Tomasz Petršíček, Minister Spraw Zagranicznych Republiki Czeskiej
Ukraina stała się rosyjskim polem bitwy
11.02.2019 12:29

Republika Czeska jest krajem, w którym pracuje ponad 120 tysięcy naszych rodaków, z którymi z powodzeniem zacieśniamy stosunki handlowe. Kraj, który wzrósł, pomimo pewnych "niuansów" w pozycji lidera, stoi po stronie Ukrainy po aneksji Krymu i rozpoczęciu przez Rosję wojny hybrydowej w Donbasie. Kraj, który pomaga nam w miarę możliwości w trudnych czasach dla Ukrainy. Kraj, z którym jesteśmy połączeni, nie zawsze jest prostym dziedzictwem historycznym. Czesi, którzy sami przeżyli okupację sowiecką, sympatyzują z europejskimi i euroatlantyckimi aspiracjami Kijowa. Mamy wiele wspólnych interesów i wspólnych zadań.

Tomasz Petršíček przewodniczy czeskiemu ministerstwu spraw zagranicznych od połowy października ubiegłego roku. Trzydziestosiedmioletni socjaldemokrata ma duże doświadczenie dyplomatyczne, także w strukturach europejskich. W ciągu zaledwie kilku miesięcy urzędowania szef dyplomacji swojego kraju zdążył już ogłosić się politykiem zasad, zajmując jasne stanowisko w kluczowych kwestiach, w tym i urańskich, i gotów jest bronić swojej opinii, w tym głowy państwa.

W niedzielę Petršíček przyjechał na Ukrainę z pierwszą wizytą. W przeddzień jego oficjalnych spotkań jako ministra spraw zagranicznych Republiki Czeskiej udzielił wywiadu Ukrinformowi.

CZESKI BIZNES ZBLIŻA SIĘ DO UKRAINY

- Panie ministrze, to Pańska pierwsza wizyta na Ukrainie jako szefa czeskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Jakie postawił Pan sobie cele, jakie tematy zamierza poruszyć i w czym i komu sprostać?

- Dla mnie jest to moja pierwsza wizyta na Ukrainie. Moja delegacja przeprowadzi rozmowy z ministrem spraw zagranicznych Pawło Klimkinem. Z niecierpliwością oczekuję na spotkanie z przedstawicielami ukraińskiego społeczeństwa obywatelskiego, a także panem Mustafą Dżemilewem, dla którego czuję głęboką sympatię i podziw, nie tylko ze względu na jego śmiały protest przeciwko okupacji Czechosłowacji 50 lat temu, ale także z powodu jego niestrudzonej pracy nad korzyść Tatarów krymskich. Omówię także wyzwania i nowe możliwości na rynku ukraińskim z czeską społecznością biznesową w Kijowie.

- Czy zamierza Pan odwiedzić wschodnią Ukrainę?

- Z niecierpliwością czekam na wizytę w mieście i porcie Mariupolu oraz linie podziału wraz z ministrem Klimkinem. Moją intencją jest bezpośrednie zrozumienie życia ludności na wschodniej Ukrainie, a także konsekwencje faktycznej blokady Morza Azowskiego i portu Mariupol.

- Przez dość długi czas wysokiej rangi czescy politycy nie odwiedzali Ukrainy. Czy sytuacja zmieni się wkrótce?

- To nie jest do końca prawdą. Wiceprzewodniczący niższej izby parlamentu czeskiego, pan Pikal (Wojciech Pikal - wicemarszałek parlamentu Czeczeńskiej Republiki od Partii Piratów - red.) wziął udział w upamiętnianiu Gołodomoru zaledwie kilka tygodni temu. Ponadto mamy doskonałe relacje na poziomie roboczym z waszą dyplomacją i jestem pewien, że moja wizyta to tylko pierwsza wizyta na najwyższym szczeblu czeskiego polityka w tym roku.

- Jak ocenia Pan stan stosunków dwustronnych między Czechami i Ukrainą, w szczególności w sferze handlu i gospodarki?

- Nasze relacje są już bardzo bliskie i produktywne, ale ich potencjał jest znacznie większy. W szczególności, w dziedzinie handlu, czeski biznes nie jest jeszcze w pełni świadomy możliwości, jakie stwarza duży rynek ukraiński i wdrożenie układu o stowarzyszeniu ( dogłębnej i kompleksowej strefy wolnego handlu między Ukrainą a UE). Staramy się rozwijać wzajemne więzi gospodarcze i to z wielkim powodzenia. W ubiegłym roku obroty wzrosły o ponad 15 procent. Niektórzy inwestorzy odkrywają rynek ukraiński jako alternatywę dla rosyjskiego, z którego zdecydowali się odejść. Moim zdaniem możemy się spodziewać, że w nadchodzących latach obecność czeskiego biznesu na Ukrainie będzie bardziej znacząca.

"WSCHODNIE PARTNERSTWO" OKAZAŁO SIĘ CZYMŚ WIĘKSZYM NIŻ MYŚLAŁEM

- Pańska wizyta poświęcona jest w szczególności dziesiątej rocznicy programu Partnerstwa Wschodniego, przyjętego, jak Pan wie, podczas prezydencji waszego kraju w UE. Z Pańskiegoo punktu widzenia, czy ten program rozwija się wystarczająco skutecznie?

- Cóż, w Europie wiele się wydarzyło od 2009 roku, ale to partnerstwo przeszło przez swoje trudności. Mimo to przynosi więcej owoców, niż się spodziewaliśmy 10 lat temu.

Dla mnie to wyjątkowe partnerstwo jest jedną z najlepszych inicjatyw polityki zagranicznej UE. Opiera się na wspólnych wartościach, takich jak demokracja, praworządność, prawa człowieka, a także prawo każdego kraju do wyboru swojej przyszłości.

Transformacja polityczna może jeszcze nie przekroczyć punktu bez powrotu, a jest wiele niedokończonych spraw. Jednak większość obywateli sześciu krajów łączy to, co nazywamy europejskimi wartościami i europejską tożsamością, co jest potężnym czynnikiem łączącym.

Umowy o wolnym handlu z Ukrainą, Gruzją i Mołdawią stymulują reformy w wielu dziedzinach i pobudzają rozwój gospodarczy, społeczny i regionalny. Kraje partnerskie uzyskują dostęp do rynku UE, który ma ponad 500 milionów konsumentów, a co ważniejsze, rynek o jasnych zasadach i standardach jakości. UE jest już największym partnerem handlowym pięciu krajów Partnerstwa Wschodniego, dla Białorusi - drugiego co do wielkości. Obroty wymiany handlwej stale rosną. Wierzę, że program się powiódł.

- UE aktywnie pomaga Ukrainie w przeprowadzaniu reform, zarówno na poziomie doradców, jak i pod względem finansowym. Proszę nam opowiedzieć o programach, w których uczestniczy Republika Czeska.

- Republika Czeska jest długoterminowym zwolennikiem Ukrainy. Od 2014 r. Ukraina otrzymała pomoc humanitarną i pomoc rozwojową w wysokości 8 mln euro. Nasze projekty rozwojowe koncentrują się głównie na edukacji i zdrowiu. Na przykład zapewniamy pomoc finansową na reformę szkolnictwa lub na uniwersytety wysiedlone z regionu Doniecka. W sferze przemian demokratycznych realizujemy projekty dotyczące umiejętności korzystania z mediów, a także wspieramy działania na rzecz praw człowieka w okupowanym Krymu. Nasza pomoc humanitarna jest przydatna dla osób mieszkających w bezpośrednim sąsiedztwie linii demarkacyjnej. Wiem na przykład, że letnie obozy dla traumatyzowanych dzieci są bardzo udane.

JESTEŚMY STWORZENI DO PRZECIWSTAWIANIA SIĘ ROSYJSKIEJ AGRESJI

- Na spotkaniu ministrów spraw zagranicznych NATO w Brukseli w dniach 4-5 grudnia, na które zaproszono ukraińskiego ministra Pawła Klimkina, postawiono pytanie o przyszłe członkostwo Ukrainy i Gruzji w sojuszu. Jak Pan widzi takie perspektywy?

- Powszechnie wiadomo, że Republika Czeska jest sympatykiem euroatlantyckich aspiracji Ukrainy i Gruzji, w tym z perspektywą członkostwa w NATO, popiera je. Rozumiemy, że zarówno Gruzja, jak i Ukraina rozwijają partnerstwo i współpracę z NATO, a także prowadzą własne wewnętrzne reformy. Osiągnięcie militarnej technicznej gotowości do członkostwa jest konieczne, a prace domowe nie są zakończone, jak wszyscy wiemy.

Istnieją także polityczne przesłanki i względy bezpieczeństwa. Rosja zrobiła wszystko, co możliwe, aby odmówić politycznego prawa obu państwom do wyboru mechanizmów bezpieczeństwa, nie wahała się wycofać z traktatu o konwencjonalnych siłach zbrojnych w Europie (CFE), inwazji, aneksji terytoriów, przymusu, angażowania się w działalność wywrotową, destabilizacji zarówno Gruzji, jak i Ukrainy. Wszyscy ponosimy konsekwencje: bezpieczeństwo euroatlantyckie osiągneło najniższy poziom od ćwierć wieku, a nieufność i eskalacja sięgają szczytu zimnej wojny.

To są trudne czasy, a Ukraina i Gruzja potrzebują naszego wsparcia i go otrzymują. Zarówno polityczny, jak i materialny. Jednak przejście do członkostwa w NATO w tych warunkach wymaga ogromnej determinacji i cierpliwości i pozostaje długofalowym wysiłkiem, nawet z punktu widzenia jego najbardziej entuzjastycznych zwolenników, takich jak Czesi.

"W tym samym czasie w Brukseli powiedział Pan, że" zagrożenia rosyjskie i działania hybrydowe na wschodzie Ukrainy, na Morzu Azowskim i w Gruzji podważają bezpieczeństwo europejskie ". Jaki wkład może wnieść Praga i co robi w celu przeciwdziałania takim zagrożeniom?

- Myślę, że pytanie powinno być zadane inaczej, „jak możemy sobie nawzajem pomóc”. Rosyjska presja wojskowa i hybrydowa staje się coraz bardziej intensywna i zróżnicowana, zwłaszcza w odniesieniu do jej sąsiadów, a także Europy w szerszym znaczeniu i jesteśmy zdeterminowani, aby temu się przeciwstawić. Wymaga to większych zasobów, nowych możliwości i, co ważniejsze, wspólnych wysiłków, w tym poprawy świadomości sytuacji i koordynacji naszej reakcji. Ukraina stała się rosyjskim polem bitewnym nie tylko w klasycznym militarnym sensie, ale także pod względem wykorzystania metod hybrydowych. Sojusz powinien również zasięgać fachowej porady oraz dzielić się informacjami i doświadczeniami. Ogólnie rzecz biorąc, partnerstwo i doradztwo w zakresie naszych działań jest oczywistym wyborem. Sojusz może ze swojej strony wspierać Ukrainę w konkretnych obszarach, takich jak cyberprzestrzeń, strategiczna komunikacja lub zwiększona odporność ludności, na przykład poprzez wspieranie niezależnych mediów lub ujawnianie fałszywych wiadomości. I to są właśnie kwestie, na których koncentrujemy się w naszej współpracy z Ukrainą, czy to na zasadzie dwustronnej, czy na przykład w ramach platformy NATO-Ukraina do walki z wojną hybrydową.

KRAJE UE BĘDĄ POSTĘPOWAĆ WEDŁUG OGÒLNIE PRZYJĘTEJ KONCEPCJI

- W sąsiednich Niemczech prowadzona jest aktywna debata nad gazociągiem Nord Stream 2. Czechy praktycznie nie uczestniczą w nich - zarówno ze względu na fakt, że ten rurociąg nie wpływa bezpośrednio na kraj, jak i dlatego, że czeskie firmy nie uczestniczą w projekcie. A jednak: jakie jest stanowisko Pragi w tej sprawie?

- Nasze stanowisko jest takie samo jak w każdym innym projekcie: znacznie ważniejsze niż liczba rurociągów, które będą budowane, jest to, że normy i przepisy UE są przestrzegane. Republika Czeska jest częścią rynku gazu UE, gdzie wszyscy gracze muszą przestrzegać zasad. Wreszcie, cały gaz zużywany w Czechach pochodzi z rynku   rotterdamskiego.

- Nie jest tajemnicą, że pozycja prezydenta Republiki Czeskiej często różni się od stanowiska rządu i MSZ w zakresie polityki ukraińskiej i rosyjskiej. Taki "podział" istnieje w szczególności w podejściu do sankcji: Milos Zeman przeciwko, rząd i premier Andrei Babis - za. Czy Panu to przeszkadza? Czy czuje Pan jakąś presję?

- W opinii mojego przewodniczącego wszelkie sankcje jako instrument polityki zagranicznej nie działają. Jednak to rząd Republiki Czeskiej jest odpowiedzialny za stosunki zewnętrzne naszego kraju. Ponadto wszyscy najwyżsi przedstawiciele naszego kraju, w tym prezydent, uzgodnili wszystko na spotkaniu we wrześniu 2018 r., że nadal istnieją powody wprowadzenia środków ograniczających.

KWOTA NA PRACOWNIKÓW UKRAIŃSKICH MOŻE ZWIĘKSZYĆ SIĘ DO 40 TYSIĘCY

- Duża i bardzo aktywna społeczność ukraińska mieszka w Czechach, wielu ukraińskich specjalistów przyjeżdża do pracy w Pańskim kraju. Jak Pan ocenia ogólną sytuację w tym obszarze?

"Ukraińcy są największą mniejszością narodową w Czechach i cieszę się, że znaleźli nowy dom w naszym kraju". Ponadto na czeskich uczelniach kształci się kilka tysięcy młodych ludzi, co jest szczególnie obiecujące dla naszej współpracy w przyszłości.

- Niedawno czeski rząd postanowił rozszerzyć personel biorący udział w rozpatrywaniu wniosków obywateli Ukrainy, ponieważ kwota dla Ukraińców, która obecnie wynosi 20 000 osób rocznie, może zostać podwojona. Jak skuteczny jest "Program Ukraina", uruchomiony w 2016 roku?

- Dzięki ciągłemu wzrostowi gospodarczemu w Republice Czeskiej istnieje wysokie zapotrzebowanie na wykwalifikowanych pracowników na rynku pracy, których nie można zaspokoić zasobami krajowymi. Otwiera to możliwości dla ukraińskich pracowników, którzy są uznawani za wykwalifikowanych i pracowitych, aby zdobyć nowe doświadczenie w różnych (zwykle zaawansowanych technologicznie) przedsiębiorstwach w Czechach, które później mogą być wykorzystywane na Ukrainie. Wdrożony unikalny i bardzo udany program pomocy pozwala wnioskodawcom z Ukrainy ubiegać się o zezwolenie na pobyt w związku z zatrudnieniem (tzw. karty pracy). Obecnie roczna kwota wynosi 21 tysięcy osób. Czeski rząd rozważa podniesienie limitu do 40 tysięcy osób rocznie, ale ostateczna decyzja nie została jeszcze podjęta.

Olga Tanasyjczuk, Ukrinform.

Przy cytowaniach i wykorzystywaniu dowolnych materiałów w Internecie, dostępnych dla wyszukiwarek, obowiązkowy jest odnośnik na pierwszy akapit «ukrinform.pl», jednocześnie cytowanie tłumaczeń materiałów z zagranicznej prasy jest możliwe tylko pod warunkiem umieszczenia odnośnika do strony ukrinform.pl oraz na stronę tego wydania. Cytowanie i wykorzystanie materiałów w offline mediach, aplikacjach mobilnych, SmartTV jest możliwe wyłącznie po uzyskaniu pisemnej zgody Ukrinformu. Materiały oznaczone jako "reklama" i "PR", jak również materiały w bloku "Komunikat prasowy" są publikowane na prawach reklamy, i odpowiedzialność za ich treść niesie reklamodawca.

© 2015-2019 Ukrinform. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Projektowanie stron internetowych - Studio «Laconica»

Wyszukiwanie zaawansowaneUkryj wyszukiwanie zaawansowane
W przeciągu jakiego okresu:
-