Tomasz Sikora, członek zarządu polskiej fundacji „Sikorki na Ukrainie"

Człowieczeństwo i przyzwoitość zawsze zwyciężają

Niedawno w Polsce i Ukrainie szerokim echem odbiła się informacja o tym, że polskie miasto Kielce, w związku ze sporami historycznymi, wstrzymało przekazanie Winnicy — swojemu ukraińskiemu miastu partnerskiemu — 15 wycofanych z eksploatacji autobusów. https://www.ukrinform.ua/rubric-regions/4132530-mer-vinnici-poasniv-comu-vidklikav-zapit-na-avtobusi-z-polskogo-mista-kelce.html

Jeszcze większy rezonans wywołała inicjatywa grupy Polaków, którzy zaproponowali zebranie funduszy na wykupienie tych autobusów i przekazanie ich ukraińskiemu miastu. Już po czterech dniach zebrano minimalnie wymaganą kwotę, a zbiórka nadal trwa. https://www.ukrinform.ua/rubric-regions/4133997-u-polsi-zibrali-kosti-na-vikup-avtobusiv-dla-vinnici.html

W wywiadzie dla Ukrinformu jeden z inicjatorów zbiórki na autobusy dla Winnicy, członek zarządu polskiej fundacji „Sikorki na Ukrainie" Tomasz Sikora opowiedział m.in. o tym, jak powstała ta inicjatywa, jakie będą dalsze kroki organizatorów oraz kiedy autobusy mogą trafić na Ukrainę.

INICJATYWA ZBIÓRKI JEST ODPOWIEDZIĄ NA POPULIZM POLITYKÓW

- Panie Tomaszu, skąd pojawił się taki pomysł? Jak szybko zdecydowaliście się zorganizować zbiórkę?

- Inicjatywa powstała w odpowiedzi na skandal, który wybuchł w radzie miasta Kielce. Była to odpowiedź na populizm polityków, bo polskie społeczeństwo nie zgadza się na to, żeby ktoś budował swój kapitał wyborczy i polityczny na nienawiści i podziałach.

Kiedy na Winnicę spadają rakiety, kiedy niszczone są elektrownie, kiedy trolejbusy nie mogą jeździć — porządni ludzie tak się nie zachowują. Jeśli nasi politycy nie potrafią zachowywać się jak dorośli, to my, obywatele, musimy wykonać tę pracę za nich.

Jeden z członków naszego zespołu — Radek Wiśniewski — zapytał, czy nie warto złożyć się po 20 złotych, drugi, Kuba Bartosiak, odpowiedział, że on też ma na to 20 złotych, no i za kwadrans do północy uruchomiliśmy zbiórkę.

— Minęły cztery dni i niedługo przed północą zebrano zapowiedzianą kwotę 500 tys. złotych. Czy spodziewaliście się takiego rezultatu?

— Społeczeństwo — i nie tylko polskie, bo w zbiórce biorą udział również Ukraińcy oraz ludzie z różnych zakątków Europy — pokazało, że zwykli ludzie nie chcą pozwalać politykom dzielić się. Człowieczeństwo i przyzwoitość zawsze zwyciężają.

https://www.ukrinform.ua/rubric-regions/4134465-mer-trostanca-istoricni-superecki-ne-vplinuli-na-partnerstvo-z-polskim-mistompobratimom.html

Tempo nas oczywiście zaskoczyło. Ale nie zaskoczyło nas to, że ludzie okazali się ludźmi. Cały ten przemysł nienawiści służy wyłącznie politykom — próbują nas wykorzystać, żebyśmy nienawidzili się nawzajem i pozostawali im wierni. W rzeczywistości ludzie są ludźmi i człowieczeństwo zwyciężyło. I właśnie to nas nie zaskoczyło.

— Czy wasza inicjatywa spotkała się z poparciem znanych osobowości?

— Bardzo wiele fundacji i organizacji zaangażowało się w promowanie zbiórki i za to wszystkim serdecznie dziękujemy. Co do znanych osób — na razie nie mogę tego powiedzieć, bo nie było czasu, żeby przeanalizować wszystkie wpłaty. Pracy jest zbyt wiele: właśnie uruchamiamy proces zakupu autobusów. W fundacjach zawsze jest więcej pracy niż ludzi.

KUPIMY TYLE AUTOBUSÓW, NA ILE WYSTARCZY PIENIĘDZY

– Na jakim etapie jest proces zakupu tych autobusów?

– Obecnie trwa wycena autobusów. Jak się okazało, nie jest ich 15, lecz 39. Niezależny rzeczoznawca określi ich wartość, po czym miasto Kielce wystawi je na aukcję. Z dużym prawdopodobieństwem weźmiemy w niej udział i mamy nadzieję, że będziemy jedynym oferentem, dzięki czemu uda się kupić autobusy po cenie wywoławczej.

Jednocześnie pozostajemy w kontakcie z Urzędem Miasta Winnicy. Przesłaliśmy im listę modeli autobusów wraz z informacjami o przebiegu i rodzaju silnika, aby strona ukraińska mogła wskazać, które pojazdy najlepiej odpowiadają jej potrzebom.

Jeśli aukcja w Kielcach zakończy się pomyślnie i uda nam się kupić autobusy, rozważamy zwrócenie się do Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych (RARS) o pomoc w ich transporcie koleją do Ukrainy.

– Czy chcecie kupić wszystkie 39 autobusów?

– Nie. Chcemy kupić tyle autobusów, na ile wystarczy nam środków. Kiedy rozpoczynaliśmy zbiórkę, w przestrzeni publicznej pojawiały się jedynie informacje o tym, że część radnych Kielc zablokowała przekazanie autobusów. Nie mieliśmy żadnej wiedzy na temat ich liczby ani wartości, dlatego sami oszacowaliśmy potrzebną kwotę, szukając w Internecie informacji o tym, ile mogą kosztować takie 17-letnie autobusy.

– Kiedy odbędzie się aukcja?

– Najpierw poznamy wyniki wyceny autobusów, a następnie miasto ogłosi termin aukcji. Po jego wyznaczeniu będziemy musieli wpłacić wadium potwierdzające udział w postępowaniu.

Rozważamy również skorzystanie z usług własnego rzeczoznawcy. Miasto odpowiada za swój tabor, a my odpowiadamy za pieniądze powierzone nam przez Polaków i Ukraińców.

ZBIÓRKĘ ZAKOŃCZYMY W MOMENCIE ZAKUPU AUTOBUSÓW

– Jak długo potrwa zbiórka pieniędzy na zakup autobusów?

– Zbiórka została zaplanowana na 90 dni, ale zakończymy ją w momencie zakupu autobusów. Jeśli nie uda się dojść do porozumienia z władzami miasta – a nie wykluczamy, że radni o poglądach nacjonalistycznych będą blokować ten proces – będziemy szukać autobusów gdzie indziej, a nawet kupimy je w Ukrainie. W takim przypadku nie tylko pozyskamy pojazdy, ale jednocześnie wesprzemy ukraiński budżet.

Możliwości jest kilka, ale chcemy dać miastu Kielce szansę na wyjście z twarzą z tej sytuacji.

– Kiedy autobusy mogłyby trafić do Winnicy?

– Przy sprzyjających okolicznościach mogłoby to nastąpić za około dwa miesiące. Na razie jednak nie mamy pewności, że kupimy je właśnie w Kielcach. Jeśli nadal będziemy spotykać się z hejtem i przeszkodami, zaczniemy szukać autobusów w innych regionach Polski lub w Ukrainie.

Obecnie sprawdzamy możliwości zakupu autobusów w innych województwach. Poprosiliśmy również władze Winnicy o sprawdzenie, czy istnieje możliwość zakupu autobusów na miejscu, w Ukrainie, aby mieć większe pole manewru. Wybierzemy najlepsze rozwiązanie.

Poza autobusami chcemy kupić także dwa lub trzy samochody dla Winnickiego Obwodowego Klinicznego Szpitala Weteranów Wojennych.

– Jak władze Winnicy zareagowały na waszą inicjatywę?

– Reakcja jest bardzo pozytywna, a współpraca układa się bardzo dobrze. Chciałbym podkreślić, że nie jest to zbiórka naszej fundacji – my jedynie ją zainicjowaliśmy. To zbiórka mieszkańców Kielc, zwykłych Polaków i Ukraińców. Ludzi, którzy chcą normalnego świata, wolnego od nienawiści.

WSPIERAMY UKRAIŃSKICH ŻOŁNIERZY. Z NIEKTÓRYMI BRYGADAMI WSPÓŁPRACUJEMY JUŻ PIĄTY ROK

– Czy zmagacie się z hejtem z powodu swojej działalności?

– Hejt jest zawsze obecny. Tak zwane kremlowskie „farmy trolli”, czyli wielkie korporacje dysponujące budżetami sięgającymi setek milionów dolarów rocznie, działają bardzo aktywnie. To pokazuje, jak ważna jest dla nich propaganda. Hejt pojawiający się w Internecie traktujemy jako broń przeciwnika i staramy się obrócić ją przeciwko niemu.

W pierwszych dniach pełnoskalowej inwazji pojechaliśmy na granicę i stamtąd rozwoziliśmy uchodźców po całej Polsce. Później zaczęliśmy dostarczać pomoc do Ukrainy, między innymi do Winnicy, gdzie dworzec kolejowy zamienił się wówczas w obóz dla uchodźców z całego kraju.

Bardzo szybko zrozumieliśmy, że niezależnie od tego, ile mleka w proszku i środków higienicznych przywieziemy, wszystko to okaże się bez znaczenia, jeśli między ludnością cywilną a wrogiem nie będzie żołnierza zdolnego do walki. Dlatego zaczęliśmy wspierać ukraińskich wojskowych. Są brygady, z którymi współpracujemy już piąty rok.

Obecnie specjalizujemy się w zakupie różnego rodzaju dronów, systemów Starlink dla dronów, wzmacniaczy zasięgu łączności oraz naziemnych systemów robotycznych. Około 95 proc. wszystkich zakupów realizujemy w Ukrainie.

– Jak zmienił się poziom pomocy w porównaniu z 2022 rokiem?

– Zmniejszył się, ale jest to normalna ludzka reakcja. Żyjemy w wolontariackiej „bańce”, otoczeni ludźmi o podobnych poglądach. Nasz świat jest pełen osób, którzy jeżdżą na Ukrainę.

Unikamy jednak słowa „pomoc”, ponieważ jesteśmy przekonani, że to ukraińscy żołnierze bronią nas przed czerwoną hordą ze wschodu, a my jedynie wspieramy ich w obronie świata, który znamy.

– Jak, pana zdaniem, można odwrócić negatywne tendencje, które pojawiły się w relacjach polsko-ukraińskich?

– Trzeba odebrać historię politykom i pozostawić ją historykom. To mój apel. Najważniejsze jest, aby każdy z nas pozostał człowiekiem i nie ulegał nawoływaniom do nienawiści.

Trzeba zwracać się do zwykłych Polaków i Ukraińców, aby nie dali się poróżnić, ponieważ wszyscy jesteśmy takimi samymi ludźmi. Jeśli sąsiad ma kłopoty, stań po jego stronie. Jeśli to ty znajdziesz się w potrzebie, sąsiad pomoże tobie. A jeśli nie wiemy, jak postąpić, zachowajmy się przyzwoicie.

Rozmawiał Jurij Banachewycz, Warszawa