Andrij Sybiha, minister spraw zagranicznych
Dostaliśmy zapewnienia, że broń z PURL nie zostanie nigdzie przekazana.
W dniach 26–27 marca 2026 roku w opactwie Vaux-De-Cernay we Francji, pod przewodnictwem Francji, odbył się szczyt ministrów spraw zagranicznych G7. Oprócz G7, zaproszono na niego również Ukrainę. Minister spraw zagranicznych Andrij Sybiha nazwał to dwudniowe spotkanie jednym z najbardziej znaczących w ostatnich czasach – nie tylko ze względu na oddzielne sesje poświęcone Ukrainie, ale także ze względu na szereg konkretnych rezultatów. W szczególności Ukraina otrzymała zapewnienia ze strony Stanów Zjednoczonych, że broń w ramach programu PURL nie zostanie przekierowana na inne obszary, oraz potwierdzenie przystąpienia kolejnego wpływowego państwa do Specjalnego Trybunału. Ukraiński minister rozmawiał ze swoim korespondentem Ukrinform we Francji o dalszej koordynacji nacisków na sankcje wobec Rosji, konsekwencjach wojny na Bliskim Wschodzie dla bezpieczeństwa oraz nowej roli Ukrainy w tym regionie.
TERAZ USA SĄ JEDYNĄ SIŁĄ, KTÓRA MOŻE ZMUSIĆ ROSJĘ DO POKOJU
- Jakie są Pana odczucia tuż po zakończeniu spotkania na tak wysokim szczeblu i z tak liczną grupą uczestników?
– Uważam to spotkanie, ten szczyt, za bardzo udany dla nas. Jeśli porównamy go ze wszystkimi poprzednimi, w których uczestniczyłem w tym formacie, to jest to prawdopodobnie jeden z najbardziej znaczących pod względem wielostronnym. Mieliśmy dwa panele, które były poświęcone wyłącznie Ukrainie. Odbyło się również wiele spotkań bilateralnych w ramach naszego pobytu w G7.
- Bądźmy konkretni w kwestii spotkań bilateralnych. Drugiego dnia szczytu sekretarz stanu USA Marco Rubio przybył tam o godzinie . Czy możemy powiedzieć, że my, podobnie jak nasi partnerzy, zdołaliśmy przekonać Rubio, że musimy zwiększyć, a nie zmniejszyć presję na Federację Rosyjską? Czy w końcu zgodził się z oczywistością, z faktem, że reżimy w Moskwie i Teheranie faktycznie ze sobą współpracują i że musimy wywierać presję na oba?
– Nie porównywałbym, nie dzielę tego na dwa różne tory. Mogę jasno powiedzieć, że przy stole negocjacyjnym zasiadali ludzie o podobnych poglądach i wszyscy rozumieją potrzebę osiągnięcia sprawiedliwego, trwałego pokoju. Wszyscy rozumieją, jak trudna jest ta droga i jakie kroki musimy wspólnie podjąć. Owszem, mogą istnieć różne punkty widzenia, priorytety, ale fakt, że presja musi zostać wywarta, jest, moim zdaniem, niezaprzeczalny, ponieważ Rosja jest obecnie jedyną przeszkodą w sfinalizowaniu wszystkich wysiłków pokojowych prowadzonych przez Stany Zjednoczone Ameryki. I w tym miejscu chciałbym Państwu podziękować za te wysiłki.
Dziś Stany Zjednoczone są jedynym krajem, jedyną siłą, która może zmusić Rosję do pokoju. Dlatego musimy wyjść od tych geopolitycznych realiów. Dyskusja koncentrowała się na konkretnych działaniach, które należy teraz podjąć w formacie G7, czyli z udziałem przedstawicieli najbardziej wpływowych krajów, aby przyspieszyć proces pokojowy.
UKRAINA MA STRATEGICZNE ZNACZENIE DLA REGULOWANIA SYTUACJI BEZPIECZEŃSTWA NA BLISKIM WSCHODZIE
- Szczyt koncentrował się także na sytuacji bezpieczeństwa na Bliskim Wschodzie...
– Tak, oprócz Ukrainy, rozmawialiśmy również o sytuacji na Bliskim Wschodzie. Do Francji zaproszono ministrów spraw zagranicznych Indii, Arabii Saudyjskiej, Arabii Saudyjskiej, Korei Południowej i Brazylii. Odbyła się więc dyskusja o implikacjach dla bezpieczeństwa, w szczególności cen energii, ponieważ to bezpośrednio dotyczy… w tym Ukrainy. Bardzo ważne jest dla nas, aby uniemożliwić Rosji wykorzystanie tego rozwoju wydarzeń, tego konfliktu i osłabienie sankcji, aby zarobić na tym wzroście cen ropy.
I wszyscy to rozumieją, więc dyskusje sprowadziły się do tego, jak zminimalizować negatywne konsekwencje, jak odblokować Cieśninę Ormuz, a głos Ukrainy również został tu usłyszany. Udowodniliśmy już, jak bardzo jesteśmy subiektywni, jak strategicznie ważni jesteśmy dla rozwiązania sytuacji bezpieczeństwa na Bliskim Wschodzie. A tak przy okazji, jednym z kluczowych, bardzo „podkreślonych” akcentów była dyskusja o wizycie prezydenta Zełenskiego na Bliskim Wschodzie i zawarciu przez niego porozumień z Arabią Saudyjską, Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi i Katarem.
I to wywołało niezwykle pozytywny oddźwięk i oceny. Ukraina przyczynia się do bezpieczeństwa globalnego, regionalnego i musimy wychodzić z założenia, że bezpieczeństwo w Europie i bezpieczeństwo na Bliskim Wschodzie są ze sobą powiązane. W naszym interesie leży właściwe pozycjonowanie się w tym regionie, prawidłowe budowanie długoterminowych więzi z tymi krajami. A także wykorzystanie tej sytuacji do wzmocnienia naszych zdolności obronnych.
- Możemy więc powiedzieć, że szczyt wysoko ocenił nasze działania, nasze próby pomocy krajom Wschodu.
– W dyplomacji obowiązują różne terminy, ale ja bym użył najwyższej skali ocen. I wszyscy to zauważyli. Praktycznie w przemówieniach każdego szefa delegacji pojawiła się pozytywna ocena i wzmianka o trwającej właśnie wizycie prezydenta.
PARTNERZY SĄ GOTOWI ODPOWIEDZIEĆ NA ANTYZJEDNOCZENIOWE STANOWISKO NIEKTÓRYCH PAŃSTW EUROPEJSKICH
– W ostatnich dniach pojawiły się oświadczenia głowy państwa, że Europa, nie tylko USA, również nie wywiera wystarczającej presji na Federację Rosyjską. Czy Pana zdaniem Europa jest gotowa wywrzeć większą presję na agresora?
– Uważam, że stanowisko Europy pozostaje niezmienne. Chodzi o konieczność wywarcia takiej presji, która przyniesie główny cel – pozbawienie rosyjskiej machiny militarnej możliwości kontynuowania tej brutalnej agresji.
Tak, niestety, 20. pakiet jest blokowany przez Węgry. Taka jest rzeczywistość. Powiedzieliśmy też, że jeden kraj, nadużywając swojego statusu członka UE i NATO, wziął na zakładnika praktycznie całą Unię Europejską i całą politykę sankcji. To niedopuszczalne . Usłyszałem bardzo ostre oceny od naszych partnerów. I ogólnie rzecz biorąc, poczułem nową jakość ocen i gotowość do reagowania na takie przejawy polityki otwarcie antyzjednoczeniowej. Wydaje mi się, że powinniśmy również oczekiwać pewnego rozwoju w tym kierunku. Wiemy, że wybory na Węgrzech odbędą się 12 kwietnia. Mamy szczerą nadzieję, że pakiet sankcji zostanie odblokowany. Zwłaszcza 90-miliardowy kredyt dla Ukrainy zostanie odblokowany. Podnosiłem również tę kwestię w moich przemówieniach, rozmowach, negocjacjach z naszymi partnerami, jak zapewnić Ukrainie tę stabilność makrofinansową, a mianowicie otrzymać pierwsze środki z tego kredytu w warunkach uzgodnionych przez prezydenta Zełenskiego z przywódcami krajów europejskich. Rozmawialiśmy oczywiście o drodze Ukrainy do Unii Europejskiej, o konieczności ustalenia ram czasowych członkostwa.
KONIECZNE JEST WYWOŁANIE TRANSATLANTYCKIEJ SKOORDYNOWANEJ NACISK NA ROSJĘ
- Jak wygląda gotowość państw G7, które nie są członkami UE, do nałożenia sankcji?
– Możemy tu porozmawiać o konkretnych sprawach, ponieważ odbyłem wspaniałe spotkanie z minister spraw zagranicznych Kanady, która jest również jedną z liderek pomocy dla Ukrainy, współprzewodniczy Koalicji na rzecz Powrotu Deportowanych Dzieci i zapewnia nam niezwykle skuteczną pomoc obronną. To właśnie podczas szczytu G7 Kanada ogłosiła kolejny pakiet sankcji. Zawsze powtarzam, że bardzo ważne jest, aby ta transatlantycka skoordynowana presja nie doprowadziła do luk między pakietami sankcji.
Przy okazji, poruszyłem również kwestię niedopuszczenia rosyjskich sportowców do Kanady. Federacja Curlingu, jedna ze światowych federacji, zezwoliła im na udział w zawodach, więc poprosiłem, pomimo decyzji federacji, o ograniczenie wjazdu tym sportowcom.
- Walka z flotą cieni, która została już podniesiona jako osobny temat, poza ramami pakietów sankcji. W kontekście sytuacji w Cieśninie Ormuz, jak możemy posunąć się naprzód w tej sprawie?
- Rozmawialiśmy o zakazie świadczenia usług morskich tankowcom rosyjskiej floty cieni, ten temat będzie nadal obecny. Tak, teraz mamy sytuację z Cieśniną Ormuz, ceny gwałtownie rosną, a partnerzy również otwarcie o tym mówią.
Ale to wcale nie zwalnia z obowiązku wprowadzenia tego instrumentu nacisku na Rosję. A jeśli już mówimy o zaostrzeniu sankcji, to powinny one dotyczyć również rosyjskiej infrastruktury portowej, a w szczególności portów, które pozwalają tankowcom z „tajnej floty” na nielegalny transport ropy naftowej czy eksport zboża skradzionego z Ukrainy. Wszystko to jest przedmiotem dyskusji i z pewnością prędzej czy później zostanie wdrożone.
Ponadto każdy kraj może już na swoim szczeblu krajowym podejmować konkretne, skuteczne decyzje. Wiemy jednak, że istnieje również prawodawstwo Unii Europejskiej. Dlatego kraje oczywiście działają w ramach tego prawodawstwa i wszystko to należy rozpatrywać kompleksowo, ale tak, poszukuje się opcji, które pozwolą na najskuteczniejsze wykorzystanie tego zestawu narzędzi, aby zwiększyć cenę dalszej agresji dla Rosji.
- Powiedział Pan, że poruszył Pan kwestię zakazu wjazdu do krajów europejskich dla wszystkich Rosjan, którzy walczą, nasi partnerzy z krajów bałtyckich już wcześniej zgłaszali taką propozycję.
– Tak, nie tylko dla personelu wojskowego, ale także dla członków ich rodzin, a także dla osób zamieszanych w zbrodnie wojenne. I nie tylko w przypadku wjazdu do krajów Unii Europejskiej, ale także do Japonii, Kanady, Australii, czyli do przestrzeni transatlantyckiej. Mam szczerą nadzieję, że to się rozwinie. Rosjanie, którzy podpisują umowę, muszą mieć pełną świadomość, że jednocześnie podpisują odmowę wjazdu do tej przestrzeni. I to mogą być decyzje na szczeblu krajowym. Mamy precedens w Estonii, do której przekazaliśmy już listy uczestników, czyli kombatantów. Dlatego będziemy skalować ten proces, ponieważ ci Rosjanie stanowią zagrożenie dla bezpieczeństwa samych tych krajów. To są operacje sabotażowe, operacje hybrydowe, które Rosjanie prowadzą na terytorium innych krajów, to ogromne bezpośrednie zagrożenie z ich strony. Ponownie, nie chodzi tu tylko o Unię Europejską, ale o całą przestrzeń transatlantycką.
ZBIÓRKA DARCZYŃCÓW NA REMONT SARKOPAGU JUŻ SIĘ ROZPOCZĘŁA
- Jedną z konkretnych decyzji podjętych we Francji jest pomoc społeczności międzynarodowej w odbudowie sarkofagu nad elektrownią jądrową w Czarnobylu. Francuski minister zapowiedział utworzenie specjalnego funduszu.
- Jak wiadomo, schron został uszkodzony przez rosyjskiego drona, a koszt jego utrzymania wynosi dziś około 500 milionów euro. Ten rok to rok smutnej daty, 40. rocznicy tragedii w Czarnobylu. Francja, jako przewodniczący G7, zaproponowała omówienie tej kwestii w przededniu konferencji darczyńców, która odbędzie się na Ukrainie w kwietniu. Mówimy więc o 500 milionach na odbudowę tego sarkofagu, ponieważ kwestia bezpieczeństwa jądrowego zawsze wykracza daleko poza granice jednego kraju. Zawsze jest to kwestia globalna. Podczas tego spotkania podjęto już konkretne zobowiązania przez szereg krajów dotyczące zasilenia budżetu przyszłego funduszu. Nie będę teraz podawał liczb, ale już potwierdzono, że chodzi o dziesiątki milionów euro. Zatem proces pozyskiwania funduszy od darczyńców posunął się naprzód.
KOLEJNY KRAJ DOŁĄCZA DO PURL
- Już przed szczytem pojawiło się wiele publikacji sugerujących, że w związku z wojną na Bliskim Wschodzie, amerykańska broń przeznaczona dla Ukrainy, a zakupiona przez naszych partnerów, zostanie tam przekierowana...
– Są bardzo ważne zapewnienia ze strony amerykańskiej w kontekście PURL i chciałbym jasno stwierdzić, co zostało powiedziane podczas naszego spotkania oraz w obecności innych ministrów spraw zagranicznych. Zostało to stwierdzone na szczeblu sekretarza stanu Rubio – nic nie zostało przekierowane z tego programu na inne obszary geograficzne i z tych funduszy, z tego sprzętu, który jest przeznaczony dla Ukrainy. Na razie nie ma planów przekierowania. Powiem więcej, otrzymaliśmy zapewnienia o wypełnieniu tego programu, o wpłatach do niego z kolejnego, nowego kraju. Nie mogę jeszcze tego nazwać, ale to oznacza, że ten program działa i będzie się rozwijał. A to jest jedyne możliwe narzędzie wzmocnienia naszej strategicznej obrony powietrznej.
– To naprawdę wspaniała wiadomość. Oprócz deklaracji poparcia, tak ważne jest, aby usłyszeć o konkretnych działaniach…
- Kolejnym konkretnym rezultatem jest kolejne potwierdzenie ze strony kraju, którego nazwy również nie mogę jeszcze wymienić. To kolejne państwo, które przystąpi do Porozumienia o utworzeniu Specjalnego Trybunału ds. Zbrodni Agresji. Wiecie, że 31-go przyjeżdżają do nas ministrowie spraw zagranicznych, będzie to Szczyt Buchanana. I pracujemy nad tym, aby jak najwięcej państw potwierdziło swój udział. Ale nie tylko udział, ale ratyfikację porozumienia wdrożeniowego. Będziemy więc mieli jeszcze jeden bardzo poważny kraj.
UKRAIŃSKIE DRONY I SYSTEMY ANTYDRONICZNE – NASZE NARZĘDZIE GEOPOLITYCZNE, NASZA „ROPA”
- Jakie są Pana ogólne odczucia po szczycie we Francji?
– Głównym wnioskiem jest to, że Ukraina rzeczywiście znajduje się w centrum uwagi międzynarodowej. Pomimo rozwoju wszystkich innych wydarzeń w innych regionach geograficznych. I czułem to jako minister. I takie jest stanowisko wszystkich krajów UE, a także stanowisko prezydencji francuskiej. I wiecie, że wynika to również z faktu, że Ukraina zajęła tak proaktywną pozycję na Bliskim Wschodzie. Zaoferowaliśmy naszym partnerom w państwach Zatoki Perskiej nie tylko słowa solidarności i wsparcia, ale konkretne rozwiązania w zakresie bezpieczeństwa. I to jest doceniane, to działa. I nie chodzi tu tylko o wojnę, ale także o naszą rolę w kształtowaniu bezpieczeństwa i agendy od Europy po Bliski Wschód. Istnieje jasne zrozumienie znaczenia Ukrainy, jej roli. I ta nasza podmiotowość staje się coraz bardziej widoczna i nabiera konkretnego znaczenia. Mogę mówić dyplomatycznie, ale za tymi słowami kryje się ogromny rozwój. Posiadamy własne, unikalne zdolności wojskowe i to jest nasze narzędzie geopolityczne. Nasze drony i systemy do ich zwalczania to w istocie nasza ukraińska „ropa”. Nasze zasoby strategiczne, które muszą zostać przekształcone w jasny narodowy interes Ukrainy, aby wzmocnić naszą armię, naszą gospodarkę i oczywiście doprowadzić do trwałego pokoju.
Zapewnienie platformy dla zbrodniarzy wojennych nie jest kwestią wolności słowa
– To właśnie podczas Pana wizyty i szczytu G7 we Francji miała miejsce specjalna operacja medialna Rosji. Na jednym z głównych kanałów, w wieczornej transmisji, oddano głos swojemu ministrowi Ławrowowi, który wykorzystał tę okazję do szerzenia rosyjskiej propagandy. To tak rozgniewało francuskiego ministra spraw zagranicznych, że na ostatniej konferencji prasowej Jean-Noël Barrot punkt po punkcie odpierał słowa Ławrowa. Jak Pan skomentuje tę sytuację?
– Wiem, że z tego powodu we francuskim społeczeństwie wybuchło niezadowolenie. Zwróciliśmy na to uwagę i rozmawiałem z Jeanem-Noelem, dobrze, że zareagował. Uważamy, że to niewłaściwa historia, by tworzyć platformę dla zbrodniarzy wojennych, do których należy Ławrow, by mogli szerzyć swoją propagandę i manipulować umysłami milionów ludzi. Nie chodzi tu o wolność słowa, chodzi o platformę do szerzenia trucizny informacyjnej. Ale wiem na pewno, że państwo nie jest w to zamieszane. Usłyszałem wyjaśnienie, jak do tego doszło, i teraz oni zajmują się tą sytuacją.
FRANCJA ZAWSZE ZACHOWYWAŁA TRADYCJĘ BUDOWY PAŃSTWOWEJ UKRAINY
– Czy w ciągu tych dwóch dni, poza szczytem w opactwie pod Paryżem, udało się Panu uczestniczyć w jakichś innych spotkaniach? We Francji jest bardzo aktywna społeczność ukraińska, która nie ma kontaktów z przedstawicielami rządu.
– Przede wszystkim chcę ogłosić, że nasza obecność we Francji się rozszerza. Zainaugurowałem praktyczną działalność Konsulatu Generalnego w Lyonie, czyli wręczyłem patent Konsula Generalnego. Mam nadzieję, że w czerwcu udam się tam i oficjalnie go otworzę. Ale de facto Konsulat Generalny już rozpoczął pracę.
Spotkałem się ze społecznością ukraińską. Opowiedziałem o naszych wspólnych wydarzeniach i podziękowałem im za zachowanie tożsamości i kultury. Wszyscy rozumiemy, jak ważne to jest. Francja zawsze była centrum podtrzymywania ukraińskiej tradycji budowania państwa. Udało mi się odwiedzić miejsce pochówku naszego pierwszego ministra spraw zagranicznych, Ołeksandra Szulgina, w miejscowości Sarcelles pod Paryżem. Francja wciąż posiada wiele archiwów jego i jego współpracowników, ale są one w złym stanie. Dlatego zwróciłem się do społeczności – i sam jestem gotów wesprzeć ten program – o ratowanie tego dziedzictwa.
Kiedy przybyłem do Ministerstwa Spraw Zagranicznych, urządziłem salę ku czci naszego pierwszego ministra spraw zagranicznych. Aby pokazać tę naszą tradycję budowania państwa, która nie ogranicza się do historii najnowszej. A teraz witam nowo mianowanych attaché, którzy rozpoczynają pracę, właśnie w tej sali im. Szulgina. Posłowie przyjmują listy uwierzytelniające od ambasadorów zagranicznych, właśnie w tej sali, aby i oni mogli zobaczyć, że 100 lat temu mieliśmy państwo, mieliśmy ministra, mieliśmy instytucje. Dlatego oddałem hołd Szulginowi i innym wybitnym ukraińskim budowniczym państwa.
Lidia Taran, Francja
Zdjęcie autorstwa autora, Ministerstwa Spraw Zagranicznych Ukrainy i Philémona Henry'ego/MEAE
Zdjęcie autorstwa autora, Ministerstwa Spraw Zagranicznych Ukrainy i Philémona Henry'ego/MEAE