Dla niektórych polskich polityków „wojna o pamięć” jest o wiele wygodniejsza niż prawdziwa wojna – Snyder
Amerykański historyk Timothy Snyder stwierdził to w wywiadzie dla polskiego Newsweeku , podaje Ukrinform.
Jego zdaniem, ocena decyzji prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego w tej sprawie poza kontekstem trwającej wojny z Rosją jest fundamentalnym błędem Polski . Według niego, dla niektórych polskich polityków „wojna o pamięć” jest o wiele wygodniejsza niż prawdziwa wojna, ponieważ pozwala im deklarować własną słuszność, nie biorąc pod uwagę realnego kontekstu geopolitycznego. Innym ważnym kontekstem, zdaniem historyka, jest fakt, że rozmowa o zbrodniach II wojny światowej nie uwzględnia kwestii krzywd, jakie Polacy wyrządzili Ukraińcom w pierwszej połowie XX wieku.
„Jeśli mówimy tylko o straszliwych czystkach etnicznych na Wołyniu, to polska dyskusja zapomina, że miały miejsce również polskie działania przeciwko Ukraińcom. Polacy na Wołyniu również zamordowali tysiące Ukraińców, ale mamy też pacyfikację ukraińskich wsi w Galicji w latach 30. XX wieku, wysiedlenie Ukraińców z Wołynia, absolutny brak oficjalnej polskiej reakcji podczas Wielkiego Głodu, kiedy to Polacy wiedzieli lepiej niż ktokolwiek inny, co działo się wówczas na Ukrainie. Dobrze byłoby, gdyby w polskich komentarzach, przy okazji ganienia Ukraińców, pojawiała się wzmianka o tych faktach” – zauważył Snyder.
Jednocześnie historyk przyznaje, że Kijów popełnił również błąd: Ukraińcy postrzegają UPA jedynie przez pryzmat trzeciej fazy jej działalności – walki z Armią Sowiecką po 1945 roku, zapominając, jak boleśnie ten temat, a zwłaszcza początkowa faza działalności UPA, jest postrzegany w Polsce. Zaznaczył również, że Ukraina nie powinna łączyć obecnej wojny z II wojną światową i UPA.
„To zła lekcja dla samych Ukraińców. Znacznie lepiej byłoby skupić się na obecnej wojnie i postrzegać ją jako źródło ukraińskich symboli i pamięci” – zauważył Snyder.
Historyk krytykuje próbę wykorzystania trudnej sytuacji Ukrainy jako argumentu w debacie o pamięci. Według niego, dzisiejsza sytuacja geopolityczna Polski zależy bardziej od Ukrainy niż od USA czy NATO, dlatego Ukraińcy powinni być traktowani jak partnerzy i sojusznicy – nawet jeśli popełniają błędy.
Snyder ostrzegał także, że jeśli Ukraina przegra wojnę, Polska zostanie sama z Rosją, która również będzie miała do dyspozycji wszystkie zasoby Ukrainy.
„Brak poparcia dla Ukrainy oznacza żądanie końca polskiej suwerenności i niepodległości” – podkreślił amerykański historyk.
Zdaniem Snydera obecność emocji w stosunkach dwustronnych i irracjonalne podejście do obecnej sytuacji może wyjść Moskwie tylko na dobre.
Jak poinformowano, 27 maja prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski nadał tytuł honorowy „Imienia Bohaterów UPA” Samodzielnemu Centrum Operacji Specjalnych „Północ” Sił Operacji Specjalnych Sił Zbrojnych Ukrainy. Wywołało to negatywną reakcję polskiego środowiska politycznego. Polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych skrytykowało tę decyzję. Szef polskiego rządu Donald Tusk oświadczył wówczas, że Kijów powinien wziąć odpowiedzialność za kryzys, który pojawił się w relacjach z Warszawą i zaproponować rozwiązania korzystne dla Polski.
Jednocześnie rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych Ukrainy Heorhij Tychyj oświadczył , że historia narodu polskiego i ukraińskiego ma zarówno karty chwalebne, jak i tragiczne, jednakże oddawanie czci bohaterom UPA nie miało konotacji antypolskiej.
Szef Kancelarii Prezydenta Ukrainy Kyryło Budanow niedawno odwiedził Warszawę , gdzie odbył spotkania w Kancelarii Prezydenta RP i Radzie Ministrów RP dotyczące napięć w stosunkach ukraińsko-polskich w kontekście skomplikowanej historii.