Na Krymie - „syndrom 1954 r.”, albo Historia powtarza się jak farsa

Na Krymie - „syndrom 1954 r.”, albo Historia powtarza się jak farsa

publikacja
Ukrinform
Niezależnie od rosyjskiej propagandy dotyczącej „rozkwitu Krymu” pod okupacją, fakty mówią o czym innym. Przyczyny są historyczne, geograficzne, ekonomiczne…

Dziś mija 66 lat od początku krymskiego życia na Ukrainie, a stan regionu wydaje się znów bliski krytycznego. Tylko że jednomyślną decyzją „władzy rad” sytuacji już się nie zmieni - okupacja jest okupacją, jej zakończenie z pewnością postawi pytania o odpowiedzialność. Nie można zapomnieć o przyczynie decyzji z 1954 r., a także o wielu innych faktach, z których należy wyciągnąć wniosek: 240 lat w historii Krymu, sięgającej ponad trzech tysiącleci, to krótki epizod, który nie może minąć.

Pierwsze pytanie brzmi: po co?

Odpowiedź będzie kluczem do wszystkich następnych - zarówno pytań, jak i rozważań. Dlaczego ten region, w którym w momencie włączenia go do sowieckiej Ukrainy mieszkało dwie trzecie etnicznych Rosjan mimo wszystko zdecydowano się przekazać? Idiotyczna opowieść o „pijanej zachciance” Chruszczowa, który tak kochał Ukrainę, że postanowił po prostu oddać półwysep (skąd ta szczególna miłość Chruszczowa do Ukrainy pozostaje zagadką, a nawiasem mówiąc, był on jednym z organizatorów Hołodomoru - to taka była jego miłość do Ukrainy?).

Oczywiście jest to o wiele bardziej skomplikowane. Mianowicie przeważająca rosyjska większość etniczna uformowała się na półwyspie dopiero po 1944 r. - to znaczy po złoczynnej deportacji Tatarów krymskich, Bułgarów, Ormian i Greków, rzekomo za współpracę z okupantami podczas II wojny światowej. Rosjanie z niektórych rejonów w Rosji - Biełgorod, Kursk, Briańsk - zostali momentalnie przesiedleni do ich domów. Podejście komunistów było proste: należy przywrócić potencjał gospodarczy regionu. Jednocześnie nikt nie chciał brać pod uwagę, że miejscowi nie mieli praktycznie żadnego genetycznego doświadczenia w radzeniu sobie w trudnych warunkach klimatycznych na Krymie, zwłaszcza w części stepowej. A migranci mogli wiedzieć, jak uprawiać określone uprawy, ale jak to robić bez gwarantowanych źródeł wody? Nie znali odpowiedzi na to pytanie.

Katastrofa się przybliżała. Obszary rolnicze na Krymie szybko zamieniły się w pustynię. Wiele razy opowiadano o tym, jak Chruszczow zobaczył to wszystko na własne oczy jesienią 1953 r., kiedy przyjechał na Krym na wakacje. Rozmawiał z rolnikami bezpośrednio na polu (a następca Stalina musiał zdobyć autorytet wśród zwykłych ludzi, wcześniej „żywy bóg”, tak po prostu do ludzi i nie podchodził).

Podsumowując, przeniesienie Krymu z RSFSR do USRR było krokiem wymuszonym. Chruszczow naprawdę dobrze znał Ukrainę i jej system gospodarczy, rozumiał tożsamość warunków klimatycznych - stepów południowo-ukraińskich i krymskich, decyzja posuwała się sama. Przekształcenie go w rzeczywistość totalitarną nie stanowiło dużego problemu: ci, którzy stawiali opór zostali usunięci, a wszystkie formalności zostały wykonane w trybie jednomyślnym.

Oczywiście wszystko to musiało zostać dobrze podane. A radziecka machina ideologiczna zadziałała tutaj bezbłędnie: właśnie obchodzono 300. rocznicę Perejasławskiej Rady z 1654 roku. Oto i przekazanie Krymu i „podporządkowanych” jako kolejny dowód przyjaźni między narodem rosyjskim i ukraińskim. Ale pomimo tych wszystkich ideologicznych frazesów, Krym był przekazany USRR w kryzysowym stanie - potrzebne były zdecydowane działania resuscytacyjne.

Pytanie drugie: kto do kogo jest bliższy?

A teraz - trochę geografii, oczywiście w połączeniu z historią. Spójrzmy na mapę: do czego przylega Krym? I prawda - jak cały półwysep - do kontynentu. Wszystkie drogi, a co za tym idzie logistyka, wymiana towarów, podróżni – całe stulecia przyjeżdżały na Krym z obecnego terytorium Ukrainy. Ta czysto geograficzna jedność obejmuje również współpracę produkcyjną. Było to jasne dla polityków już w odległej przeszłości. Popatrzmy, jak administracyjnie planowano Krym od początku XIX wieku? Zgadza się: utworzono prowincję Tavria, a to nie tylko Krym, ale także części współczesnych regionów Chersoniu i Zaporoża, tzw. Tavria. Co więcej, idea dostawy wody na półwysep była rozważana ... od końca XVIII wieku - i właśnie wodą z Dniepru. Pierwszym, który napisał o kanale na jałowej północy Krymu, był akademik Peter Simon Pallas - w różnych czasach kanał miał być budowany, ostatnia nieudana próba miała miejsce przed pierwszą wojną światową. O czym to świadczy? A o oczywistej prawdzie, która nie ma nic wspólnego z polityką: półwysep krymski jest połączony z kontynentem. I ten kontynent - to terytorium dzisiejszej Ukrainy.

Nawet po ustanowieniu władzy radzieckiej w 1921 r. Moskwa rozważała różne opcje dla przyszłego regionu - jedną z nich było przystąpienie do sowieckiej Ukrainy na prawach autonomicznych. Jednak zagrały wtedy zasady ówczesnej polityki narodowej bolszewików - i względna większość rosyjska w spisie ludności zrobiła swoje. Istnieją jednak dokumenty archiwalne, które świadczą na przykład o szczególnym stanowisku władz miasta Kercz i lokalnej organizacji partyjnej: zażądali przeniesienia dystryktu Kercz na Ukrainę. Dlaczego? A ponieważ w tym czasie powstał jeden kompleks gospodarczy między metalurgami z Kercza a górnikami i metalurgami z Donbasu, dwa porty - Mariupol i Kercz – współpracowały ze sobą. Oczywiste jest jednak, że współpraca gospodarcza przedwojennego Krymu z Ukrainą odbywała się wtedy bez przeszkód, bo nie było granic, inna rzecz, że nie wszyscy obywatele mogli się swobodnie przemieszczać, a biurokracja stawiała przeszkody, gdzie tylko mogła.

Po przekazaniu Krymu do USRR otworzyły się możliwości dla powstania Kanału Północnokrymskiego, który ożywił rolnictwo na stepach Krymu i stworzył przemysł ciężki na północy półwyspu. A jednak - dopiero po 1954 r. „Sojuzne uzdrowisko” Krym zyskało na popularności i zaczęło konkurować z Kaukazem.

2020 rok ... 1954 nadchodzi?

Co mamy dzisiaj? Ponownie nie skupimy się na polityce. Zaopatrzenie w wodę w regionie zostało zniszczone, a problemy z zaopatrzeniem w wodę nie tylko dla rolnictwa, ale także dla ludności, mogą osiągnąć piku w nadchodzących tygodniach. W sensie logistycznym Krym stał się odległą i trudno dostępną prowincją w najprawdziwszym tego słowa znaczeniu. Dlatego wszystko jest tam drogie, to efekt Kamczatki. Ceny są już porównywalne z cenami w Moskwie.

Właściwe pytanie brzmi: czy Rosja nic nie robi? Robi, ale jak poradzić sobie jednocześnie z geografią, klimatem, czy logiką biznesową? Krym to półwysep, a zrobiono z niego wyspę…

Cóż, spójrzmy: po zniknięciu transportu z Ukrainy, rozpoczęła się realizacja projektu „Most Kerczeński”. Oczywiste jest, że z inżynieryjnego punktu widzenia może on zachwycać, choć jest wiele zastrzeżeń – długo on nie postoi. Nikt nie zna dokładnego kosztu mostu, ale wiadomo, że sumy zostały podniesione kilkakrotnie prawie niekontrolowanie. Nikt nie wspomina o drobiazgach takich jak ekologia. Udawać znalezienie rozwiązania problemu, nie oznacza jego rozwiązanie.

Dalej, turystyka. Ceny gwałtownie wzrosły (i to, jak widzimy obiektywnie), a Rosjanie są przyzwyczajeni do taniego, ukraińskiego Krymu. Czy nie lepiej jest teraz wybrać się na wakacje do Turcji lub Bułgarii?

W szóstym roku okupacji nagle rysuje się oczywiste: Rosja buduje most, uruchamia kolej (prywatną, nawiasem mówiąc), tworzy sieć energetyczną ... Ale wszystko to było na Krymie jeszcze przed „drugim przyjściem” Rosji - i było naturalne, nie wymęczone za grube miliardy. Okazuje się więc - trudno iść wbrew naturze i geografii, a przerysować świat na własną modłę - ogólnie rzecz biorąc, pomysł schizofreniczny. Jako dowód tej prawdy - nie ma alternatywy dla Kanału Północnokrymskiego. I znowu nie chodzi o politykę, ale o geografię, przyrodę i ekonomię.

Kanał Północnokrymski
Kanał Północnokrymski

Nowy rok 1954 r. idzie na Krym tak czy inaczej jak namacalny fakt upadku gospodarowania po rosyjsku. Ale to, co u Rosjan tradycyjnie wyszło „na poziomie”, to nafaszerowanie Krymu bronią i wojskiem. A kto wie, jaki nastrój na Kremlu pojawi się po ostatecznym ustaleniu skali tego „problemu wodnego”? Czy maniakalny pomysł „przejścia” na północ - dla zdobycia kanału - nie zostanie zrealizowany? Nie wierzycie? A sześć lat temu, 26 lutego 2014 r., czy sądziliśmy, że Krym może już nie być de facto częścią Ukrainy? Nie traćmy więc czujności.

W końcu Krym to nie Rosja. Udowodnione przez historię.

Niecałe 240 lat od wstąpienia do Imperium Rosyjskiego to tylko moment, w porównaniu z tysiącletnią historią Krymu – to nic w porównaniu z przybyciem i odejściem imperiów, kultur i epok.

Na Krymie istniała do Rosji, i swoja państwowość – do tego różna: islamska - krymskotatarska i chrześcijańska - księstwo Teodoro, tu byli i Scytowie, Gotowie, starożytni Grecy, Rzymianie. A, i książę Włodzimierz... ale co to ma wspólnego z Rosją, a tym bardziej ze współczesną Rosją? A gdzie aż do XVIII wieku widzimy tu Rosję i jej związki z Krymem? Tylko w tym, że uniżona Ruś już 500 lat temu płaciła daninę chanowi krymskiemu...

Powtarzamy aksjomat: Rosja to tylko epizod w niesamowitej historii niesamowitego kraju, który według wszelkich przepisów jest terytorium Ukrainy. I jak każdy inny epizod w swojej wielkiej historii, tak i ten - tragiczny i niesprawiedliwy - jak każda okupacja - minie.

Czas pokarze – doczekamy się! Ale to nie wystarczy – osiągniemy to!

Wiktor Czopa, Kijów


Let’s get started read our news at facebook messenger > > > Click here for subscribe

Przy cytowaniach i wykorzystywaniu dowolnych materiałów w Internecie, dostępnych dla wyszukiwarek, obowiązkowy jest odnośnik na pierwszy akapit «ukrinform.pl», jednocześnie cytowanie tłumaczeń materiałów z zagranicznej prasy jest możliwe tylko pod warunkiem umieszczenia odnośnika do strony ukrinform.pl oraz na stronę tego wydania. Cytowanie i wykorzystanie materiałów w offline mediach, aplikacjach mobilnych, SmartTV jest możliwe wyłącznie po uzyskaniu pisemnej zgody Ukrinformu. Materiały oznaczone jako "reklama" i "PR", jak również materiały w bloku "Komunikat prasowy" są publikowane na prawach reklamy, i odpowiedzialność za ich treść niesie reklamodawca.

© 2015-2020 Ukrinform. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Projektowanie stron internetowych - Studio «Laconica»

Wyszukiwanie zaawansowaneUkryj wyszukiwanie zaawansowane
W przeciągu jakiego okresu:
-