Przewidujemy skalę przyszłego kryzysu gospodarczego

Przewidujemy skalę przyszłego kryzysu gospodarczego

publikacja
Ukrinform
Redukcja liczby pracowników już się rozpoczęła, następnie będzie zmniejszenie konsumpcji i działalności gospodarczej. Jak będziemy temu zapobiegać

Sytuacja gospodarcza na Ukrainie pogorszyła się jeszcze przed tak zwanym „czarnym poniedziałkiem” w dniu 9 marca br: PKB w styczniu spadł o 0,5%, od początku roku prawie wszystkie rodzaje działalności gospodarczej (z wyjątkiem budownictwa i handlu krajowego) wykazały spadki. Według danych państwowych służb zatrudnienia od 2019 roku liczba zwolnień rośnie. W drugiej połowie 2019 roku pracodawcy zgłosili również planowaną masową ilość zwolnień 126 tys. pracowników, co stanowi o jedną trzecią więcej niż w drugiej połowie 2018 roku. I już w okresie styczeń - luty 2019 roku ostrzegali, że będą zwolnienia 67 tysięcy pracowników, co stanowi 2,6 razy (czyli 42 tysiące osób) więcej niż w styczniu - lutym ubiegłego roku.

Wniosek jest nieprzyjemny: trend negatywny trwa. A co się stanie, gdy konsekwencje pandemii koronawirusa zostaną nałożone na wewnętrzne problemy Ukrainy?

Problemy nie zaczęły się wczoraj, ale należy je teraz rozwiązać

Fundusz emerytalny obliczył już, że w styczniu 2020 roku, w porównaniu z analogicznym miesiącem 2019 roku, liczba ubezpieczonych płacących Jednolitą Składkę Społeczną (JSS) spadła o 178 tys. (do 10,3 mln osób). Przychody funduszy gwarantujących wypłaty w związku z utratą zdolności do pracy lub pracy, przejściem na emeryturę stopniowo maleją. W ubiegłym roku trend był wyraźny - mówi Dmytro Olijnyk, przewodniczący Rady Federacji Pracodawców Ukrainy (FRU). „Ostrzegaliśmy rząd, że struktura gospodarki nie zmienia się na lepsze, przemysł spada, a to wpłynie na zatrudnienie”, mówi. „Według niektórych wyników roku straciliśmy 300 tysięcy miejsc pracy.” Co więcej, na ten czysto ukraiński problem, który dotknął światową gospodarkę, ogłoszono w dodatku pandemię.

Według Olijnyka całe kraje przygotowują się na problemy związane z przepływem towarów i osób przez granice, ograniczonymi inwestycjami, zmniejszoną produkcją, sprzedażą i miejscami pracy. A to oznacza mniej pieniędzy w kieszeniach, mniejszą konsumpcję. „Nasi partnerzy, którzy prowadzą działalność na Ukrainie, przygotowują plany utrzymania się na powierzchni w czasie tej burzy. W tym mówimy o optymalizacji zatrudnienia”, mówi Dmytro Olijnyk. „Bądźmy realistami: nie czekają na nas najlepsze czasy”.

Ihor Burakowski, prezes zarządu Instytutu Badań Ekonomicznych i Konsultacji Politycznych, doktor nauk ekonomicznych, podkreślił, że przez ostatnie kilka kwartałów z rzędu obserwowaliśmy bardzo niskie stopy wzrostu w przemyśle. „Jeśli jest w ogóle jakiś zwrost. Przede wszystkim z powodu niestabilności cen na główne ukraińskie towary eksportowe - wyjaśnia. „Ale z tym tradycyjnie żyjemy i będziemy żyć dalej - nawet po koronawirusie”.

Ukraińska gospodarka, zdaniem Burakowskiego, w przeciwieństwie do gospodarek krajów obozu socjalistycznego, zbyt wolno zmieniała swoją strukturę. „W Polsce i krajach bałtyckich, gdzie zastosowano terapię szokową, nasze obecne problemy już dawno zostały zapomniane”, mówi ekonomista. A na Ukrainie istnieje dziwna sytuacja na rynku pracy: z jednej strony redukcja i potrzeba tworzenia nowych miejsc pracy w polityce państwa, a z drugiej strony skargi pracodawców, że trudno jest znaleźć osoby o odpowiednich kwalifikacjach i kulturze pracy. „Tego węzła nie można rozwiązać za pomocą ograniczonych środków. Opiera się zarówno na klimacie biznesowym, jak i na długo oczekiwanym kodeksie pracy, który powinien ostatecznie uregulować relacje między pracodawcą a pracownikiem ”, mówi Burakowski. „Ale ten problem nie pojawił się trzy miesiące temu, zawsze istniał, był utajony”.

FRU wciąż czeka na nowy problem, który może wkrótce się pojawić. Stadiony, kina, restauracje, hotele w krajach UE są już praktycznie puste, zwraca uwagę Dmytro Olijnyk, powyższe „sfery” się „rozłożyły”. „Część zaangażowanych w nich Ukraińców straci pracę i środki do życia, a następnie wróci na Ukrainę”, powiedział.

W 2008 roku nie doszło do masowego napływu pracowników migrujących, chociaż bano się również problemów związanych z dodatkowymi bezrobotnymi, przypomina Burakowski. A dziś sytuacja jest zupełnie inna: natura migracji zarobkowej bardzo się zmieniła. Jeszcze 10-15 lat temu przedstawiciele rodzin wyjeżdżali za granicę, aby zarobić na pozostałych, a w ostatnich latach coraz więcej młodych rodzin wyemigrowało, aby się tam osiedlić. „I ci ludzie za wszelką cenę będą szukać okazji, by przetrwać tam ciężkie czasy”, Burakowski jest pewien. Nawet ukraińscy nielegalni imigranci, których liczba nie jest znana, nie powrócą - nasi sąsiedzi zliberalizowali prawo pracy, a większość z nich jest już prawdopodobnie oficjalnie zatrudniona. „Nie jestem pewien, czy jutro na granicy będzie szereg migrantów. Zamiast tego będą migrować w granicach UE”, mówi.

Jaki będzie „wkład” koronawirusa w nasze problemy

Ihor Burakowski uważa, że ​​na Ukrainie rozwija się wyjątkowa sytuacja gospodarcza: wojna na Wschodzie dodaje się do tych okoliczności. Im dłuższa będzie kwarantanna, tym gorsza będzie sytuacja w poszczególnych sektorach gospodarki. Zdaniem ekspertów ucierpią przede wszystkim osoby związane z usługami przy masowej ilości obsługiwanych ludzi, tak jak w Europie - biznes restauracyjny, rozrywka, turystyka, transport. „Jeśli Ukraińcy będą przestrzegać zasad kwarantanny, a nie tradycyjnie ich zlekceważą, te usługii „zamrą”, mówi Burakowski. „Chociaż nawet teraz są ludzie, którzy chcą zwiedzać Włochy, przecież wycieczki i bilety staniały”.

Trzytygodniowa kwarantanna oznacza zmniejszenie aktywności biznesowej, mówi Dmytro Bojarczuk, dyrektor wykonawczy Centrum Badań Społeczno-Ekonomicznych CASE Ukraina. Spotkania, zawieranie transakcji - to wszystko tworzy wartość dodaną, PKB i dobrze, że przynajmniej nie ogranicza pracy przedsiębiorstw handlowych. „Główną wartość dodaną tworzy nasz eksport (zboża, metale), a pandemia nie powinna na to zbytnio wpływać, ale nie trzeba oczekiwać na wzrost”, mówi. Mamy do czynienia z nieprzewidywalnym zjawiskiem, które co najmniej uderzy w konsumpcję. Ruch jest ograniczony - nie tylko loty, ale nawet wyjazdy do pracy, do przedszkoli, a zatem zapotrzebowanie na paliwo zmniejszy się. Rosną straty w przychodach z eksportu - hrywna będzie podlegać jeszcze większej presji, przewiduje ekspert. Dodając straty związane z kwarantanną w placówkach przedszkolnych i edukacyjnych - wielu pracujących rodziców będzie zmuszonych opiekować się dziećmi w domu. „Pracodawca nie może im płacić po prostu za nie pracę. A także - opłaty za zwolnienia chorobowe, opiekę nad dziećmi. Im więcej pacjentów, tym większe obciążenie. Kto za to zapłaci? Według ekonomisty najbardziej ucierpią małe i średnie firmy, dla których zawieszenie działalności lub wycofanie się z rynku jest już pełnym kolapsem. „Jeśli dojdzie do pełnej pandemii, poniesiemy znaczne straty gospodarcze, a rząd musi pomyśleć o planach A, B i C”, mówi Burakowski.

„Inwestorzy nie rozpoczną nowych projektów, nie należy liczyć na rozwój i wzrost” - mówi Dmytro Bojarczuk. „Ponadto zmniejszy się popyt na usługi i towary, dlatego nie jest to najlepszy czas na szukanie pracy”. Według Bojarczuka wpływ pandemii na globalną gospodarkę spodziewany jest przynajmniej do drugiego kwartału, a dalej życie pokaże, zależy to od skali problemu. Ocena szkód, nawet materialnych, jest nadal bardzo trudna. „Jeszcze trudniej jest ocenić efekt dłuższej kwarantanny. Na przykład, jak wpłynie to na wiedzę, poziom nauczania ukraińskich uczniów”, mówi ekspert.

Dmytro Olijnyk uważa, że ​​aby zminimalizować wpływ pandemii na gospodarkę, rząd powinien przynajmniej wziąć przykład z innych krajów. Utwórzyć fundusz, aby zapewnić pomoc państwa dla sektorów gospodarki, które są w największym niebezpieczeństwie, a także wesprzeć przedsiębiorców. Aby przemyśleć system nie płacenia ESW, wprowadzić inne korzyści podatkowe. „Komunikować się trzeba z pracodawcami i związkami zawodowymi, aby wymyślić, jak ocalić miejsca pracy i nie stracić rynków zbytu, zdając sobie sprawę, że będą i kwarantanny i obserwacje”, dzieli się swoimi przemyśleniami. „Biorąc pod uwagę poprzednie sygnały, obecny kryzys może przewyższyć kryzysy z lat 1998, 2008, 2014”.

Tatiana Nehoda, Kijów

prs


Let’s get started read our news at facebook messenger > > > Click here for subscribe

Przy cytowaniach i wykorzystywaniu dowolnych materiałów w Internecie, dostępnych dla wyszukiwarek, obowiązkowy jest odnośnik na pierwszy akapit «ukrinform.pl», jednocześnie cytowanie tłumaczeń materiałów z zagranicznej prasy jest możliwe tylko pod warunkiem umieszczenia odnośnika do strony ukrinform.pl oraz na stronę tego wydania. Cytowanie i wykorzystanie materiałów w offline mediach, aplikacjach mobilnych, SmartTV jest możliwe wyłącznie po uzyskaniu pisemnej zgody Ukrinformu. Materiały oznaczone jako "reklama" i "PR", jak również materiały w bloku "Komunikat prasowy" są publikowane na prawach reklamy, i odpowiedzialność za ich treść niesie reklamodawca.

© 2015-2020 Ukrinform. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Projektowanie stron internetowych - Studio «Laconica»

Wyszukiwanie zaawansowaneUkryj wyszukiwanie zaawansowane
W przeciągu jakiego okresu:
-