenaste przykazanie” byłego więźnia

Druga wizyta Zełenskiego w Polsce i „jedenaste przykazanie” byłego więźnia

publikacja
Ukrinform
100. rocznica Bitwy Warszawskiej - dobry powód dla uhonorowania przywódców URL w Polsce, którzy walczyli z bolszewikami.

Polski program obchodów 75. rocznicy zwolnienia więźniów nazistowskiego obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu miał bardziej „ludzką twarz” niż podobne wydarzenie w Jerozolimie sprzed kilku dni. Izrael postawił na polityków: przemawiało tam kilku prezydentów, w tym Władimir Putin, Emmanuel Macron, Frank-Walter Steinmeier. W Auschwitz przemawiał tylko prezydent Polski Andrzej Duda podczas najważniejszych wydarzeń. Jednak, jak się później okazało, nie był głównym mówcą tego wieczoru. Ale o tym później.

HISTORYCZNA” OFERTA DUDY DLA ZEŁENSKIEGO

Tak się złożyło, że obecny prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski po raz drugi przyjeżdża do Polski, i po raz drugi - na ważne międzynarodowe wydarzenie historyczne. Ostatnio przy takich okazjach odbywają się dwustronne spotkania na szczycie. Stało się to w dniach 31 sierpnia - 1 września, kiedy Zełenski przyjechał do Warszawy na 80. rocznicę wybuchu II wojny światowej. Tak też było 27 stycznia w ramach 75. rocznicy wyzwolenia jednego z najbardziej tragicznych symboli nazizmu - obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau.

Przed oficjalnym wydarzeniem międzynarodowym w muzeum obozu koncentracyjnego w Auschwitz delegacje Ukrainy i Polski przeprowadziły rozmowy, po których Zełenski i Duda wygłosili oświadczenia w mediach. Zgodnie z oczekiwaniami prezydenci skoncentrowali się na kwestiach historycznych, co nie jest zaskakujące, biorąc pod uwagę okoliczności spotkania.

W swoim przemówieniu szef państwa ukraińskiego podkreślił, że świat nigdy nie powinien być obojętny i cichy, jak w przypadku 1939 r., kiedy Polska została sama z niemieckim agresorem. Przypomniał także, że jeden na czterech Żydów na sześć milionów ofiar Holocaustu pochodzi z Ukrainy.

Wołodymyr Zełenski zwrócił uwagę na fakt, że udało mu się „zmniejszyć stopień emocji” w stosunkach dwustronnych dzięki decyzji o odblokowaniu prac poszukiwawczych i ekshumacyjnych polskich ofiar na Ukrainie. Jednocześnie prezydent Ukrainy wyraził nadzieję, że strona polska zajmie się zniszczonymi ukraińskimi miejscami pamięci na południu Polski, w szczególności przywróceniem nagrobku żołnierzy UPA na górze Monastyr. Wołodymyr Zełenski ogłosił, że obaj Prezydenci planują w tym roku szereg wspólnych wydarzeń, w tym, ma nadzieje, przyjazd w najbliższej przyszłości Andrzeja Dudy na Ukrainę.

Andrzej Duda / Zdjęcie: Biuro Prezydenta
Andrzej Duda / Zdjęcie: Biuro Prezydenta

Polski przywódca nieco odsłonił zasłonę tajemnicy dotyczącą możliwych planów wspólnych wydarzeń prezydenckich w tym roku. W szczególności Duda zaproponował, aby Zełenski wspólnie upamiętnił 100. rocznicę „cudu nad Wisłą” - zwycięstwo wojsk polskich wraz z armią URL nad bolszewicką armią Michaiła Tuchaczewskiego w Bitwie Warszawskiej z sierpnia 1920 r.

Oczywiście jest to bardzo dobra inicjatywa, której Zełenski powinien się trzymać. Jest to przełomowa data, jedno z najważniejszych wydarzeń w Europie po zakończeniu I wojny światowej. W tej bitwie Druga Rzeczpospolita faktycznie zagwarantowała wówczas swoją niezależność, tłumiąc apetyty rosyjskich bolszewików na szerzenie ideałów komunizmu w Europie Wschodniej. Prawdopodobnie, w kontekście tej daty Rosja rozpocznie działania propagandowe w celu zmniejszenia jej znaczenia i „przerzucenia akcentu” na coś innego, na przykład ponownie, aby oskarżyć Polaków o nieludzkie traktowanie pojmanych żołnierzy Armii Czerwonej w latach 1920–1921. Nie ma wątpliwości, że przy tej okazji Rosjanie „ponownie otworzą” swoje archiwa i odtajnią „stosowne” dokumenty, jak miało to ostatnio miejsce z okazji 75. rocznicy wyzwolenia Auschwitz-Birkenau.

W kontekście upamiętnienia bitwy warszawskiej w 1920 r. bardzo odpowiednia byłaby kontrpropozycja strony ukraińskiej: uhonorować ukraińskich przywódców URL, którzy wtedy walczyli z bolszewikami i których groby zostały rozproszone po całej Polsce. Z pewnością ulice, tablice pamiątkowe, a nawet pomniki ku czci Szymona Petlury lub generałów URL Michaiła Omelyanowicza-Pawlenki, Marka Bezruchko byłyby bardzo istotne z okazji tej rocznicy i stałyby się dodatkowymi cegłami dla założenia ukraińsko-polskiego partnerstwa strategicznego.

Wołodymyr Zełenski, Andrzej Duda / Zdjęcie: Biuro Prezydenta
Wołodymyr Zełenski, Andrzej Duda / Zdjęcie: Biuro Prezydenta

Podczas konferencji prasowej Duda zapewnił o politycznym poparciu Ukrainy na arenie międzynarodowej, w szczególności w kontekście przywrócenia integralności terytorialnej kraju, i podziękował Zełenskiemu za udział w uczczeniu pamięci Auschwitz-Birkenau. Warszawa nie ukrywa, że ​​udział zagranicznych przywódców w tych obchodach dla państwa polskiego był bardzo ważny, zwłaszcza w świetle konfrontacji z Rosją w sprawach historycznych. Udział Prezydenta Ukrainy jako jedynego lidera z krajów poradzieckich, nie uwzględniając krajów bałtyckich, został bardzo dobrze przyjęty w Polsce. Fakt ten powinien również pozytywnie wpłynąć na charakter dwustronnych relacji między Kijowem a Warszawą w tym roku.

Bardzo pozytywna atmosfera na konferencji prasowej Zełenskiego i Dudy była szczególnie odczuwalna na tle spotkania polskiego przywódcy z prezydentem Izraela Reuvenem Rivlinem na początku tego miesiąca. Podczas swojej wizyty Duda podkreślił, że nie pojechał do Izraela 23 stycznia z okazji rocznicy wyzwolenia Auschwitz-Birkenau z powodu odmowy udzielenia mu tam słowa. Zwracając uwagę, że wydarzenie w Jerozolimie zostało zorganizowane przez bliskiego znajomego prezydenta Rosji Wiaczesława Kantora, polski prezydent wyraził nadzieję, że strona izraelska zrozumie polskie stanowisko. W tym celu Rivlin tylko dyplomatycznie zauważył, że Izrael spodziewa się kontynuacji dialogu z Polską i zaprosił Dudę do dalszych negocjacji z Jerozolimą.

TESTAMENT BYŁEGO WIĘŹNIA AUSCHWITZ-BIRKENAU

27 stycznia delegacje z ponad 50 krajów i organizacji międzynarodowych przybyły na oficjalne obchody oswobodzenia obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu. Byli wśród nich osoby koronowane, prezydenci, premierzy z wielu krajów, szefowie organizacji międzynarodowych. Wśród nich było ponad 200 żywych świadków działań nazistów - byłych więźniów tych obozów śmierci.

Zdjęcie: Biuro Prezydenta
Zdjęcie: Biuro Prezydenta

Ceremonia odbyła się przy wejściu do obozu koncentracyjnego w pawilonie specjalnie zaprojektowanym dla gości z widokiem na oświetlony łuk jednego z budynków i na tak samo oświetlone tory kolejowe prowadzące do obozu koncentracyjnego.

W swoim przemówieniu prezydent Duda skupił się na „wyjątkowości w historii świata zbrodni, w której nienawiść, szowinizm, nacjonalizm, rasizm i antysemityzm przybrały charakter masowego i zorganizowanego zabijania ludzi”. Zwrócił także uwagę na współczesny kontekst, zauważając, że fałszowanie historii II wojny światowej, zaprzeczanie ludobójstwu i instrumentalne wykorzystanie obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu do jakichkolwiek celów jest skalaniem pamięci o zmarłych. Oczywiście miał tu na myśli Rosję, która ze względów propagandowych starała się zorganizować podobne wydarzenie w Izraelu.

Jednak głównym bohaterem tego wieczoru nie był on, ale jeden z byłych więźniów tego obozu koncentracyjnego, który przemawiał za Dudą - 93-letni polski dziennikarz i żydowski historyk Marian Turski. To właśnie jemu koronowane głowy, prezydenci i premierzy klaskali na stojąco.

Marian Turski / Zdjęcie: EPA
Marian Turski / Zdjęcie: EPA

Na początku przemówienia były więzień od razu zaznaczył, że nie skupi się na sobie, dwóch „marszach śmierci”, które musiał przeżyć i maksymalnym wyczerpaniu ciała o wadze 32 kg, ale chce porozmawiać o współczesnych. Zwracając uwagę, że prawdopodobnie nie dożyje do następnej okrągłej daty wyzwolenia obozu koncentracyjnego, Turski przekazał swego rodzaju testament dla rówieśników swoich dzieci i wnuków. Były więzień w spokojnym tonie zauważył, że temat wojny, zagłady i obozów koncentracyjnych nie interesuje obecnego pokolenia, ponieważ, jak mówią, minęło dużo czasu i to więcej się nie wydarzy. Ostrzegł jednak, że w ten sam sposób on i jego pokolenie w drugiej połowie lat trzydziestych XX wieku byli przekonani, że horrory I wojny światowej nigdy się nie powtórzą. Dlatego Turski podkreślił, że Auschwitz „nie spadł z nieba” - i to banalne oświadczenie ma bardzo głębokie znaczenie.

Według niego, pierwsze oznaki przyszłego horroru Holokaustu lat 40. XX wieku można było zobaczyć już w pierwszych latach życia w III Rzeszy. Wracając do historii Niemiec z pierwszej połowy lat 30. XX wieku, były więzień Auschwitz-Birkenau zauważył, że wszystko zaczęło się od banalnych zakazów, aby Żydzi siedzieli na osobnych ławkach w parkach, śpiewali w określonych grupach amatorskich, kąpali się w określonych basenach lub kupowali chleb przed 17 godziną. Dodał, że było to niewygodne dla Żydów, ale jakoś można było to przeżyć. A społeczeństwo niemieckie - zarówno Żydzi, jak i ci, których to nie dotyczyło bezpośrednio - przyzwyczaiło się do nowych realiów i do tego, że prawa niektórych grup mogą być ograniczone. Z czasem nawet nie wydawało się to dziwne ani obraźliwe. A potem społeczeństwo niemieckie, które czuło się niedobrze z powodu „rzucenia na kolana” czy „wstydu wersalskiego” (poddanie się Niemiec po pierwszej wojnie światowej) oraz w wyniku stopniowego wzrostu poziomu życia (więcej dni wolnych, prawo do odpoczynku, większy komfort osobisty) po prostu przestało reagować na oczywiste zło. A potem, jak zauważa Turski, władze III Rzeszy mogły już pozwolić sobie na zwiększanie tego zła: zabronić Żydom pracy, wyjazdu, a następnie - do getta i obozów koncentracyjnych.

„Auschwitz zbliżało się małymi krokami ... Stało się i może się zdarzyć wszędzie na ziemi” - podsumował były więzień obozu koncentracyjnego.

Turski zauważył, że Europejczycy żyją według dziesięciu przykazań, ale w wyniku wydarzeń opisanych powyżej pojawiło się jedenaste: „Nie bądź obojętny”. Jesteśmy obojętni na kłamstwa, manipulacje, dyskryminację, wykluczenie mniejszości lub innych grup z normalnego życia społecznego, kłamstwa historyczne i kiedy historia jest wciągana we współczesną politykę.

Zdjęcie: Biuro Prezydenta
Zdjęcie: Biuro Prezydenta

„Nie bądź obojętny! W przeciwnym razie nie zdążysz się obejrzeć a jakiś Auschwitz nagle zwali się z nieba na Ciebie i twoją rodzinę”- podsumował Turski w burzy oklasków od przedstawicieli oficjalnych delegacji z wielu krajów świata.

To przemówienie długo było omawiane w Polsce tego wieczoru i następnego dnia. Niektórzy porównali znaczenie tego przemówienia do kultowej mowy papieża Jana Pawła II w komunistycznej Polsce w 1979 r. Niektórzy natomiast krytykowali Turskiego za komunistyczną przeszłość, widząc w jego słowach krytykę obecnych władz polskich. Jedno jest pewne: ten spektakl nie pozostawił nikogo obojętnym.

Te słowa nie są ani nową, ani czyjąś niezwykle oryginalną myślą, ale raczej pewną kwintesencją wiedzy, jak normalna osoba powinna zachowywać się w szybko zmieniającym się świecie, szczególnie w ostatnim stuleciu.

Aktualne w tym kontekście są niezniszczalne słowa brytyjskiego barokowego poety Johna Donne'a: „… nigdy nie pytaj, komu bije dzwon: bije on tobie”. Symboliczne jest, że Ernest Hemingway dał im drugie życie w 1940 roku w tytułowej powieści „Komu bije dzwon” - właśnie wtedy, gdy naziści wbili pierwsze betonowe bale przy budowie obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau.

Zdjęcie: Biuro Prezydenta
Zdjęcie: Biuro Prezydenta

Obóz koncentracyjny w Oświęcimiu zachował swoją pierwotną formę od lat 40. XX wieku i jest niemym świadkiem strasznej zbrodni, którą jedna osoba może popełnić przeciwko drugiej w imię chorobliwych ideałów lub celów. Jest to przypomnienie, że to nigdy nie powinno się zdarzyć. Ale wciąż tak się dzieje ... Rwanda 1994, Srebrenica 1995 ... W pewnym sensie Donbas 2014, w którym pod fałszywymi hasłami o ochronie Rosjan i rosyjskojęzycznych Ukraińców, Ukraińcy byli prześladowani i mordowani na swoim terytorium przez cudzoziemców z sąsiedniego kraju.

O „jedenastym przykazaniu” należy teraz pamiętać w Europie i na całym świecie. W przeciwnym razie - „dzwon gdzieś znowu zabije”.

Jurij Banachewycz, Oświęcim-Warszawa

av

Przy cytowaniach i wykorzystywaniu dowolnych materiałów w Internecie, dostępnych dla wyszukiwarek, obowiązkowy jest odnośnik na pierwszy akapit «ukrinform.pl», jednocześnie cytowanie tłumaczeń materiałów z zagranicznej prasy jest możliwe tylko pod warunkiem umieszczenia odnośnika do strony ukrinform.pl oraz na stronę tego wydania. Cytowanie i wykorzystanie materiałów w offline mediach, aplikacjach mobilnych, SmartTV jest możliwe wyłącznie po uzyskaniu pisemnej zgody Ukrinformu. Materiały oznaczone jako "reklama" i "PR", jak również materiały w bloku "Komunikat prasowy" są publikowane na prawach reklamy, i odpowiedzialność za ich treść niesie reklamodawca.

© 2015-2020 Ukrinform. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Projektowanie stron internetowych - Studio «Laconica»

Wyszukiwanie zaawansowaneUkryj wyszukiwanie zaawansowane
W przeciągu jakiego okresu:
-