Dyskusja o zestrzeliwaniu rosyjskich rakiet nad Ukrainą nie powinna stać się zakładnikiem gier partyjnych – Sikorski

Minister spraw zagranicznych Polski Radosław Sikorski powiedział w czwartek, że dyskusja na temat tego, czy skuteczniej byłoby przechwytywać rosyjskie rakiety nad Ukrainą, nie czekając, aż zbliżą się one do Polski, nie powinna stać się zakładnikiem rywalizacji partyjnej.

Powiedział to w Polskim Radiu - podaje Ukrinform, powołując się na  PAP .

„Kwestia tego, czy możemy być pewni, że lepiej zestrzelić te rosyjskie rakiety nad Ukrainą, niż być może później nad Polską , jest tematem bardzo poważnej dyskusji, która nie powinna stać się zakładnikiem partyjnej rywalizacji” – powiedział Sikorski, komentując słowa byłego premiera, lidera partii Rozwój Plus, Mateusza Morawieckiego, który niedawno oświadczył, że nie zgadza się na przekazanie Ukrainie dodatkowych rakiet do baterii Patriot.

Zapytany o szanse na rozejm po spotkaniu prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego z prezydentem USA Donaldem Trumpem pod koniec lipca, Sikorski odpowiedział, że w tym celu Stany Zjednoczone powinny wywrzeć presję na Rosję, a nie na Ukrainę.

Polski minister uważa, że ​​elementem takiej presji mogłoby być przyjęcie ustawy nazwanej imieniem senatora Lindseya Grahama, która „stworzyłaby podstawę prawną dla tak surowych sankcji wobec Rosji”. Sikorski podkreślił, że dla wielu krajów sojuszniczych stawka celna wynosi 10% lub 15%, podczas gdy dla Rosji obecnie nie ma taryfy, ale mogłaby ona zostać zastosowana.

Ponadto, zdaniem szefa polskiego MSZ, negocjatorzy powinni odwiedzić także Kijów.

„Dobrze by było, gdyby negocjatorzy w końcu po raz pierwszy odwiedzili Kijów, a nie tylko odbywali pielgrzymkę do Moskwy” – powiedział.

Jak podaje Ukrinform, premier Polski Donald Tusk  potwierdził, że podczas zmasowanego rosyjskiego ataku rakietowego na Ukrainę w nocy z czwartku na czwartek, 30 lipca, jeden z rosyjskich pocisków manewrujących Ch-101 naruszył polską przestrzeń powietrzną  i spadł około 50 kilometrów od Lublina.