Kurt Volker, były Specjalny Przedstawiciel USA na Ukrainę
Stany Zjednoczone i NATO muszą przejąć inicjatywę, aby powstrzymać Rosję
15.01.2022 15:03

Ostatni tydzień był dość zajęty trzema turami rozmów z Rosjanami w formatach: Stany Zjednoczone-Rosja, Rada NATO-Rosja i Stała Rada OBWE. Stany Zjednoczone i Europa próbują ugłaskać Kreml, który skoncentrował na swoich granicach z Ukrainą ponad 100 tys. żołnierzy i zamiast deeskalacji, ogłaszając rozpoczęcie ćwiczeń wojennych, tylko zwiększył napięcia.

Jak na razie oświadczenia stron oparte na wynikach spotkań nie wskazują, by Rosja aspirowała do takiej samej dyplomacji jak Zachód. Czy to jednak oznacza, że jakiekolwiek negocjacje z Rosjanami są na marne? O tym powiedział w ekskluzywnym wywiadzie dla Ukrinform w Waszyngtonie amerykański dyplomata, ambasador USA przy NATO, były specjalny przedstawiciel USA na Ukrainie Kurt Volker.

PUTIN POTRZEBUJE TYLKO FORMALNEGO ODRZUCENIA SWOICH PROPOZYCJI

- Stany Zjednoczone i NATO nalegają na kontynuowanie dyplomacji z Rosją w celu osiągnięcia deeskalacji. Jednak Rosja zapowiada ćwiczenia na dużą skalę z ogniem bojowym i czołgami w pobliżu granic Ukrainy. Pana zdaniem, jak skuteczna może być taka dyplomacja?

- Przede wszystkim uważam to za konieczne. Musimy jasno powiedzieć Rosjanom, że to, co robią, jest niedopuszczalne, że jesteśmy gotowi do dialogu i dyplomacji, że nikt Rosji nie zagraża. Ani Ukraina, ani NATO nie stanowią zagrożenia dla Rosji. I chcemy, żeby szanowali praworządność, suwerenność innych państw w Europie. Niedopuszczalne są groźby i ataki na inne kraje. Dlatego ważne jest, aby zakomunikować to kanałami dyplomatycznymi i być otwartym na dialog. Dlatego popieram to, co robi administracja (prezydent Biden - red.).

Jednak mimo to wszystko idzie zgodnie z zamierzeniami Putina. Wzmacnia swoją obecność wojskową, wysuwa żądania wobec Stanów Zjednoczonych i NATO, o których wie, że są nie do przyjęcia, i zdaje sobie sprawę, że nie zgodzimy się na to.

Tak więc jedynym powodem, dla którego to robi, jest odmowa (od strony zachodniej – red.). Spodziewał się, że dostanie odmowę przed wyjazdem do Genewy w Brukseli. A potem on (Putin - red.) może wykorzystać tę odmowę jako wymówkę, mówiąc - bo interesy Rosji w bezpieczeństwie zostały zignorowane, więc nie mamy wyboru, więc musimy wziąć sprawy w swoje ręce. Dlatego moim zdaniem taki scenariusz jest nadal prawdopodobny.

Myślę, że Putin cynicznie wykorzystuje ten dyplomatyczny proces do sprytnego planu. My na Zachodzie zmuszamy się do poważnego traktowania dyplomacji i szczerych wysiłków, ale myślę, że nasze oczekiwania co do wyniku (negocjacje z Rosjanami - przyp. red.) powinny być bardzo niskie.

KONIECZNE JEST DZIAŁANIE ZAPOBIEGAWCZE

- Biorąc pod uwagę Pana doświadczenia dyplomatyczne, jakich wydarzeń można się spodziewać po zakończeniu w tym tygodniu trzech tur rozmów z Rosjanami?

- Przede wszystkim, moim zdaniem, Putin i Rosja wyrażą rozczarowanie, że ich interesy bezpieczeństwa zostały zignorowane. Będą nalegać, aby wymagania, które postawiły, były spełnione.

Myślę, że po tym, w przyszłym tygodniu można podjąć starania o kontynuowanie dyskusji. Nic jeszcze nie jest zaplanowane, ale mogę sobie wyobrazić, że coś w rodzaju „ostatniej szansy” zostanie dodane do planów. A potem, powiedziałbym, do połowy lutego możemy się spodziewać, że on (red. Putin) podejmie jakieś działania.

- Jakie działania ma Pan na myśli?

- Oni (Rosjanie - przyp. red. ) chcą móc przeprowadzić operację wojskową na zamarzniętym gruncie i zakończyć ją przed roztopieniem ziemi. Mają więc okno, w którym mogą działać, robić to, co zamierzają, a potem negocjować.

Mam takie oczekiwania i dlatego wzywam Stany Zjednoczone i NATO do podjęcia kroków wyprzedzających. Teraz przyszedł czas na wzmocnienie wsparcia dla Ukrainy, przeprowadzenie ćwiczeń i wyposażenie. Teraz nadszedł czas na nałożenie sankcji do czasu wycofania wojsk przez Rosję. Musimy to wszystko zrobić dzisiaj, a nie czekać na inwazję Rosji, a potem zrobić to ex post facto. Chcemy zapobiec - musimy tego chcieć - nowej inwazji, a nie czekać, aż ona się wydarzy.

- Jednak administracja USA nadal twierdzi, że użyje tych narzędzi w przypadku nowej agresji...

– To przynajmniej coś. Administracja USA zdaje się rozumieć, że muszą być wydajniejsi, szybsi niż w 2014 i 2015 roku – wtedy wszystko toczyło się bardzo wolno. Powinni być też znacznie ostrzejsi niż w 2014 czy 2015 roku.

Wydaje się więc, że przygotowano grunt pod szybkie zastosowanie bardzo surowych sankcji. Zapowiedzieli także, że zwiększą obecność wojskową NATO w Europie Wschodniej i zwiększą pomoc bezpieczeństwa dla Ukrainy. Powiedzieli więc wszystkie te rzeczy i myślę, że widzą w tym obowiązek. Jedyne, do czego bym ich teraz nakłaniał, to nie czekać.

USTAWY Z NOWYMI SANKCJAMI MOŻNA SZYBKO PRZYJĄĆ

- Oprócz administracji, Kongres odgrywa również znaczącą rolę w polityce zagranicznej USA. W tym tygodniu pojawiły się dwa projekty ustaw z nowymi sankcjami wobec Rosji i zwiększonym wsparciem obronnym dla Ukrainy. Jak szybko Kongres może uchwalić te ustawy? Czy treść tych dokumentów odpowiada dyplomacji, którą administracja prowadzi obecnie?

- Prawie odpowiada. Projekty ustaw zawierają tylko kilka rzeczy, których Biały Dom nie popiera, w tym automatyczne nałożenie (w całości) pewnych sankcji. Administracja chce swobody działania. Ale jeśli ona, podobnie jak kierownictwo Demokratów - biorąc pod uwagę, że obie izby Kongresu są kontrolowane przez Demokratów - opracują pewne zmiany w ustawach, które zachowają zadeklarowane intencje, zwiększą pomoc dla Ukrainy i złożą jednoznaczne oświadczenie na poparcie suwerenności i terytorialnej Ukrainy, to jak sądzę, można je przyjąć wystarczająco szybko. Moim zdaniem jest dla tego poparcie republikanów, a demokraci po prostu nie chcą krzyżować się z interesami administracji. Jeśli jednak w pewnych momentach uda im się pogodzić z administracją, myślę, że wszystko może się wydarzyć szybko.

- Czy administracja może nakładać sankcje i wzmacniać sojuszników w Europie bez zgody Kongresu, czy też musi koordynować pewne decyzje z ustawodawcami?

- Bardzo ciekawe pytanie. W rzeczywistości administracja ma wszelkie niezbędne uprawnienia do nakładania dodatkowych sankcji, jeśli sobie tego życzy. Nie muszą czekać na ustawę.

Jednak takie inicjatywy legislacyjne mają na celu sprowokowanie administracji, aby powiedzieć jej, że musi to zrobić. A teraz, biorąc pod uwagę niedawny wzrost sił i groźby ze strony rosyjskiej, rząd zasygnalizował, że, no cóż, jesteśmy gotowi nałożyć więcej sankcji. Ale oni (w Białym Domu - przyp. red.) starają się, aby Ustawy nie były zbyt konkretne i wskazywały, co muszą zrobić.

Myślę jednak, że sami mogliby zrobić więcej, ale teraz próbują dojść do porozumienia z Kongresem, aby prawodawstwo nie było zbyt dyrektywne.

PUTIN UWAŻA, ŻE NASTAŁ CZAS NA ODBUDOWĘ IMPERIUM ROSYJSKIEGO

- W negocjacjach z Rosjanami Stany Zjednoczone i NATO nie łączyły kwestii ukraińskiej z sytuacją w Kazachstanie. Wydarzenia te odbierają jednak Kremlowi wiele uwagi i energii. Jak Pan myśli, jak bardzo scenariusz kazachski komplikuje grę Putina na tym etapie?

- Myślę, że to (pogorszenie w Kazachstanie - przyp. red.) było dla Putina niespodzianką. Myślę, że to po prostu wpadło w jego ręce i był w stanie to wykorzystać wystarczająco szybko. Putin prawdopodobnie nie spodziewał się takiej okazji w zeszłym tygodniu, ale był na nią gotowy. Przecież poza przejęciem kontroli nad siłami bezpieczeństwa i mediami na Białorusi, teraz kontroluje siły bezpieczeństwa i media w Kazachstanie i zdobył to stosunkowo łatwo i tanio. Wystarczy, że ustabilizuje sytuację (w Kazachstanie – przyp. red.), po czym będzie mógł ponownie zwrócić uwagę na Ukrainę.

Doszedłem do wniosku i pisałem o tym niedawno, że prezydent Putin zdecydował, że w tym roku chce odbudować Imperium Rosyjskie. W tym roku mija stulecie powstania Związku Radzieckiego w byłym Imperium Rosyjskim. Tak więc wraz z przystąpieniem do Rosji tych terytoriów – Białorusi, części Ukrainy, w tym Krymu, który nielegalnie zaanektował, Donbasu, a także północnego Kazachstanu, części Gruzji, części Mołdawii – uważa się za autokratycznego „odbudowcę” Imperium Rosyjskiego. Myślę, że to właśnie stara się przekazać wszystkim i to jest jeden z powodów, dla których tak się martwię. Musimy więc martwić się o to, co wydarzy się w ciągu najbliższych kilku tygodni.

Jarosław Dowgopoł, Waszyngton

Przy cytowaniach i wykorzystywaniu dowolnych materiałów w Internecie, dostępnych dla wyszukiwarek, obowiązkowy jest odnośnik na pierwszy akapit «ukrinform.pl», jednocześnie cytowanie tłumaczeń materiałów z zagranicznej prasy jest możliwe tylko pod warunkiem umieszczenia odnośnika do strony ukrinform.pl oraz na stronę tego wydania. Cytowanie i wykorzystanie materiałów w offline mediach, aplikacjach mobilnych, SmartTV jest możliwe wyłącznie po uzyskaniu pisemnej zgody Ukrinformu. Materiały oznaczone jako "reklama" i "PR", jak również materiały w bloku "Komunikat prasowy" są publikowane na prawach reklamy, i odpowiedzialność za ich treść niesie reklamodawca.

© 2015-2022 Ukrinform. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Projektowanie stron internetowych - Studio «Laconica»

Wyszukiwanie zaawansowaneUkryj wyszukiwanie zaawansowane
W przeciągu jakiego okresu:
-