Jacek Czaputowicz, były szef MSZ Polski 
W Polsce doszło do przewartościowania sytuacji
10.06.2026 17:00
Jacek Czaputowicz, były szef MSZ Polski 
W Polsce doszło do przewartościowania sytuacji
10.06.2026 17:00

Wydarzeniem, które odbiło się szerokim echem w ostatnich dwóch tygodniach w Polsce, była inicjatywa Prezydenta RP Karola Nawrockiego dotycząca możliwego pozbawienia Prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełeńskiego najwyższego polskiego odznaczenia państwowego – Orderu Orła Białego, nadanego przez byłego Prezydenta Polski Andrzeja Dudę w kwietniu 2023 roku.

Swoją decyzję Nawrocki uzasadniał faktem nadania przez Prezydenta Ukrainy jednemu z oddziałów Sił Specjalnych SZU honorowego tytułu „imienia Bohaterów UPA". Po posiedzeniu w poniedziałek, 8 czerwca, Kapituły Orderu Orła Białego, która miała przedstawić swoje stanowisko w sprawie tej inicjatywy, kancelaria Prezydenta RP poinformowała, że decyzję w tej sprawie Nawrocki podejmie „w odpowiednim czasie".

W wywiadzie dla Ukrinformu były szef polskiej dyplomacji Jacek Czaputowicz (na stanowisku w latach 2018–2020 – red.) wyraził swoją opinię na temat inicjatywy prezydenta Nawrockiego, oświadczenia strony polskiej o „podjęciu decyzji w odpowiednim czasie", tego, w jaki sposób wpłynęło to na stosunki ukraińsko-polskie i ogólną sytuację międzynarodową, a także jak należy postępować w tej sytuacji.

WOJNA NIE JEST NAJLEPSZYM MOMENTEM NA DYSKUSJE O TRUDNEJ HISTORII

Panie Ministrze, jak ocenia Pan inicjatywę prezydenta Polski Karola Nawrockiego dotyczącą możliwego pozbawienia Prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełeńskiego polskiego odznaczenia państwowego – Orderu Orła Białego?

Przede wszystkim zaznaczę, że decyzja Prezydenta Ukrainy o nadaniu jednej z ukraińskich jednostek nazwy „Bohaterów UPA" wywołała prawdziwy ból w polskim społeczeństwie. Dla wielu Polaków UPA kojarzy się przede wszystkim z masakrą na Wołyniu i masowymi mordami na Polakach. Jestem przekonany, że słowo „ból" jest tu jak najbardziej właściwe.

Jednocześnie uważam, że Polska powinna była wcześniej aktywniej współpracować z Ukrainą w tym zakresie. Prezydent Nawrocki do tej pory nie odwiedził Kijowa i stale podnosi różne sporne kwestie. Tymczasem należy prowadzić dialog, pogłębiać wzajemne zrozumienie i współpracę, aby spokojnie kształtować świadomość trudnych kart historii i stopniowo zmierzać ku pojednaniu.

Polska poniosła ze strony Niemiec o wiele większe straty, a mimo to udało nam się zbudować sojusznicze i przyjacielskie stosunki oraz współpracę. Taka droga czeka również narody polski i ukraiński.

Polska powinna zostawić nieco przestrzeni do negocjacji. Wojna nie jest najlepszym momentem dla Ukrainy, by prowadzić dyskusje o trudnych kontekstach historycznych. Dziś Ukraina walczy o swoje istnienie, suwerenność i państwowość, i wydaje mi się, że w Polsce nie ma wystarczającego zrozumienia dla tej okoliczności.

Natomiast ze strony Polski obserwujemy próbę — którą ostro krytykuję — wykorzystania trudnego położenia Ukrainy, by zmusić ją do zmiany stanowiska w kwestiach historycznych. Nie możemy traktować Ukrainy paternalistycznie, bo Ukraina jest silnym państwem, dysponującym armią liczącą blisko miliona żołnierzy. Dlatego przekonanie, że Polska może jej coś narzucić, jest wielkim nieporozumieniem. Ukraińcy to dumny naród, który dobrze rozumie swoje miejsce. Co więcej, Ukraina posiada znaczący autorytet moralny i tzw. „miękką siłę" — samotnie stanęła na drodze rosyjskiej agresji. Musimy to uznawać, bo właśnie tak Ukraina jest postrzegana na świecie.

Chciałbym zwrócić uwagę jeszcze na jeden ważny aspekt. Niedawno w Londynie odbyło się ważne spotkanie czołowych państw europejskich. Jego uczestnicy opowiedzieli się za dalszym wsparciem Ukrainy, udziałem w negocjacjach pokojowych, przerwaniem działań zbrojnych na linii rozgraniczenia, a także za ewentualnym rozmieszczeniem na Ukrainie misji stabilizacyjnej. Jeśli Polska nie chce brać udziału w takiej misji, jej znaczenie w tych procesach będzie ograniczone. Polska musi realistycznie oceniać własną rolę i możliwości.

Dlatego uważam, że prezydent Karol Nawrocki wybrał niewłaściwy instrument oddziaływania. Kwestia pozbawienia odznaczenia w ogóle nie powinna była być rozpatrywana. Można było podjąć kroki dyplomatyczne: wezwać ambasadora czy złożyć notę protestacyjną by wyrazić zaniepokojenie i zwrócić uwagę na problem lub skorzystać z innych mechanizmów oddziaływania. Wybrany sposób jest nieadekwatny i moim zdaniem nie przyniesie pozytywnego rezultatu.

W Kancelarii Prezydenta RP w poniedziałek wieczorem, po posiedzeniu Kapituły Orderu Orła Białego, poinformowano, że Nawrocki podejmie decyzję w sprawie orderu dla Zełeńskiego „w odpowiednim czasie". Co to oznacza?

Rzeczywiście, Kancelaria Prezydenta poinformowała, że decyzja zapadnie w odpowiednim czasie. Chcę jednak podkreślić: każdy Prezydent w każdej sprawie zawsze podejmuje decyzje „w odpowiednim czasie". W praktyce oznacza to, że decyzja o pozbawieniu Zełeńskiego odznaczenia nie została podjęta. I trudno mi sobie wyobrazić, z jakich powodów miałaby zapaść w przyszłości. Poza tym nie zostało upublicznione stanowisko kapituły orderu w tej sprawie. Interpretuję to pozytywnie jako wynik refleksji i pożądany krok wstecz, bo wszyscy oczekiwali jakiejś konkretnej decyzji. Prezydent sam wcześniej wzywał do odebrania odznaczenia, sam poruszał ten temat, a teraz oświadcza, że kiedyś podejmie jakąś decyzję. Odnosi się wrażenie, że temat ten ma być nadal wykorzystywany jako instrument polityczny — ale Ukraina na to już się nie zgodzi. 

Innymi słowy, zostaliśmy zmuszeni do odwrotu i przegraliśmy w tzw. grę w tchórza (chicken game) — pierwsi zjechaliśmy z drogi. To sytuacja, w której dwa samochody jadą z dużą prędkością naprzeciw siebie, a ten, kto pierwszy skręci, uchodzi za tego, który ustąpił. Właśnie tak oceniam tę sytuację: Nawrocki pierwszy zjechał na bok — nie zrealizował swej zapowiedzi, podczas gdy Zełenski pozostał na swoim stanowisku.

GDYBY HUB DLA UKRAINY ZOSTAŁ ZAMKNIĘTY, POLSKA STAŁABY SIĘ MIĘDZYNARODOWYM PARIASEM

Co Pana zdaniem wpłynęło na zmianę stanowiska Prezydenta Nawrockiego? Wydawało się, że był bardzo zdecydowany na ten krok.

Moja ocena tej sytuacji jest pozytywna. Mimo wszystko doszło do pewnego przewartościowania, pewnej refleksji nad tym, że taki krok wyrządziłby szkodę samej Polsce — jej interesom i naszym relacjom z Ukrainą.

Właśnie dlatego tę decyzję należy przyjąć z zadowoleniem. Choć oczywiście byłoby znacznie lepiej, gdyby ta gra w ogóle się nie zaczęła, bo pozycja Polski już osłabła. Należy jednak oddać sprawiedliwość, że dobrze, że z tego pomysłu ostatecznie zrezygnowano. Choć nie można też wykluczyć pojawienia się nowych okoliczności, które wpłyną na sytuację.

Pana zdaniem, czy wizyta szefa Biura Prezydenta Ukrainy Kyryła Budanowa w Warszawie w miniony weekend w jakiś sposób wpłynęła na rozwój sytuacji?

Uważam, że dobrze zrobił, że przyjechał, wysłuchał opinii Polaków i wyciągnął wnioski. I najwyraźniej wtedy podjęto decyzję, że Zełeński powinien odbywać podróże zagraniczne z Kiszyniowa, a nie z Rzeszowa. Dało to Polsce dużo do myślenia.

GDYBY HUB DLA UKRAINY ZOSTAŁ ZAMKNIĘTY, POLSKA STAŁABY SIĘ MIĘDZYNARODOWYM PARIASEM

W Polsce pojawiają się również głosy, że ze względu na stanowisko Ukrainy należy zamknąć na remont hub w Jasionce, przez który przechodzi lwia część międzynarodowej pomocy dla Ukrainy. Jaka jest Pana opinia w tej sprawie?

Moim zdanie jest to niemożliwe. Co na takie działania powiedzieliby Amerykanie, Europejczycy? Stalibyśmy się pariasem, przestano by się z nami zupełnie liczyć, a i tak wymuszono by na nas zmianę decyzji. Dlatego moim zdaniem nie może to być w ogóle przedmiotem dyskusji.

Jak Pana zdaniem zachodni świat odebrał tę sytuację w stosunkach polsko-ukraińskich?

Zachód jest zaskoczony całą tą sytuacją. Myślę, że wszyscy są zgodni, że z dalszej eskalacji sporu skorzystałaby jedynie Rosja. Ale, powtórzę raz jeszcze: na szczęście w Polsce nastąpiła refleksja, bo oceniono, że straty wynikające z kontynuowania tego konfliktu będą większe niż potencjalne korzyści.

Wkrótce w Gdańsku ma się odbyć Międzynarodowa Konferencja z Odbudowy Ukrainy (Ukraine Recovery Conference). W jakiej atmosferze się odbędzie, biorąc pod uwagę obecną sytuację?

W Polsce istnieją obawy, że przez tę sytuację Zełeński nie przyjedzie do Gdańska na konferencję na temat odbudowy Ukrainy. A gdyby on nie przyjechał, wówczas także część innych liderów mogłaby odwołać przyjazd. Wtedy z ważnej konferencji wydarzenie zamieniłoby się w imprezę drugiej ligi — a to byłaby kolejna ogromna strata, zarówno dla Polski, jak i Ukrainy.

Rozmawiał Jurij Banachewycz

Przy cytowaniu i korzystaniu z jakichkolwiek materiałów w Internecie, dostępnych dla wyszukiwarek, obowiązkowy jest odnośnik na pierwszy akapit "ukrinform.pl", ponadto cytowanie tłumaczeń materiałów z mediów zagranicznych możliwe jest wyłącznie z odnośnikiem do strony ukrinform.pl oraz do strony internetowej zagranicznych mediów. Materiały oznaczone jako "Reklama" lub z oznaczeniem: "Materiał jest zamieszczany zgodnie z częścią 3 art. 9 ukraińskiej ustawy "O reklamie" nr 270/96-VR z dnia 3 lipca 1996 r. i ustawą Ukrainy "O mediach" nr 2849-IX z dnia 31 marca 2023 roku oraz na podstawie Umowy/faktury.

Podmiot z zakresu mediów internetowych; identyfikator nośnika – R40-01421.

© 2015-2026 Ukrinform. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Wyszukiwanie zaawansowaneUkryj wyszukiwanie zaawansowane
W przeciągu jakiego okresu:
-