Mustafa Dżemilew, przywódca krymskich Tatarów
Naszym celem jest stworzenie platformy do zwrotu Krymu w oparciu o Memorandum Budapeszteńskie.
09.01.2019 14:21

Spotkaliśmy się z Mustafą Dżemilewem w stolicy Turcji, gdzie zajechał po drodze z Nowego Jorku do Kijowa. Chciał porozmawiać z tureckimi dyplomatami i zaprzyjaźnionymi parlamentarzystami o głosowaniu Zgromadzenia Ogólnego ONZ, które przyjęło historyczne rezolucje – o militaryzacji Krymu, Morza Czarnego i Azowskiego i o łamaniu praw człowieka na okupowanym przez Rosję półwyspie. Przywódca krymskich Tatarów jest przekonany, że decyzje Zgromadzenia Ogólnego przybliżają czas uwolnienia jego ojczyzny, chciałby móc powrócić na Krym jeszcze za życia.

O wizycie w Nowym Jorku, o głosowaniu na Zgromadzeniu Ogólnym ONZ, o zakulisowych intrygach Rosji, o ewentualnej wizycie na Ukrainie Erdogana i podziękowaniu dla patriarchy za Tomos opowiada w wywiadzie dla Ukrinform, przywódca Tatarów krymskich i poseł Rady Najwyższej Ukrainy, Mustafa Dżemilew.

KRAJE WSTRZYMUJĄ SIĘ OD GŁOSOWANIA W ONZ, BO SĄ UZALEŻNIONE OD ROSJI

- Mustafa, wróci Pan do Kijowa z Nowego Jorku z wygraną - ONZ przyjęła dwie rezolucje: o demilitaryzacji Krymu i naruszeniach praw człowieka na półwyspie. Proszę nam powiedzieć, jak odbyło się głosowanie. Jaki był nastrój na sali, czy Rosja próbowała się sprzeciwiać?

- Szczerze mówiąc, spodziewaliśmy się wystąpień Rosjan i tych, którzy stale ich wspierają, więc treść odwołania rosyjskiego przedstawiciela nas nie zaskoczyła. Można powiedzieć, że było bardziej bezczelne, bardziej bezzasadne, ale w kluczu, do którego nas przyzwyczajono: Krym jest nasz, robimy tam, co chcemy. Oni jednoznacznie opowiadają się za naruszeniem prawa międzynarodowego, a to oczywiście wywołuje u innych delegacji odpowiednie reakcje i asocjacje.

Byłem trochę zdziwiony wystąpieniem przedstawiciela Armenii. Ostatnio Armenia oświadczyła, że ​​Krym jest terytorium rosyjskim, a teraz była bardziej stonowana. Mimo to głosowała przeciwko rezolucji. To znaczy, że chociaż wciąż znajduje się w orbicie Rosji, nie wiadomo jak będzie w przyszłości. Ogólnie rzecz biorąc, fakt, że w głosowaniu za rezolucją w sprawie demilitaryzacji poparło stanowisko Rosji tylko w 19 krajach – budzi pewne nadzieje. Oczywiście, ciągle dziwi, jak wiele krajów wstrzymało się od głosu. Myślę, że to jest nasz słaby punkt, musimy popracować z tymi krajami.

- O jakie kraje chodzi?

- Tym razem, niestety, wstrzymały się od głosowania i Katar i Arabia Saudyjska, które zazwyczaj nas popierają. Oznacza to, że w takich krajach odnośnie tej kwestii przeważają nie prawne lub moralne wartości, ale czysto polityczne. Oni dostają broń od Rosji lub współpracują w ramach OPEC w kwestiach energetycznych.

Po powrocie do Kijowa chcę również porozmawiać z Ambasadorem Indonezji. Odwiedziliśmy ostatnio ten kraj, spotkaliśmy się z wiceprezydentem, zorganizowaliśmy konferencję prasową. W Dżakarcie uczciwe stanowisko w sprawie okupacji Krymu jest powszechnie wyrażane, ale wstrzymali się od głosu podczas głosowania. Obiecali nam, że do nas dołączą, będą współautorami rezolucji dotyczącej praw człowieka, wykorzystają swój wpływ w świecie muzułmańskim. Ale jak to się stało, że znowu się wstrzymali? Zakładam, że powód jest wciąż ten sam. Indonezja jest zmuszona kupować broń u Rosji i nie ukrywa tego. Próbowaliśmy przeorientować ją na Ukroboronprom, ale nie stało się to z wielu powodów, w tym biurokratycznych. To samo dotyczy Arabii Saudyjskiej.

USA CHCĄ POPRAWIĆ STOSUNKI Z TURCJĄ

- Z kim jeszcze spotykał się Pan w Nowym Jorku i o czym rozmawialiście?

- Mieliśmy dość długie spotkanie z p.o. Stałego Przedstawiciela Stanów Zjednoczonych przy Organizacji Narodów Zjednoczonych, Kelly Curry. Rozmawialiśmy o ogólnej sytuacji, o kolejnych krokach w różnych kierunkach i o stosunkach między Stanami Zjednoczonymi a Republiką Turcji. Mówiłem, że teraz, nas, praktycznie najbardziej, wspiera Turcja i takie zimne relacje między USA i Turcją stwarzają dla nas problem. Skupiamy się na integracji euroatlantyckiej, ale jednocześnie nie chcemy się oddalać od Turcji. Kelly powiedziała, że ​​pojawiły się obecnie tendencje, które poprawią stosunki, a w konsekwencji Ukraina będzie bardziej wspierana. Perspektywy są bardzo dobre.

W Departamencie Stanu USA spotkaliśmy się z Georgiem Kentem, obecnie jest on zastępcą zastępcy sekretarza stanu ds. Europy i Eurazji. Był z nami jeszcze adwokat, Mykoła Połozow, który obecnie koordynuje grupę prawników, pracujących nad oswobodzeniem jeńców wojennych i więźniów politycznych wraz z Ministerstwem Spraw Zagranicznych i Ministerstwem Obrony Ukrainy. To było produktywne spotkanie. Ale byłem trochę zaniepokojony. Strona amerykańska stwierdziła, że ​​zawsze stara się pomóc Ukrainie, ale informacje na temat niektórych rosyjskich dostaw paliwa jądrowego, tzn. z kraju agresora do ukraińskich firm jądrowych, wzbudziły niepokój i obawy. Ambasador Ukrainy w USA Walerij Czałyj wyjaśnił bardziej szczegółowo stanowisko Ukrainy w tej kwestii. (red.: Wcześniej sytuacja została wyjaśniona przez Energoatom).

MOŻNA SKOŃCZYĆ OKUPACJĘ KRYMU CENĄ ROZPADU ROSJI

- Co dalej, zdaniem USA, należy zrobić, aby przygotować bazę dla prawnego zwrotu Krymu?

- Mówiłem już to i powtarzam, że znaczenie rezolucji w sprawie demilitaryzacji, która została przyjęta przez ONZ w dniu 17 grudnia, polega na tym, że po raz pierwszy, wspomina się o Memorandum Budapesztańskim. To, że w ONZ głosowano, iż było to naruszenie Memorandum Budapesztańskiego, jest bardzo ważne. Naszym następnym celem będzie - stworzyć platformę do zwrotu Krymu w oparciu o Memorandum Budapesztańskie. Wciąż nad tym pracujemy. Nawiasem mówiąc, na ten temat rozmawialiśmy z amerykańskimi kongresmanami. Oni uważają, że to jest rozsądne podejście i zaproponowali, aby wysłać nasze propozycje im oraz do innych krajów - sygnatariuszy Memorandum Budapesztańskiego, w tym do Chin i Francji, mimo że przystąpiły one później. W Memorandum wyraźnie jest powiedziane, że ​​w zamian za rezygnację z broni nuklearnej, nam gwarantują integralność terytorialną i bezpieczeństwo. Gdzie są te gwarancje? Rosja zgodnie z oczekiwaniami kategorycznie sprzeciwia się stworzeniu takiej platformy. To jednak nie jest takie ważne. Niech najpierw odmawiają, nie uczestniczą, ale niech taka platforma istnieje. I jeśli przyjęte zostaną ostre sankcje, myślę, że Rosja ustąpi.

Często mówiłem zachodnim przywódcom, jeśliby reakcja na okupację Gruzji była taka jak na okupację Krymu, być może okupacji Krymu i by nie było. Nie wykluczam, że można skończyć z okupacją półwyspu ceną rozpadu Rosji. Takie głupoty, jakie robi Putin, do tego prowadzą.

- Czy na tych spotkaniach poruszano kwestię sytuacji na Morzu Azowskim, naszych marynarzy, którzy są przetrzymywani w Rosji i ich uwolnienia?

- O alarmującej sytuacji, która rozwinęła się po kryzysie Azowskim, rozmawiano wszędzie. Jedyną rzeczą, która nie zupełnie się udała to to, że przed przyjęciem drugiej rezolucji w sprawie praw człowieka mieliśmy przygotowaną dość mocną demonstrację z hasłami i tekstami: "Rosja jest państwem pirackim. Piraci nie mogą być członkami Rady Bezpieczeństwa","Zwróćcie naszych marynarzy, nasze statki ". Wyszło jednak, że w nocy 22 grudnia, kiedy już myśleliśmy, że ta rezolucja nie będzie rozpatrzona, polecieliśmy do domu. Informacja, że ​​rezolucja mimo wszystko była rozpatrywana i przyjęta dotarła do nas, kiedy byliśmy już w drodze. Ogólnie rzecz biorąc, to dla nas dobre noworoczne "prezenty".

EDROGAN KAZAŁ PORUSZAĆ KWESTIĘ SWOBODNEJ ŻEGLUGI PRZEZ CIEŚNINĘ KERCZEŃSKĄ NA WSZYSTKICH PLATFORMACH

- Z Nowego Jorku do Kijowa jechał Pan przez Ankarę i odbył szereg spotkań w parlamencie i Ministerstwie Spraw Zagranicznych Turcji. Proszę powiedzieć nam więcej o tym, jakie tematy zostały tam poruszane?

- Na spotkaniu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych Turcji, właśnie rozmawialiśmy o tym, co może zrobić Turcja w kwestii takich państw, które wstrzymały się podczas głosowania w ONZ. I choć ta kwestia jest dla nas ważna, pragnę zauważyć, że w ogóle istnieje tendencja do zwiększenia wsparcia dla Ukrainy. Służy temu także pozycja Turcji.

W MSZ omawialiśmy także możliwość zorganizowania podróży prezydenta Recepa Tayyipa Erdogana do obwodu chersońskiego, aby tam spotkać się z rodakami, demonstrując poparcie dla regionu. Powiedziano nam, że w najbliższej przyszłości nie będzie to łatwe, ponieważ również w Turcji, podobnie jak i w naszym kraju, odbędą się wybory lokalne i prawdopodobnie nie odbędzie to możliwe do 31 marca. Ale zasadniczo istnieje taka możliwość. Możliwe, że wizyta nie odbędzie się na szczeblu prezydenckim, a ministrów spraw zagranicznych, i na Ukrainę przyjedzie Mevlut Cavusoglu.

- W jaki sposób Turcja ocenia sytuację na Morzu Azowskim? Prezydent Erdogan powiedział wcześniej, że jest gotowy być pośrednikiem. Czy była o tym mowa?

- Turecki minister spraw zagranicznych Mevlut Cavusoglu powiedział, że prezydent Erdogan kazał mu na wszystkich platformach, podnosić kwestię swobodnej żeglugi przez Cieśninę Kerczeńską i potrzeby zwrócenia naszych okrętów. Powiedział także, że wydaje mu się, że Putin nie chce rozwiązać tej kwestii i zwolnić marynarzy przed wyborami. Zastanawia się nad takim krokiem, jako zrobienie "prezentu" Poroszence w nadchodzących wyborach. To znaczy, chce wykorzystać tę sytuację jako instrument wpływu na nasze wybory. To cyniczne, sprzeczne nie tylko z prawem, ale także z moralnością.

Rozmawialiśmy w Turcji, a wcześniej w Stanach Zjednoczonych, o potrzebie obserwowania Rosji przed wyborami, bo ponad wszelką wątpliwość, Rosja będzie się bardzo starać, aby Poroszenko nie został ponownie wybrany. Będą wspierać byle kogo, tylko by nie wygrał Poroszenko.

- Czy rozmawialiście o problemie nielegalnego ruchu morskiego, wpływaniu tureckich statków do krymskich portów?

- Tak, rozmawialiśmy. Właśnie przekazałem listę tych statków. W ubiegłym roku, podczas naszej wizyty w Turcji u prokuratora generalnego, kwestia ta została również poruszona. Osobiście rozmawiałem z Erdoganem i dałem mu listę statków, które wpływają do ​​portów. W rezultacie, w Turcji uzgodniono, że statki wpływające na Krym nie będą obsługiwane w portach Republiki Turcji. Ale w praktyce to obchodzą: statki nie wpływają pod turecką banderą, w dokumentach podają, że rzekomo płyną do Noworosyjska, wyłączają radar. Ale jest to bardzo łatwo wyłowić, ponieważ obserwujemy ruch przez satelity. Na przykład statki, które dostarczają ładunki do zakładu “Titan”. Powinniśmy jeszcze sprawdzić, czy naruszają tureckie prawo.

OSWOBODZENIE KRYMU BĘDZIE DLA ROSJI WSTRZĄSEM NA RÓWNI Z TOMOSEM

- Najważniejszym wydarzeniem, które odbędzie się na początku nowego roku w Turcji jest wręczenie Ukrainie Tomosu. Aby tego uniknąć, Moskwa wykorzystała wszystkie możliwe warianty, w tym próbę wywierania presji na Turcję. Czy zamierza Pan wziąć udział w tym wydarzeniu w Stambule?

- Myślę, że to najsilniejszy cios na tym etapie dla Rosji. Kolejnym, identycznym, będzie oswobodzenie Krymu. Podczas wizyty i spotkań w tureckim Ministerstwie Spraw Zagranicznych podkreślaliśmy, że utworzenie niezależnego kościoła, otrzymanie Tomosu, jest ważnym wydarzeniem dla Ukrainy. Pamiętam, kiedy ostatni raz byliśmy z Prezydentem Poroszenko (3-4 listopada tego roku - przyp. red.) na spotkaniu z Patriarchą Bartłomiejem, prezydent przedstawiał wszystkich członków naszej delegacji. Kiedy przyszła kolej na mnie, Bartłomiej spytał, czy znam język turecki i zwrócił się do mnie w tym języku. A kiedy się żegnaliśmy, powiedziałem mu, że nie jestem chrześcijaninem, ale muzułmaninem, ale jego mądry i odważny gest - przyznanie niepodległości ukraińskiemu kościołowi – jest korzystnym dla każdego obywatela Ukrainy, niezależnie od narodowości i religii. "Niech Allah ci da wiele lat życia" - powiedziałem do niego. On się wzruszył i także odpowiedział: " Niech Allah ci da wiele lat życia. Niech Allach pozwoli ci wkrótce wrócić do swojej ojczyzny." Tak, w styczniu zamierzamy przyjechać na wręczenie Tomosu, aby pokazać, że to wydarzenie jest dla nas bardzo ważne.

- Stacja telewizyjna Al Jazeera 23 grudnia pokazała film dokumentalny - “Crime: Russia’s Dark Secret”, stworzony przez byłego producenta BBC Jamie Dorana. Film jest kroniką wydarzeń podczas aneksji, a także opowiada o tym, co dzieje się teraz na półwyspie. Jest Pan jednym z kluczowych komentatorów w tym filmie. Proszę powiedzieć nam, jak wyglądała praca nad filmem? Jak był przyjęty film?

- Rzeczywiście wziąłem aktywny udział w tworzeniu tego filmu. Gdy ekipa planowała udać się na Krym, zwrócili się do mnie o wyjaśnienie sytuacji, poproszono o kontakt z osobami, które mogły opowiedzieć o tych wydarzeniach. Wyjaśniłem, że jeśli zapytają przypadkowych ludzi, nie usłyszą prawdy, bo ludzie będą się bali reakcji i opowiedzą, jak dobrze żyją, jak są wdzięczni. W filmie biorą udział prawdziwi świadkowie wydarzeń. Doran i jego ekipa pracowali bardzo dobrze.

Oczywiście spodziewano się negatywnej reakcji Rosji na ten film. Z naszej strony cieszymy się, że bardzo liczni anglojęzyczni widzowie Al Jazeera widzieli ten film na całym świecie.

Kiedy byłem niedawno w Dohie, spotkałem się także z dyrektorem generalnym Al Jazeera i poprosiłem go o przetłumaczenie tego filmu na arabski, ponieważ bardzo ważne jest, aby w arabskim świecie wiedzieli o problemie Krymu. Obiecali rozważyć taką możliwość.

NA KRYMIE CHCĄ KSZTAŁTOWAĆ POGLĄDY LUDZI JAK W ZSRR

- W tym filmie widzieliśmy kilku przedstawicieli Tatarów krymskich, którzy otwarcie opowiadają o wydarzeniach z okresu aneksji, mówią o zbrodniach przeciwko Tatarom krymskim, Ukraińcom na Krymie. Oni nie bali się tego robić i także wielu z nich nie bało się przyjść do sądu w dniu 23 grudnia, by podtrzymać czterech Bachczysarajców, których oskarżono o terroryzm i skazano na długoletnie więzienie. Co Pan może powiedzieć o tym, co teraz dzieje się na półwyspie? Jakie są tendencje i prognozy?

- Sytuacja pogarsza się i będzie pogarszać. To moja prognoza. Nie warto spodziewać się liberalizacji reżimu okupacyjnego. Teraz najbardziej martwimy się propagandą skierowaną do dzieci. Bardzo jest skuteczna. Chociaż przypomnijmy sobie, że w czasach ZSRR, 70 lat nam przemywano mózgi, ale nie poddaliśmy się i przy pierwszej sposobności się oczyściliśmy. W czasach radzieckich próbowali kształtować nasz światopogląd i robią to teraz. Ale nie sądzę, aby okupacja trwała tak długo. Zamierzam wrócić na Krym za mojego życia.

Olga Budnik, Ankara.

Przy cytowaniach i wykorzystywaniu dowolnych materiałów w Internecie, dostępnych dla wyszukiwarek, obowiązkowy jest odnośnik na pierwszy akapit «ukrinform.pl», jednocześnie cytowanie tłumaczeń materiałów z zagranicznej prasy jest możliwe tylko pod warunkiem umieszczenia odnośnika do strony ukrinform.pl oraz na stronę tego wydania. Cytowanie i wykorzystanie materiałów w offline mediach, aplikacjach mobilnych, SmartTV jest możliwe wyłącznie po uzyskaniu pisemnej zgody Ukrinformu. Materiały oznaczone jako "reklama" i "PR", jak również materiały w bloku "Komunikat prasowy" są publikowane na prawach reklamy, i odpowiedzialność za ich treść niesie reklamodawca.

© 2015-2019 Ukrinform. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Projektowanie stron internetowych - Studio «Laconica»

Wyszukiwanie zaawansowaneUkryj wyszukiwanie zaawansowane
W przeciągu jakiego okresu:
-