Myroslava Keryk, kandydatka do Sejmu Polski, prezes fundacji „Nasz Wybór”
Społeczność ukraińska potrzebuje przedstawiciela w Sejmie
10.10.2019 10:28

13 października w Polsce odbędą się wybory do Sejmu i Senatu Rzeczypospolitej Polskiej. Tegoroczna kampania wyborcza do parlamentu ma jedną charakterystyczną cechę: po raz pierwszy Ukraińcy, którzy przybyli do Polski po uzyskaniu przez Ukrainę niepodległości, tj. w latach 90. lub na początku XXI wieku, są kandydatami do Sejmu.

W obwodzie warszawskim do Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej z 38. miejsca „Koalicji Obywatelskiej” kandyduje Ukrainka, szefowa fundacji „Nasz wybór” Myroslava Keryk. W wywiadzie dla Ukrinform wyjaśniła, dlaczego pozycjonowała się w kampanii jako Ukrainka, z czym się spotykają pracownicy migrujący w Polsce i jakie środki należy podjąć, aby ułatwić życie migrantom ukraińskim w Rzeczypospolitej Polskiej.

NADSZEDŁ CZAS, ABY PRZEKAZAĆ POLSKIEMU RZĄDOWI INFORMACJE O POTRZEBACH ZAGRANICZNYCH MIGRANTÓW

- Pani Myroslavo, dlaczego zdecydowała się Pani kandydować do Sejmu? Co skłoniło Panią do podjęcia tej decyzji?

- Od wielu lat pracuję w organizacji publicznej, zajmując się problemami ukraińskich migrantów, ich integracji ze społeczeństwem polskim, badając ich warunki pracy. Od organizacji pozarządowych piszemy rekomendacje dotyczące zmian w ustawodawstwie, poprawy warunków pracy obywateli Ukrainy, zmian jakościowych na polskim rynku pracy oraz stosunku do pracownika zagranicznego, nie tylko ukraińskiego. Dlatego widzę, że brakuje nam dialogu, nie możemy dotrzeć do polskich władz, polityków. Dlatego pomyślałam, że warto przekroczyć pewną granicę i wypróbować się w polityce, aby stać się pomostem między organizacjami publicznymi a polityką.

Ponadto uważam, że ukraińska społeczność potrzebuje przedstawiciela w Parlamencie. Pomimo faktu, że mniejszość ukraińska miała już przedstawicieli w Sejmie, my, jako nowa ukraińska diaspora, czyli obywatele Ukrainy, którzy przybyli tu stosunkowo niedawno, nie mamy takiej reprezentacji. Myślę, że nadszedł czas, aby przekazać władzom informacje o potrzebach migrantów: ich problemach z integracją, legalizacją pobytu, przekraczaniu granicy i nie tylko.

- Jak ocenia Pani swoje szanse na dostanie się do Sejmu?

- To trudna walka. Jestem 38. na liście „Koalicji Obywatelskiej” w okręgu warszawskim. To dość dalekie miejsce, ale nie oznacza to, że nie mam szansy dostać się do polskiego parlamentu. Oznacza to, że moje nazwisko nie rzuca się w oczy, ponieważ ludzie zwracają uwagę na pierwsze numery na listach. Ale ponieważ są to otwarte listy i ludzie głosują na konkretnych kandydatów, to mogę znaleźć się w pierwszej dziesiątce i mieć szansę dostać się do parlamentu. Wszystko będzie zależeć od tego, ile osób wie o mojej kandydaturze, ile osób poprze mój program i zagłosuje na mnie.

- A dlaczego kandyduje Pani do parlamentu właśnie z tej siły politycznej?

- Po pierwsze, otrzymałem od nich taką propozycję. Oni wielokrotnie już nominowali kandydatów ze społeczności ukraińskiej. Ta koalicja uważa, że ​​Ukraińcy powinni znaleźć się na ich listach. Nie jestem sama na listach tej siły politycznej. Jeszcze dwóch etnicznych Ukraińców znajduje się teraz na listach "Koalicji Obywatelskiej"- Miron Sycz i Ksenia Dowhań Domańska.

- Pani hasło wyborcze brzmi: „Myroslava Keryk - Ukrainka do Sejmu”. Identyfikuje się Pani z Ukraińcami, ukraińską diasporą. Jak polskie społeczeństwo, polski wyborca, z którym Pani rozmawia podczas kampanii, postrzega Ukraińców ubiegających się o miejsce w Sejmie?

- Zgodnie z oczekiwaniami takie podejście jest dwojakie. Z jednej strony otrzymywałam wiele „hejtu” (nienawiść – red. ), wypowiedzi typu „won stąd”, „pomyliłaś parlamenty” lub jeszcze gorzej. Ale należy się tego spodziewać, ponieważ wiemy, że w Internecie króluje mowa nienawiści, są boty, a nawet prawdziwi ludzie często „atakują” kogoś ze względu na twoje pochodzenie, nie tylko, bo ukraińskie. Z drugiej strony otrzymałam również wiele pozytywnych komentarzy z powodu tego, że powiedziałam, kim jestem, że nie ukrywam, ale podkreślam to.

Zgodnie z moim programem chcę działać na rzecz społeczeństwa polskiego w szerokim znaczeniu: Ukraińcy, Żydzi, Białorusini i Wietnamczycy – oni są również częścią polskiego społeczeństwa. Założę się, że jest wiele osób, które uważają Polskę za kraj zróżnicowany i Warszawę, z której jestem kandydatem, miasto wielokulturowe, co należy podkreślać i postrzegać raczej jako coś pozytywnego niż zagrożenie.

- Przebywa Pani w środku kampanii wyborczej w Polsce. Jakie są jej osobliwości?

- Zauważam, jak surowe są zasady, których muszą przestrzegać kandydaci, w szczególności w zakresie finansowania ich kampanii. Wszystko jest zaplanowane i kontrolowane przez komitet wyborczy, co oznacza dużą przejrzystość. Komisja wyborcza kontroluje wszystko, a jeśli popełnisz jakieś błędy lub chcesz manipulować, można zostać za to ukaranym. Dlatego jestem pod dużym wrażeniem.

- Skąd bierze Pani pieniądze na kampanię?

- Sama zbierałam pieniądze na kampanię. Częściowo sztab naszej koalicji finansuje coś takiego, jak drukowanie banerów. Ale do końca kampanii musisz sam zdobyć pieniądze.

POLSKA MUSI PROMOWAĆ POLITYKĘ MIGRACJI

- Jeśli dostanie się Pani do polskiego parlamentu, to czym by Pani chciała się tam zajmować?

- Istnieje kilka kierunków. O ile zajmowałam się kwestiami migracji, chciałabym, aby Polska nadal pracowała nad polityką migracyjną. Po pierwsze, ważne jest, aby ustalić, w jaki sposób integrować migrantów, nie traktować ich jako zagrożenie ani, że są to pracownicy, którzy przyjdą i odejdą. Migrantów należy postrzegać jako osoby, które przyjeżdżają do Polski i mogą zostać tu na dłużej. Warto zastanowić się strategicznie: czy Polska jako państwo jest zainteresowana ich przyjęciem i integracją tutaj. Jest to ważne również dla polskiego społeczeństwa, ponieważ pojawienie się dużej liczby zagranicznych migrantów jest dla niektórych populacji nowym zjawiskiem. Dlatego konieczna jest współpraca ze społeczeństwem goszczącym, aby nie było mowy nienawiści, przestępstw na gruncie narodowym. W rzeczywistości migranci pracują również z korzyścią dla całego państwa i regionu, w którym mieszkają. Warto pokazać plusy, wynikające z migracji, a także płaconych podatków, które trafiają do budżetu lokalnego. Niestety, teraz w Polsce patrzą na to w jeden sposób: są migranci, ale korzyści z nich żadnych nie ma.

- Ukraińska migracja do Polski w ciągu ostatnich kilku lat w rzeczywistości galopuje. Co powinny zrobić polskie władze, aby uchronić migrację ukraińską przed zagrożeniem lub obciążeniem dla polskiego społeczeństwa?

- Warto mówić o rynku pracy, ponieważ niektórzy Ukraińcy, którzy przyjeżdżają do Polski, wracają na Ukrainę, a niektórzy nadal tu pozostają. Procedury legalizacyjne są w Polsce bardzo skomplikowane i czasochłonne, jeśli ktoś chce zostać w Polsce na dłużej. Urzędy zajmujące się tymi kwestiami nie podejmują decyzji przez rok lub dłużej - i szkodzi to nie tylko migrantom, ale także pracodawcom i gospodarce kraju. Uważam, że istnieje potrzeba działania i zmiany w tym kierunku.

Ponadto migranci przybywający do pracy w Polsce są przywiązani do konkretnego pracodawcy, określonego miejsca pracy. Jeśli zmieniają pracę i pracodawców, muszą przejść całą procedurę od samego początku. Jest to obciążenie dla całego systemu, ponieważ rośnie liczba wniosków do Urzędu do Spraw Cudzoziemców. Wiąże to również pracownika z pracodawcą i oznacza, że ​​może on lub ona nadużywać władzy, to znaczy stosunek pracodawca-pracownik nie jest równy. Dlatego ludzie, którzy chcą szybciej zalegalizować swoją pracę, zgadzają się na gorsze warunki pracy, niższe wynagrodzenie.

Jednocześnie cierpi pracodawca, ponieważ musi czekać nawet rok na decyzję o zalegalizowaniu swojego pracownika w Polsce. Jest to szkodliwe dla polskiej gospodarki, ponieważ ludzie są wypychani do szarej strefy - nie płacą podatków, nie są ubezpieczeni, nie dokonuje się żadnych płatności ubezpieczeniowych. Dlatego konieczne jest uproszczenie tej procedury i odblokowanie pracy regionalnych instytucji legalizujących cudzoziemców.

- Z drugiej strony, co Ukraina powinna zrobić, aby chronić prawa ukraińskich migrantów w Polsce?

- Państwo ukraińskie powinno być zainteresowane prawami i obowiązkami ukraińskich migrantów za granicą. Nie może istnieć coś takiego, że Ci którzy wyjeżdżają do pracy, uważani są za zdrajców. Wiele mówi się o migracji na Ukrainie i konieczne są również działania. Polityka informacyjna jest bardzo ważna, należy pomyśleć o niektórych punktach konsultacyjnych przed wyjazdem z Ukrainy, na przykład w urzędach pracy. Tam Ukraińcy powinni zostać ostrzeżeni o różnych zagrożeniach. Należy promować pomysł legalnego zatrudnienia ukraińskiego za granicą, aby w nagłych przypadkach można było skorzystać z pomocy medycznej. Ponadto staż pracy Ukraińców za granicą powinno się brać pod uwagę przy podliczaniu ogólnego stażu. Państwo ukraińskie powinno być tym zainteresowane, ponieważ ludzie będą mieszkać na Ukrainie, a emerytury otrzymywać w Polsce.

Jurij Banachewycz. Warszawa

av

Przy cytowaniach i wykorzystywaniu dowolnych materiałów w Internecie, dostępnych dla wyszukiwarek, obowiązkowy jest odnośnik na pierwszy akapit «ukrinform.pl», jednocześnie cytowanie tłumaczeń materiałów z zagranicznej prasy jest możliwe tylko pod warunkiem umieszczenia odnośnika do strony ukrinform.pl oraz na stronę tego wydania. Cytowanie i wykorzystanie materiałów w offline mediach, aplikacjach mobilnych, SmartTV jest możliwe wyłącznie po uzyskaniu pisemnej zgody Ukrinformu. Materiały oznaczone jako "reklama" i "PR", jak również materiały w bloku "Komunikat prasowy" są publikowane na prawach reklamy, i odpowiedzialność za ich treść niesie reklamodawca.

© 2015-2019 Ukrinform. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Projektowanie stron internetowych - Studio «Laconica»

Wyszukiwanie zaawansowaneUkryj wyszukiwanie zaawansowane
W przeciągu jakiego okresu:
-