Prezydencka kampania wyborcza 2019 -  to dopiero wybory!

Prezydencka kampania wyborcza 2019 - to dopiero wybory!

Ukrinform
Zadanie nr 1 dla Ukrainy - nie dopuścić dwóch błędów.

Najważniejsze dla Ukrainy - uczciwie i spokojne przeprowadzić wybory prezydenckie. Na potknięcia w tych dwóch aspektach czekają właśnie nasi wrogowie.

Do 31 marca, do głosowania w wyborach prezydenckich na Ukrainie, pozostało tylko kilka dni. Wynik będzie znany rano 1 kwietnia, ale już teraz można ocenić kampanię jako całość. Pod wieloma względami była bezprecedensowa dla Ukrainy - i nie tylko z powodu historycznego momentu, w którym te wybory mają miejsce. Zbyt duża jest odpowiedzialność każdego, kto opuszcza biuletyn do urny, i każdego, kto nie przyjdzie do lokalu wyborczego. Prawie wszyscy obserwatorzy podkreślili, że Rosja - agresor i zaciekły wróg niepodległości Ukrainy, nie postawiła na żadnego kandydata. Kandydatem Kremla jest pan Chaos. W Rosji liczą na destabilizację Ukrainy, spory i niesnaski w różnych grupach ukraińskiego społeczeństwa. Liczą tam na okazję do albo nieuznania wyborów, albo ogłoszenia faktu, że Ukraina jest państwem, które się nie udało i dlatego musi być kontrolowane z zewnątrz. Właśnie na tym była skoncentrowana rosyjska aktywność informacyjna w ciągu ostatnich sześciu miesięcy, a w szczególności - trzech miesięcy, od kiedy oficjalnie rozpoczęła się kampania wyborcza (31 grudnia 2018 roku). Na ile im się to udało, lepiej oceniać już po głosowaniu, zgodnie z jego wynikami. Jednak w ukraińskich środkach masowego przekazu dosyć często wspomina się o tych niebezpieczeństwach, więc ktokolwiek chciał usłyszeć - usłyszał, i weźmie to pod uwagę podczas głosowania w lokalu wyborczym.

Jednak najważniejszą rzeczą w tych wyborach jest to, że mimo wszystko są to wybory! Kilka dni przed głosowaniem nikt nie jest w stanie wiarygodnie przewidzieć dwóch pierwszych pozycji. A to oznacza, że ​​nie ma co rozmawiać o drugiej turze. Wydaje się, że to, między innymi, powoduje zmęczenie społeczeństwa, wszyscy już chcą wiedzieć. Społeczeństwo jest zmęczone skandalami i kompromatem, którym rekordowo wyróżniła się ta kampania. Ale czy nie jest to oznaką otwartości wyborów i skuteczności oraz wolności pola informacyjnego? Cztery niepokojące fakty w ciągu ostatniego półtora miesiąca ogarnęły informacyjnie całą Ukrainę. Przedstawimy je w kolejności ich wpływu na wewnętrzną sytuację polityczną.

Skandal wywołany przez dziennikarskie śledztwo „Bihus-Info” o korupcji w „Ukroboronprom”.

Oskarżenia o tworzenie „piramid” - systemów motywujących wyborców, którymi z różnym powodzeniem wymieniają się główni kandydaci.

Reakcja „Nacjonalnych drużyn” i krytyka Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, dotycząca braku przeciwdziałania wszystkim tym przejawom.

Skandal związany ze zniesieniem przez Trybunał Konstytucyjny odpowiedzialności za „nielegalne wzbogacenie”, co doprowadziło do niepewności wszystkich wysiłków antykorupcyjnych w ostatnich latach.

Co jeszcze nie miało precedensu w ukraińskich wyborach w 2019 roku? Zarejestrowano rekordową liczbę (44) kandydatów na najwyższy urząd publiczny na Ukrainie. Pozostało 39 po tym, jak kilku kandydatów zrezygnowało z udziału w wyborach na rzecz innych kandydatów. W każdym razie z powodu tej liczby kandydatów biuletyn do głosowania będzie miał rekordową długość 0,8 metra.

Co tu wiele mówić, taka liczba kandydatów, w pewien sposób profanuje samą ideę wyborów, ponieważ zasadniczo nie możliwe jest, biorąc pod uwagę całą listę, zostać prezydentem. Taki wyszedł paradoks: im większy wybór, tym w rzeczywistości mniejszy. Teraz wybieramy przyszłego prezydenta z „małej” listy 5-6 kandydatów.

Ukrinform życzy wam dokonać właściwego wyboru, którego nigdy nie będziecie musieli żałować. Tymczasem proponujemy przyjrzeć się czterem niuansom, które mogą Wam pomóc podjąć decyzję.

1. Dynamika ocen: wyścig liderów - oczywiste i niesamowite

W jaki sposób trzej liderzy wyścigu prezydenckiego zmieniali się w ciągu czterech miesięcy rzeczywistej kampanii wyborczej, Ukrinform zbadał to korzystając z analiz socjologicznych publikowanych co miesiąc przez Kijowski Międzynarodowy Instytut Socjologii (KMIS), Centrum Badań Społeczno-Marketingowych "Socis” i Grupę Socjologiczną "Rating" (Rating Group Ukraine). To właśnie te organizacje socjologiczne systematycznie monitorują nastroje wyborcze Ukraińców (samodzielnie lub wspólnie z innymi ośrodkami socjologicznymi) przez cały okres kampanii prezydenckiej i dlatego można śledzić dynamikę wyścigu liderów.

Należy podkreślić, że wzięto pod uwagę odsetek osób, które zdecydowały się na wybór i zamierzają głosować. Jest to wskaźnik, który socjologowie uważają za najbardziej odpowiedni do porównywania wyników sondaży i wyników wyborów.

Ogólnie rzecz biorąc, sytuacja przed pierwszą turą wyborów wygląda następująco:

Trójka liderów to: szef studia filmowego Kwartał 95, aktor Wołodymyr Zeleński, obecny prezydent Petro Poroszenko i przywódca partii „Batkiwszczyna”, Julia Tymoszenko (w kolejności alfabetycznej nazwisk).

Na początku grudnia ubiegłego roku, czyli miesiąc przed rozpoczęciem oficjalnej kampanii, Julia Tymoszenko była liderem wyścigu prezydenckiego, znacznie wyprzedzając Wołodymyra Zełenskiego i Petra Poroszenkę.

W styczniu natomiast, Wołodymyr Zełenski stał się niekwestionowanym liderem (tablica: „Dane badań socjologicznych”).

Dane badań socjologicznych

Obecnie Zełenski jest liderem w prezentowanych sondażach - zarówno indywidualnych, jak i wspólnych. W tym samym czasie Poroszenko i Tymoszenko na przemian rozdzielają drugie i trzecie miejsce (tablica: „Zmiany liderów wyścigu prezydenckiego”). W ciągu ostatnich dwóch miesięcy, zgodnie z najnowszą wspólną ankietą KMIS, „Ratingu” i Centrum Razumkowa opublikowaną dokładnie na tydzień przed głosowaniem w pierwszej turze, Julia Tymoszenko i obecny prezydent są rozdzieleni tylko około 0,2%.

Oznacza to, że różnica między drugim a trzecim miejscem mieści się w ramach błędu statystycznego. W tym samym czasie, kolejna ankieta KMIS (bez partnerów), przeprowadzona również w połowie marca, przy stałym liderstwie Zełenskiego, na drugim miejscu stawia Poroszenkę z różnicą do Tymoszenko na 4,4%. KMIS nie pisze kto zamawiał to badanie, powołując się na życzenie klienta. Według Centrum „Socis” Poroszenko pewnie przechodzi do drugiej tury.

Zmiany liderów wyścigu prezydenckiego

Tradycyjne dla Ukrainy są pewne niuanse, do których należy się zastosować, przewidując wynik głosowania na podstawie badań socjologicznych. Na przykład uważa się, że znaczna część elektoratu Julii Tymoszenko koncentruje się w odległych wioskach, do których socjologowie nigdy nie docierają ze swoimi ankietami. Z drugiej strony badanie socjologiczne nie uwzględnia stopnia mobilizacji elektoratu jednego lub drugiego kandydata. Szacuje się na przykład, że sztab wyborczy urzędującego prezydenta, Petro Poroszenko, bardziej niż konkurentów, zdołał przekazać swoim wyborcom potrzebę udania się do lokalu wyborczego 31 marca i głosowania na kandydata, którego uważają za gwaranta niezmiennego kursu ukraińskiego.

Należy zauważyć, że podczas całej kampanii oceny wszystkich trzech kandydatów w okresie styczeń-luty, najpierw wzrosły i potem ostatecznie nieco spadły. Prawdopodobnie na zmęczenie społeczeństwa miał wpływ niezwykle napięty wyścig prezydencki, który przyćmiły głośne skandale, w których wszyscy trzej kandydaci w pewien sposób figurowali.

Tak więc, jak dokładne będą wyniki badań, przeprowadzonych w marcu tego roku, zobaczymy już w najbliższy poniedziałek. Do tej pory nieprzewidywalny jest wpływ tych, którzy jeszcze nie zdecydowali się na wybór – pozostało ich około 25% wyborców. Dlatego kandydaci i ich zwolennicy wciąż mają szansę przekonać co najmniej kilka procent tych, którzy z różnych powodów wątpią w swój wybór ...

2. Historia pytania: czy warto polegać na prognozie socjologów i na ile?

Przypomnijmy sobie, na ile sprawdziły się (lub nie) sondaże wyborcze z kilku poprzednich wyborów prezydenckich.

2014 rok

Frekwencja wyniosła 59,48 (wpływ miały wydarzenia na wschodzie kraju). Według sondaży: 9 - 13 procent respondentów, stwierdziło, że nie weźmie udziału w wyborach, a dwa tygodnie przed wyborami nie identyfikowało się z żadnym kandydatem około 15 - 27 procent.

2010 rok

Frekwencja wyniosła 66,76%. Według sondaży: 3-4 procent nie zamierzało głosować, a trzy tygodnie przed wyborami nie zadecydowało na kogo odda głos od 14,9% (Rating) do 30,5% (KMIS).

2004 rok

Frekwencja wyniosła 74,54%. Trzy tygodnie przed wyborami nie identyfikowało się z kandydatem 18-20 %.

1999

Frekwencja była wysoka - 70,15%.

Wyniki poprzednich badań zbiegają się z wynikami sondaży. Wyjątkiem jest liczba osób, które deklarują, że nie wybiorą się na wybory: w rzeczywistości tych, którzy nie przyszli głosować, okazuje się o 20-25% więcej. Tak więc ze względu na niższą frekwencję, możliwe są niespodzianki w wynikach w porównaniu z prognozami.

Duże różnice między prognozami a wynikiem były w 1999 roku, ale jak mówią: „to zupełnie inna historia”. Najwyraźniej wtedy nastąpiła ogromna ingerencja w przebieg wyborów, to znaczy „wykrzywionego” liczenia głosów socjologowie przewidzieć, oczywiście, nie mogą. Przypomnijmy, że tak duża rozbieżność sondaży z danymi opublikowanymi przez CKW w 2004 r. doprowadziła do masowych protestów, pomarańczowej rewolucji i anulowania wyników drugiej tury. To znaczy, że nie oszukasz ludzi, jeśli tego nie chcą.

3. Prognozy frekwencji w 2019: aktywność obywateli, przede wszystkim młodzi mogą pobić rekordy.

Sprawdzić czy ty oraz twoja rodzina i przyjaciele znajdują się na liście wyborców można było w dowolnym momencie, ale w rzeczywistości ci, którzy tego nie zrobili, obudzili się dopiero kilka dni przed końcową datą rejestracji. W rezultacie w lokalnych placówkach Państwowego Rejestru Wyborców powstało wiele kolejek. W tym roku okazało się, że również jest wiele osób, które chcą tymczasowo zmienić miejsce głosowania. Dotyczy to przede wszystkim ludzi z terytoriów okupowanych, co jest dość logiczne, i migrantów zarobkowych, którzy nie pracują w miejscu zamieszkania. Ta aktywność została zarejestrowana przez Ukrinform w reportażu stołecznych korespondentów, chociaż sytuacja w obwodowych centrach Ukrainy była podobna. Wydaje się więc, że właśnie tutaj jesteśmy gotowi wierzyć w prawdziwość przewidywań socjologów na temat bezprecedensowej aktywności obywateli w tych wyborach prezydenckich. Naprawdę stajemy się bardziej odpowiedzialni i zamiast tego, by przeczekać wybory w strefie komfortu, nawet w ostatniej chwili, bronimy prawa do wzięcia w nich udziału? Już następna niedziela przyniesie nam odpowiedź na to pytanie. Główne pytanie brzmi: na ile prognozy socjologów, odnośnie frekwencji pokryją się z faktem, a tu właśnie mogą być niespodzianki.

Przyjrzymy się frekwencji wyborców w pierwszej turze wyborów prezydenckich w poprzednich latach:

2004 - 75%;

2010 - 67%;

2014 - 60% (w jednej rundzie).

Co ciekawe, w 2014 r. 79% Ukraińców wyraziło gotowość do udziału w wyborach, o czym świadczą badania socjologiczne Fundacji Inicjatyw Demokratycznych im. Ilka Kucheriva, przeprowadzone razem z Centrum Razumkowa. Jak widzimy jednak, w rzeczywistości wyborców było o 20% mniej.

Obecny rok 2019, według prognoz socjologów, zapowiada się w ogóle rekordowo. Według najnowszych badań grupy socjologicznej „Rating” 85% respondentów jest gotowych przyjść do urn. Warto zauważyć, że jest to prawie taka sama wysoka frekwencja jak w 1991 r., kiedy Ukraińcy wybierali pierwszego prezydenta niepodległej Ukrainy.

Jednocześnie zwraca się uwagę na jeszcze jeden aspekt. W tym roku zarówno państwo, jak i społeczeństwo dołożyli wszelkich starań, aby maksymalnie zaangażować wszystkie kategorie ludności, a zwłaszcza młodych. Na przykład wczoraj Ministerstwo Sprawiedliwości, wraz z ilustratorką i autorką popularnej postaci w sieci - „Gęsi”, Nadią Kusznir zaprezentowało serię filmów wyjaśniających prawa obywateli podczas wyborów. Zaangażowanie postaci bliskiej młodym ludziom jest dość udanym posunięciem ze strony państwa, by w nowoczesny sposób przypomnieć o odpowiedzialności społecznej i być wysłuchanym.

Inny tego typu film został przygotowany przez fundację „Lifeblood” (skopiowany z amerykańskiego odpowiednika). W materiale tym starsi ludzie zwracają się do młodych, mówiąc: nie głosujcie - my zadecydujemy za Was, w jakiej przyszłości żyć. Znajdujące się w opisie do wideo statystyki odnotowują, że tylko jedna trzecia młodych ludzi w wieku 18-24 głosowała w ostatnich wyborach parlamentarnych w 2014 r., podczas gdy ponad 65% osób w wieku 50-59 lat wzięło udział w tych wyborach. Możliwe, że w tym roku sytuacja zmieni się znacząco.

Фото: 1news.zp.ua4. O pieniądzach: państwowych, kandydackich, sponsorskich i nieoficjalnych

Wybory prezydenckie w 2019 r. będą kosztować ukraińskich podatników co najmniej 2 mld 354 mln 880 tyś. hrywien (około 87 mln dolarów). Taka kwota jest podana w budżecie państwa, ale CKW nie odrzuca prawdopodobieństwa zwiększenia wydatków, ponieważ kwota „podstawowa” została obliczona na podstawie założenia, że w kampanii weźmie udział nie więcej niż 25 kandydatów. W pierwszej turze przewiduje się wydać ponad 1,5 mld hrywien, w drugiej - prawie 850 mln. Ponad 223,5 mln hrywien (8,28 mln dolarów) zostanie przeznaczonych na pracę Krajowego Rejestru Wyborców (ale jest to spowodowane przygotowaniami do zbliżających się wyborów parlamentarnych). Wydatki samej komisji na przygotowanie i przeprowadzenie wyborów prezydenckich wyniosą prawie 276 mln hrywien (10,22 mln USD). Ich podział jest zatwierdzony decyzją Centralnej Komisji Wyborczej, zgodnie z którą ogromna część przekazanych środków (prawie 195 mln hrywien) zostanie wydana na sporządzenie dokumentacji wyborczej i jej dostarczenie do okręgowych komitetów wyborczych.

Część pieniędzy wydanych na przeprowadzenie wyborów, państwo rekompensuje sobie za rachunek kaucji 2,5 mln hrywien, która została wpłacona przez kandydatów. Zgodnie z prawem kaucja zostanie zwrócona tylko tym kandydatom, którzy przejdą do drugiej tury lub staną się głową państwa w pierwszej. W związku z tym, po pierwszej turze wyborów, państwowy budżet zasilą środki wpłacone przez 37 kandydatów (37x2,5 mln = 92,5 mln hrywien - 3,43 mln USD).

Agitacja, reklama w mediach, koncerty i wiece są opłacane przez samych kandydatów na prezydenta lub ich sponsorów i dobroczyńców (poprzez fundusze wyborcze). Jest już jasne, że chodzi o miliardy hrywien. Na przykład, zgodnie z tymczasowymi sprawozdaniami finansowymi dotyczącymi wykorzystania funduszy kampanii wyborczej, od 18 marca kandydaci na stanowisko szefa państwa oficjalnie wydali 1 mld 273 mln hrywien na kampanię wyborczą.

Jak podaje CKW, obecny szef państwa Petro Poroszenko jest liderem w tej kategorii. Wydał ponad 415 mln hrywien (15,337 mln USD). Sfinansował tę sumę za własny rachunek. A tak na marginesie, jest to rekord w historii wyborów prezydenckich na Ukrainie.

Przewodnicząca „Batkiwszczyny” Julia Tymoszenko wydała 164 mln hrywien (6,07 mln dolarów) na kampanię wyborczą. Są to pieniądze ze środków partyjnych.

Kampania Wołodymyra Zełenskiego kosztowała dotychczas 102,8 mln hrywien (3,81 mln USD). Na fundusz wyborczy kandydata składają się wpłaty od osób fizycznych (ponad 68 mln hrywien) i prawnych (ponad 7 mln), środki własne kandydata (11 mln hrywien ) i prawie 16 mln hrywien ze środków partyjnych „Sługa Narodu”.

Na czwartym miejscu, według oficjalnych danych, jest lider partii Osnowa, biznesmen Serhij Taruta. On już „wydał” ponad 98 mln hrywien (3,64 mln dolarów). Większość z tych środków to wpłaty osób fizycznych i własne pieniądze kandydata. Jednocześnie przypomnijmy, że Taruta zadeklarował poparcie dla wyboru innego kandydata - Julii Tymoszenko, więc prawdopodobnie liczy na kompensacje wydanych pieniędzy (pieniędzmi lub posadą - w przypadku zwycięstwa Tymoszenko). Ostateczne sprawozdania kandydatów powinny być złożone w maju.

Nieoficjalne wydatki kandydatów, według Komitetu Wyborców Ukrainy, są wielokrotnie wyższe. „Prawo nie określa limitów funduszy wyborczych kandydatów, więc politycy mogą wydać dowolną kwotę. W rezultacie wszyscy kandydaci oficjalnie wydali jedynie 1,2 mld hrywien. Jednak nieoficjalne koszty są jeszcze większe. W szczególności tradycyjnie sprawozdania nie odzwierciedlają kosztów kandydatów na zapłaty dla aktywistów, członków komisji i obserwatorów. Jeśli chodzi o wysokie koszty reklamy, świadczy to o niskiej jakości kampanii”- powiedział przewodniczący Komitetu Wyborców Ukrainy (KWU) Oleksij Koszel.

Aktywiści społeczni przypominają również, że znaczące sumy kandydaci wydali na „branding” jeszcze przed rozpoczęciem kampanii wyborczej. Na przykład kampania popularyzacji Julii Tymoszenko i jej „Nowego Kursu Ukrainy”, która rozpoczęła się w czerwcu, według niektórych danych, kosztowała partię „Batkiwszczyny” ponad 155 mln hrywien (5,7 mln dolarów). Zgodnie z szacunkami ruchu „Czesno”, tylko reklama telewizyjna kosztowała Tymoszenko 216 mln hrywien (8 mln USD). Całkowity koszt reklamy politycznej z udziałem lub na zamówienie kandydatów na prezydenta w roku wyborczym osiągnął prawie 570 mln hrywien (21,1 mln USD). Liderami wśród kandydatów na prezydenta byli Petro Poroszenko i Ołeksandr Szewczenko. Materiały z każdym z nich w 2018 r. pojawiły się na antenie krajowych stacji telewizyjnych ponad 4 tysiące razy, a z Julią Tymoszenko - ponad 2,5 tysiąca razy. Najwięcej pieniędzy na telewizję wydał obecny prezydent - 174,9 mln hrywien (6,48 mln USD). Kampania telewizyjna Tymoszenko kosztowała 126,8 mln hrywien (4,7 mln USD), a Szewczenko i jego sponsorzy wytracili około 86,4 mln hrywien (3,2 mln USD).

Oksana Poliszczuk, Władysław Obuch, Julia Gorbań, Ołeksandr Wołyński , Serhij Tychyj, Kijów

Przy cytowaniach i wykorzystywaniu dowolnych materiałów w Internecie, dostępnych dla wyszukiwarek, obowiązkowy jest odnośnik na pierwszy akapit «ukrinform.pl», jednocześnie cytowanie tłumaczeń materiałów z zagranicznej prasy jest możliwe tylko pod warunkiem umieszczenia odnośnika do strony ukrinform.pl oraz na stronę tego wydania. Cytowanie i wykorzystanie materiałów w offline mediach, aplikacjach mobilnych, SmartTV jest możliwe wyłącznie po uzyskaniu pisemnej zgody Ukrinformu. Materiały oznaczone jako "reklama" i "PR", jak również materiały w bloku "Komunikat prasowy" są publikowane na prawach reklamy, i odpowiedzialność za ich treść niesie reklamodawca.

© 2015-2019 Ukrinform. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Projektowanie stron internetowych - Studio «Laconica»

Wyszukiwanie zaawansowaneUkryj wyszukiwanie zaawansowane
W przeciągu jakiego okresu:
-