24 lutego minęły cztery lata od początku inwazji na Ukrainę na pełną skalę - wojny, która zmieniła kraj, Europę i porządek bezpieczeństwa na świecie. W tym czasie Ukraina przetrwała, zachowała państwowość, wzmocniła międzynarodową koalicję wsparcia i nadal walczy o przywrócenie integralności terytorialnej i sprawiedliwego pokoju.
W wywiadzie zastępca szefa Kancelarii Prezydenta Pawło Palisa podkreśla, że pomimo zmasowanych ataków i adaptacji wroga Rosja nie ma przełomu, który zmieniłby konfigurację wojny. Wśród kluczowych odpowiedzi Ukrainy są odporność społeczeństwa i wojsk, technicyzacja armii, rozwój własnego przemysłu obronnego i wzmacnianie partnerstw.
Mówiliśmy o wyzwaniach na froncie w 2026 roku, niezbędnych zmianach w armii, sankcjach wobec Rosji i roli Białorusi w wojnie rosyjsko-ukraińskiej.
WRÓG NIE DOKONAŁ PRZEŁOMU NA POLU BITWY, KTÓRY ZMIENIA KONFIGURACJĘ WOJNY
- Panie Pawle, sugeruję, żeby rozpoczął pan naszą rozmowę od podsumowania w przeddzień 24 lutego. Od czterech lat ukraińskie państwo opiera się rosyjskiej agresji po rosyjskiej inwazji na dużą skalę. Niezwykle konieczne było stworzenie przez Ukrainę takich Sił Zbrojnych, które z powodu dużej możliwości produkcji byłyby w stanie powstrzymać i pokonać wroga. Twoim zdaniem, jakie są 5 najskuteczniejszych kroków najwyższego kierownictwa wojskowego w ciągu 4 lat wojny można wyróżnić?
Cztery lata wojny na pełną skalę to bezprecedensowe wyzwanie dla każdego państwa
- Szczerze mówiąc, nie zredukowałbym wszystkiego do "pięciu decyzji". W tej konfrontacji nie chodzi o decyzję ani o jedną randkę. Jest to złożony, często bolesny proces ciągłego poszukiwania odpowiedzi na wyzwania, że we współczesnej wojnie nie da się być całkowicie gotowym. Przetrwaliśmy i dalej walczymy. Dlatego nie mówiłbym o "pięciu decyzjach", ale o kilku kluczowych odpowiedziach na wyzwania wojny.
Pierwszym z nich jest odporność społeczeństwa. Wróg liczył na szybkie załamanie. Ale Ukraińcy – zarówno wojskowi, jak i cywile – wykazali zdolność do utrzymywania dużej odległości. Cztery lata wojny na pełną skalę to bezprecedensowe wyzwanie dla każdego państwa. Ale ukraińskie wojsko nie tylko się trzyma – dostosowuje się, uczy, zmienia taktykę i zachowuje inicjatywę. Nie można tego zmierzyć jedną decyzją, ale jest to strategiczna odpowiedź na agresję.
Druga to technicyzacja wojny. Ukraina była w stanie bardzo szybko zintegrować systemy bezzałogowe, sterowanie cyfrowe, elementy sztucznej inteligencji w procesach bojowych. Drony nie były aplikacją, lecz systemem. Zmieniło to równowagę na polu bitwy i umożliwiło zrekompensowanie liczbowej wyższości wroga.
Trzeci to zdolność naszego kompleksu wojskowo-przemysłowego do przetrwania i zwiększenia produkcji w trudnych warunkach wojennych. Pomimo ataków na przedsiębiorstwa, energię, logistykę, nie tylko zachowaliśmy swoje możliwości – rozszerzyliśmy je. Według stanu na 2025 rok Ukraina niezależnie zamyka około połowy potrzeb frontu w kluczowych obszarach. Jest to zasadnicza zmiana: przestajemy być tylko konsumentem pomocy i stajemy się producentem nowoczesnej broni.
Czwartą jest utworzenie stabilnej międzynarodowej koalicji wsparcia. I tu, bez przesady, wielka zasługa prezydenta Ukrainy i całego korpusu dyplomatycznego. Na początku 2022 roku nikt nie mógł zagwarantować, że pomoc będzie systemowa i długoterminowa. Dziś mamy format, w którym wsparcie nie jest epizodyczne, ale ustrukturyzowane: podaż broni, finansowanie, polityka sankcji.
To właśnie połączenie tych czynników – międzynarodowego wsparcia, własnej produkcji, możliwości produkcji i stabilności człowieka – było odpowiedzią Ukrainy na wyzwanie agresji na pełną skalę.

ROSJA STARA SIĘ ZNISZCZYĆ ZAUFANIE W KRAJU I MIĘDZY SOJUSZNIKAMI
- Jakie są główne wyzwania dla ukraińskiego wojska w 2026 roku? Jakich zagrożeń, trendów można i należy się spodziewać?
- Wróg polega na masie, na ciągłym nacisku, na adaptację. Widzimy, jak szybko zmienia się charakter bitwy: drony uderzeniowe, FPV, bomby kierowane, masakry nalotów. Ale coś jeszcze jest ważne: pomimo tego tempa, wróg nie osiągnął kardynalnych strategicznych wyników na polu bitwy. Nie ma przełomu, który zmieniłby konfigurację wojny. I to właśnie stwarza dla niego dylemat. Jeśli nie będzie postępu w płaszczyźnie politycznej lub w rozmowach pokojowych, Rosja prawdopodobnie będzie zmuszona ponownie szukać zasobu poprzez mobilizację. Oznacza to, że zakład na ilość zamiast jakości można wzmocnić. Dla nas oznacza to, że wojna pozostanie intensywna.
Kolejnym kluczowym wyzwaniem jest ratowanie ludzi. Wyczerpanie nie jest abstrakcją. Cztery lata wojny na pełną skalę to ogromne obciążenie dla personelu. A kwestia rotacji, przygotowania jest kwestią zdolności bojowych.
Chcę również podkreślić presję informacyjną. Rosja nadal pracuje w naszej jedności, w społeczeństwie, nad jednością partnerów. Rozumie, że front jest nie tylko linią kontaktu, ale także zaufaniem wewnątrz państwa i między sojusznikami. W związku z tym wymiar informacyjny pozostaje pełnoprawnym składnikiem wojny.
ROSJA JEST GOTOWA ZAPŁACIĆ WYSOKĄ CENĘ ZA SWOJE IMPERIALNE AMBICJE
- Bez wątpienia Federacja Rosyjska zapłaciła już pewną cenę za każdy kilometr ukraińskiej ziemi za te 4 lata inwazji na pełną skalę. Czy możesz podzielić się takimi liczbami?
- Szczerze mówiąc, Rosja zapłaciła bardzo wysoką cenę i nadal płaci ją codziennie. Ale tutaj ważne jest, aby zrozumieć nie tylko liczbę strat, ale także ich treść.
Łączne straty Rosji w sile roboczej to już 1 mln 260 tys. osób (to największe straty po drugiej wojnie światowej), a koszt zdobycia jednego kilometra w 2025 r. kosztował ich 120 osób. Nie chodzi tylko o liczby. Rosja straciła reputację "drugiej armii na świecie". Stracił znaczną część jej profesjonalnego personelu wojskowego. Stał się zależny od zewnętrznych dostaw komponentów, od wsparcia innych reżimów autorytarnych. To też jest cena.
Naszym zadaniem jest systematyczne wyczerpywanie potencjału militarnego Federacji Rosyjskiej, o ile kontynuacja wojny stanie się dla niej strategicznie bez znaczenia
Jeśli chodzi o gospodarkę, Rosja formalnie nadal wykazuje pewne wskaźniki makro, ale wskaźniki te są utrzymywane na militaryzacji budżetu. Faktycznie przenieśli gospodarkę do reżimu mobilizacji wojskowej. Oznacza to wzrost wydatków na obronę, zmniejszenie inwestycji w sektorze cywilnym, izolację technologiczną. Taki model może działać przez określony czas, ale nie tworzy długoterminowej stabilności.
Ale musimy szczerze powiedzieć: pomimo tych strat Rosja nie przestała. Ona się dostosowuje. Zmienia taktykę. Jest gotowa zapłacić wysoką cenę za swoje imperialne ambicje.
Dlatego naszym zadaniem nie jest tylko stwierdzenie strat, ale dalsze systematyczne wyczerpywanie swojego potencjału militarnego do poziomu, w którym kontynuacja wojny stanie się dla nich strategicznie bez znaczenia. Ale zauważam, że jeśli jest choćby najmniejsza szansa na dyplomatyczne powstrzymanie wojny, to należy jej użyć.

ABY WYGRAĆ, POTRZEBUJESZ ODWAŻNYCH ZMIAN
- Po pierwszym spotkaniu roboczym z nowym ministrem obrony Michaiłem Fedorowem zauważył pan, że uzgadnia się kluczowe priorytety, położono podstawę nowych rozwiązań, które zapewnią pożądany rezultat. Pomysły ministra obrony zostały pozytywnie przyjęte przez najwyższe kierownictwo wojskowe kraju. A jak wojsko postrzegało je na niższych szczeblach? Czy są informacje zwrotne od dowódców i czy nie uważają tych pomysłów za zbyt nierealne?
- Aby przeciwdziałać wyzwaniom, o których mówiliśmy, nie mamy prawa przestać. Co więcej, aby wygrać, potrzebujesz odważnej zmiany. Decyzja do przeprowadzenia niepopularnych, ale bardzo niezbędnych reform jest nawet koniecznością, co do prośby, o którą właśnie słyszymy od bojowników na pierwszej linii frontu. Nie chcę się zepsuć, ale myślę, że w najbliższym czasie zobaczymy więcej szczegółów z Mykhailo i jak zostaną wdrożone nowe pomysły.
"RATING" W ARMII POWINIEN STAĆ SIĘ PROFESJONALNYM NARZĘDZIEM, A NIE MEDYJNYM
- Jak Pan czuje się z propozycją stworzenia oceny skuteczności dowódców i dokonania zmian personalnych? Czy są na to zasoby ludzkie?
Czy istnieją zasoby ludzkie? Są. Na Ukrainie powstało pokolenie wojskowych, które walczy już czwarty rok i ma nieocenione doświadczenie. Naszym zadaniem nie jest ich utrata, ale odpowiednie zastosowanie ich doświadczenia.
Pomysł pomiaru wydajności jest prawidłowy, ale "ocena" powinna być profesjonalnym narzędziem, a nie narzędziem medialnym. Potrzebujemy jasnych kryteriów, które pomogą skutecznym dowódcom rozwijać się w służbie i stać się warunkiem, że dowódcy różnych powiązań nie są przydzielani zgodnie z subiektywnymi kryteriami i poziomem lojalności (który lubi lub nie), ale zestawem kompetencji.
JEDNYM Z KLUCZOWYCH KIERUNKÓW W ARMII JEST WPROWADZENIE ZROZUMIAŁYCH MODELI KONTRAKTOWYCH Z OKREŚLONYMI WARUNKAMI SERWISOWYMI
Minister powiedział, że jest gotowy na niepopularne kroki. Jak myślisz, jakie niepopularne kroki należy podjąć w pierwszej kolejności?
Szczerze mówiąc, najbardziej niepopularne decyzje w wojnie zawsze wiążą się z mobilizacją i zasadami sprawiedliwości.
Społeczeństwo czeka na jasne zasady. Dlatego jednym z kluczowych obszarów powinna być aktualizacja podejścia do usługi – wprowadzenie jasnych modeli kontraktowych z pewnym okresem użytkowania. Jest to temat złożony, ponieważ wpływa na interesy różnych kategorii obywateli, ale to przewidywalność i równość warunków tworzą poczucie sprawiedliwości.
Wojna trwa już od dłuższego czasu. I musimy przejść od rozwiązań awaryjnych do systemowego modelu rekrutacji. To musi się zmienić.
Szanuję gotowość nowego ministra do wzięcia odpowiedzialności za takie kroki. Znów nie chcę się rozpieszczać, myślę, że w najbliższym czasie przedstawia nowe podejścia.
- Biorąc pod uwagę problemy, z którymi boryka się Ukraina w ciągu ostatniego roku w kwestii dostaw broni i sprzętu wojskowego ze Stanów Zjednoczonych, czy nie jest wskazane stopniowe zwiększanie zakupów w Europie?
Dywersyfikacja jest elementem stabilności. W rzeczywistości ostatnio obserwujemy stopniowe "przebudzenie" Europy pod względem inwestycji we własne możliwości produkcyjne. A tego, czego jeszcze nie możemy wyprodukować, lepiej otrzymać od najbliższych partnerów. Im więcej produkcji w Europie, tym bardziej powszechne projekty, tym mniejsza jest nasza wrażliwość na wahania polityczne. Mimo wszystko Stany Zjednoczone pozostają kluczowym partnerem, pod względem nomenklatury, skali dostaw niektórych rodzajów broni, zwłaszcza w obronie powietrznej.
WIELE KRAJÓW PARTNERSKICH BOI SIĘ BEZPOŚREDNIEGO WSTĄPIENIA W WOJNĘ Z ROSJĄ
- Pana zdaniem, dlaczego nasi partnerzy wciąż nie odważą się zamknąć nieba przynajmniej nad zachodem Ukrainy? Czy oprócz wypowiedzi politycznych Federacja Rosyjska naprawdę uderzyłaby w jeden z krajów NATO?
- Trudne pytanie, które należy kierować do partnerów. Ale, szczerze mówiąc, dla wielu partnerów jest to strach przed bezpośrednim wejściem w wojnę. Moje stanowisko jest proste: najlepszym sposobem na zmniejszenie ryzyka poważnej wojny w Europie jest uczynienie porażki Rosji oczywistą.
- Kiedy będzie można zwiększyć "strefę śmierci", aby wróg nie mógł tak łatwo infiltrować za pomocą małych grup szturmowych?
- Ważne jest, aby poprawnie zrozumieć termin. "Strefa śmierci" nie jest jednym miejscem w pewnym obszarze, ale całym ekosystemem: eksploracja, wykrywanie, szybkie podejmowanie decyzji, atak i analiza rezultatu.
Stopniowo się rozwija. Przede wszystkim ze względu na możliwości UAV. Czy jest wystarczająco szybki? Jeśli wróg dostosuje się, przenosi się do małych grup szturmowych, do rozproszenia, do "impregnacji", to oznacza, że to nie wystarczy. Jest jeszcze nad czym pracować. Moim zdaniem, aby zdominować "małe" niebo, trzeba działać bardziej aktywnie przeciwko pilotom wroga. Rozwiązania są już opracowywane, ale konkretne parametry i terminy w formacie publicznym nie są komentowane.
ISTNIEJE WPŁYW TRANSAKCJI INFORMACYJNYCH NA TERYTORIUM WROGA, ALE NIE CHODZI O WYNIK BŁYSKAWICZNY
- Jak oceniasz skuteczność operacji informacyjnych (dezinformacyjnych) na terytorium wroga?
- Jest efekt, ale nie może dać natychmiastowego rezultatu. Wpływ informacji działa na dużą odległość: przez zaufanie do władz, na mobilizację, na gotowość do zapłaty ceny. Jednocześnie Federacja Rosyjska ma potężny aparat cenzury i represji, więc nie należy spodziewać się szybkich "wybuchowych" wyników. Najważniejsze jest konsekwencja, prawda i dokładne uderzenie w społeczny ból wroga.
WROG SZUKA ALTERNATYW DLA ZABLOKOWANYCH STARLINKÓW
- Jak zablokowanie starlinków dla Rosjan wpłynęło na sytuację na froncie?
- Byłbym ostrożny w kwestii głośnego sformułowania, a statystyki nie są nawet znane w raszce. Wszelkie ograniczenia komunikacyjne zmniejszają efektywność zarządzania dronami i koordynacji jednostek. Taki jest fakt. I tu dziękuję Michaiłowi Fedorowowi za inicjatywę, a Elonowi Muskowi – za reakcję. Wróg szuka alternatyw. On się przystosowuje. Dlatego nie powinniśmy spodziewać się "efektu magicznego". Jest to element walki w spektrum komunikacji i zarządzania.
Dzisiejsza wojna to wojna o komunikację. A ten, kto ma bardziej stabilne zarządzanie, ma przewagę.
ROSJANIE ZACZĘLI TWORZYĆ CZTERY ARMIE, ALE NIE MOGĄ ICH UKOMPLETOWAĆ LUDŹMI
- Czy Rosja tworzy nowe okręgi wojskowe – gdzie i ile?
W 2024 roku Federacja Rosyjska przywróciła/zreformowała strukturę, tworząc okręgi wojskowe Leningrad i Moskwa. Ale jest to bardziej przedstawione jako intensyfikacja kierunku przeciwko NATO. Co więcej, bardziej psychologicznie. Ale stworzenie hrabstwa na papierze to jedno. Wypełnij go przeszkolonym personelem, techniką, logistyką – całkiem inną. Plus – stworzenie stowarzyszeń do pozyskania zdolności bojowych zajmuje dużo czasu. Tutaj należy wspomnieć o zadaniach postawionych przez Rosjan w 2025 roku w celu stworzenia 15 nowych podziałów, z których tylko cztery zaczęły tworzyć prawdziwą kreację. Ale nawet wtedy formalnie, z ograniczonymi możliwościami, ponieważ z powodu znacznych strat na froncie, nie mogą być obsadzone przez ludzi.
- Prezydent stwierdził obecność ryzyka wprowadzenia Białorusi w wojnę. Wasza zdaniem, co jest ważniejsze dla Rosji: wykorzystanie terytorium Białorusi jako platformy do ataku czy zaangażowanie białoruskiej armii do stworzenia nowego frontu?
- Wygodniej jest Putinowi wykorzystać terytorium Białorusi jako dogodne terytorium - do nacisku, do umieszczania pocisków. Ale jest już aktywne wykorzystanie korytarzy do przelotu Shahedów za pomocą wież komunikacyjnych do kontrolowania lotów dronów.
Bezpośrednie zaangażowanie białoruskiej armii to ryzyko dla Łukaszenki i wątpliwa wartość bojowa, ale jako narzędzie presji i szantażu – stosuje się takie zagrożenie.
- Regularnie prowadzisz dialog z ambasadorami krajów partnerskich. W jakim stopniu temat Białorusi i ewentualnego rozmieszczenia kompleksu Oresznika jest przedmiotem tych rozmów – i czy partnerzy postrzegają go jako regionalne zagrożenie dla Ukrainy, czy już jako czynnik bezpieczeństwa europejskiego?
- Tak, ten temat jest regularnie obecny w rozmowach i podczas naszych odpraw, przedstawiciele ambasad pytają o szczegóły rozmieszczenia Oreszników na Białorusi. Partnerzy doskonale zdają sobie sprawę, że rozmieszczenie takiego kompleksu nośnika ładunku jądrowego na terytorium Białorusi ma na celu grożenie, naszym zachodnim partnerom w Europie, przede wszystkim.
- W swoim poście z 10 lutego wspomniał pan, że z partnerami szczegółowo omówili obecność zagranicznych komponentów w rosyjskich rakietach i możliwe rozwiązania sankcji. Co może zrobić Ukraina i partnerzy, aby skomplikować produkcję broni przez Federację Rosyjską?
- To bardzo ważny temat. Rosyjska maszyna wojskowa w dużej mierze zależy od importowanych komponentów – mikroelektroniki, optyki, obrabiarek. Dlatego najskuteczniejszym sposobem są nie tylko sankcje "w ogóle", ale kontrola punktowa łańcuchów dostaw, sankcje wtórne, synchronizacja kontroli eksportu. Jest to trudna praca, ale daje wyniki: niektóre łańcuchy dostaw są zerwane i są one zmuszone do szukania innych dróg dostaw, często zastępując mniej wysokiej jakości komponenty, niektóre części w rezultacie w ogóle nie mogą zastąpić. Trudniejsza Rosja ma produkować broń o wysokiej precyzji, tym mniejsze możliwości masowych uderzeń.

ZWYCIĘSTWO JEST STANEM, W KTÓRYM ROSJA NIE BĘDZIE JUŻ W STANIE ZABIJAĆ NASZYCH LUDZI I DYKTOWAĆ PRZYSZŁOŚCI
- Pamięta Pan dzień 24 lutego 2022? Jakie byłu emocje?
- Tak, bardzo dobrze pamiętam. W tym czasie byłem w Stanach Zjednoczonych – byłem szkolony w US Army Command Post College. Był to profesjonalny program, który przewidywał głębokie szkolenie w zakresie planowania operacyjnego i nowoczesnych podejść do działań wojennych. Nie spałam całą noc. Wiadomości, telefony, wiadomości. Decyzja o powrocie była natychmiastowa. Nie było żadnego wahania. Jestem żołnierzem ukraińskiej armii. Moje miejsce jest na Ukrainie. Ale powrót nie był taki łatwy. Strona amerykańska oczywiście nie chciała odpuścić od razu. To były oficjalne programy, były procedury. Powiedziano mi, że potrzebuję oficjalnej prośby od Naczelnego Dowódcy Sił Zbrojnych. Pamiętam, że pomyślałem: gdzie muszę znaleźć taką prośbę w pierwszych dniach wojny na pełną skalę? Kto ma teraz możliwość przygotowania oficjalnych listów? Potem zaczęłam dzwonić. Poprzez znajomości, poprzez kontakty. W końcu znaleziono numer dowódcy Sił Lądowych. Wyjaśnił sytuację. Powiedział, że musi wrócić. A potem kwestia zaczęła być rozwiązywana szybciej. To był moment całkowitej jasności. Nie strach, nie panika – ale poczucie obowiązku. Kiedy zdajesz sobie sprawę, że nie możesz po prostu czekać. Nie miałem pojęcia, jak będzie wyglądała przyszłość, ale wiedziałem dokładnie, co ma być na Ukrainie.
- Każda wojna, niezależnie od tego, jak długo trwa, niesie śmierć, zniszczenia, straty, wyczerpanie i wiele innych - tej, z którą borykały się teraz miliony obywateli Ukrainy. Dla ciebie osobiście, twojej rodziny, biorąc pod uwagę rodzinne tradycje wojskowe, co będzie oznaczało zwycięstwo nad agresorem?
- Zwycięstwo nie jest ramą emocjonalną i nie "jednego dnia". To stan, w którym Rosja nie może już zabijać naszych ludzi i dyktować nam przyszłości. To gwarancje bezpieczeństwa, silna armia, sprawiedliwość za zbrodnie i powrót naszych ludzi – jeńców, deportowanych dzieci. Dla rodziny wojskowej, jak w końcu, dla rodziny cywilnej oznacza to proste: tak, że dzieci dorastają, nie bijąc na alarm lotniczy jako norma życia. I żeby cena zapłacona przez Ukrainę zamieniła się w długi pokój, a nie na pauzie przed nową wojną.
Rozmową poprowadziła Swietłana Tkaczuk