Andrij Deszczyca, ambasador Ukrainy w Polsce.
Rosja podrzuciła nam „jabłko niezgody” i nie przestaje tego robić.
30.12.2018 20:12

Stosunki między Ukrainą a Polską są tradycyjnie dość intensywne. Kraje sąsiadujące są powiązane wieloma kontaktami na płaszczyźnie transgranicznej, międzyregionalnej lub centralnej. Gdzieś wyglądają dobrze, a gdzieś wyczuwamy problemy.

O tym, jak wyglądały stosunki między Kijowem i Warszawą w różnych sferach, w ubiegłym roku, a także o priorytetach współpracy dwustronnej w 2019 roku, w wywiadzie dla UKRINFORM opowiedział ambasador Ukrainy w Polsce Andrij Deszczyca.

HISTORIA MUSI BYĆ LEKCJĄ, NIE NARZĘDZIEM POLITYCZNYM

- Panie ambasadorze, na początku grudnia, miała miejsce wizyta w Kijowie szefa polskiego MSZ stanowczo zareagował na agresję Rosji w Cieśninie Kerczeńskiej. Czy ta wizyta rozładowała napięcie w stosunkach ukraińsko-polskich, które powstało z powodu sporów historycznych?Jacka Czaputowicza, która odbyła się w przyjaznej atmosferze. Wcześniej polski MSZ dość stanowczo zareagował na agresję Rosji w Cieśninie Kerczeńskiej. Czy ta wizyta rozładowała napięcie w stosunkach ukraińsko-polskich, powstałe z powodu sporów historycznych?

- Rzeczywiście, negocjacje odbyły się w bardzo ciepłej i konstruktywnej atmosferze. Polska po raz kolejny potwierdziła, swoje niezmienne poparcie dla integralności terytorialnej i suwerenności Ukrainy, po raz kolejny potwierdziła swoje stanowisko w organizacjach międzynarodowych, co do nazwania Rosji agresorem, i co do potrzeby kontynuowania i wzmocnienia sankcji wobec Rosji. Polska aktywnie wspiera Ukrainę na arenie międzynarodowej, właśnie teraz - w Radzie Bezpieczeństwa ONZ, gdzie jest niestałym członkiem. Strona ukraińska wysoko ceni te wysiłki, a także szybką i zdecydowaną reakcję na rosyjską agresję zbrojną w Cieśninie Kerczeńskiej.

Po uzgodnieniu stanowiska w kwestiach ważnych strategicznie, w tym zapewnieniu bezpieczeństwa w regionie i omówieniu środków przeciwdziałających rosyjskiej agresji, poruszono również historyczny kontekst stosunków dwustronnych.

- Przed wizytą Czaputowicza na Ukrainie polska prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie prezesa Towarzystwa Ukraińskiego w Lublinie Grzegorza Kuprianowicza i bezpośrednio podczas wizyty ogłoszono, że do Polski wróciła grupa młodych chłopców, którzy próbowali odpalić race na Cmentarzu Łyczakowskim. Jednocześnie, 17 stycznia, sąd w Polsce ma wydać opinię w sprawie „ukraińskiej” poprawki w ustawie o Instytucie Pamięci Narodowej. Oznacza to, że jednak pojawiają się pozytywne gesty po obu stronach. Czy to świadczy o tym, że Kijów i Warszawa szukają małych kroków w kierunku pojednania w historycznym planie?

- Jestem przekonany, że historia powinna być lekcją dla polityków, a nie instrumentem działalności politycznej. To napięcie w stosunkach ukraińsko-polskich, które związane jest z różną interpretacją naszej wspólnej przeszłości historycznej, jest naszemu państwu zdecydowanie nieprzydatne i może na nim skorzystać Rosja, która jest obecnie szczególnie zainteresowana osłabieniem wspierania Ukrainy przez jej zachodnich partnerów.

Wydaje mi się, że zarówno Ukraina, jak i Polska, w rozwoju cywilizacyjnym, zrozumiały, że historia nas nie rozdziela. Myślę, że musimy dać historykom szansę i czas, by docenili naszą wspólną historyczną przeszłość. Co więcej, jesteśmy obecnie na tym etapie, szczególnie na Ukrainie, kiedy nie możemy jednoznacznie ocenić wielu wydarzeń historycznych. To odnosi się do każdego okresu, ponieważ otwierają się nowe archiwa, pojawiają się nowe dokumenty i ujawniają się naoczni świadkowie. Tak więc zmienia się aktualna interpretacja pewnych faktów historycznych.

Nie oczekuję, że oceny ukraińskich i polskich historyków będą takie same. W tym kontekście logika "zgody na nieporozumienie" byłaby logiczna, tj. tolerancyjny stosunek do faktu, że druga strona może mieć inną wizję. Konieczne jest odejście od polityki bezkompromisowości w kierunku większej tolerancji. A politycy zaczynają to coraz bardziej sobie uświadamiać.

- To będzie dość trudne ...

- Tak, na Ukrainie i w Polsce rozpoczyna się kampania wyborcza. Dlatego też nie wykluczam wykorzystania w nich elementu historycznego. Chciałbym jednak podkreślić, że negatywy naszej wspólnej przeszłości nie mogą kształtować przyszłości naszych krajów.

- Wkrótce, na Ukrainie, będzie musiał odejść przed terminem ambasador Polski. Czy w jakiś sposób wpływa to na stosunki dwustronne?

- Jestem przekonany, że nie nastąpi zasadnicza zmiana w stosunku Polski do Ukrainy. Wizyta Ministra Czaputowicza potwierdziła zainteresowanie wzajemnie korzystnym rozwojem stosunków z Ukrainą. Mamy jasne plany dotyczące realizacji kolejnych wizyt, negocjacji. Nawiasem mówiąc, po wizycie szefa polskiego MSZ odbyły się także konsultacje na szczeblu ministrów transportu i ministrów rolnictwa. Trwa realizacja konkretnych projektów, aktywnie rozwija się bilateralna współpraca międzyresortowa.

BEZ ZWIĘKSZENIA LICZBY PRZEJŚĆ GRANICZNYCH SYTUACJA NA GRANICY BĘDZIE SIĘ POGARSZAĆ

- Problemem w naszych stosunkach dwustronnych pozostaje wciąż granica. W ostatnich dniach kolejki na granicy pobiły wszelkie rekordy. Widzimy, że potrzebne są dalsze rozwiązania systemowe. Jak Pan to ocenia?

- Systemowym rozwiązaniem problemu może być zwiększenie liczby punktów kontrolnych oraz skrócenie czasu trwania kontroli i przygotowywania dokumentów. Jeśli rozwój infrastruktury punktów kontrolnych wymaga czasu, to wprowadzenie wspólnej kontroli wszystkich punktów kontrolnych (obecnie działa 4 z 8 przejść drogowych) mogłoby w krótkim czasie znacząco poprawić sytuację. Pracujemy nad tym. Ważnym elementem jest również prawidłowe wykonywanie obowiązków przez funkcjonariuszy straży granicznej i celników. Nie powinno się lekceważyć "gorącej linii" w sytuacjach, gdy widzisz, że działania pracowników punktów kontrolnych nie spełniają twoich oczekiwań.

- Istnieje taka opinia, że ​​być może możliwe jest utworzenie jednego organu, który koordynowałby działania wszystkich struktur działających na granicy, ponieważ wszystkie one podlegają różnym departamentom. Jaka jest Pana opinia na ten temat?

- W tym celu w każdym kraju istnieje rząd. Jeśli każdy resort reaguje prawidłowo na swoje zadania i pracę, koordynacja będzie normalna. Nie widzę potrzeby tworzenia dodatkowego organu, mamy przecież Radę Ministrów, na której posiedzeniu, można omawiać problemy wszystkich struktur – przygranicznych, celnych, fitosanitarnych itd. Chodzi o to, że jest to rzeczywiście problem, który nasili się, jeśli liczba punktów kontroli granicznej nie wzrośnie. To zwykła arytmetyka. Dziesięć lat temu mieliśmy osiem punktów kontrolnych, a dzisiaj jest ich osiem. Przy tym, liczba osób przekraczających granicę zwiększyła się kilkakrotnie. Różne próby przyspieszenia odpraw granicznych poprzez stworzenie osobnych pasów ruchu dla małego ruchu granicznego lub samochodów obywateli UE nie rozwiązują ogólnego problemu.

- Jeszcze poprzedni polski rząd w 2015 r. przyznał Ukrainie 100 mln euro pożyczki, którą planowano wydać na modernizację granicy. Ta sprawa jakoś przycichła ...

- Ta kwestia jest wciąż dopracowywana. W grudniu podpisano akt o rozszerzeniu stosownej umowy do grudnia 2019 r. Już są podpisane umowy z podwykonawcami, ale szereg umów nadal znajduje się na etapie zatwierdzania. Mam nadzieję, że wszystkie kontrakty zostaną wkrótce podpisane i rozpocznie się praktyczny etap modernizacji infrastruktury istniejących przejść granicznych i rozwoju dróg dojazdowych do nich.

- Jaka jest perspektywa tworzenia nowych punktów kontrolnych?

- Na razie priorytetowym zadaniem jest modernizacja istniejących punktów kontrolnych, ale perspektywa otwarcia, w ciągu najbliższych dwóch lat, przejścia Niżankowice-Malhowice pod Przemyślem, jest również realna. Dla tego jest już decyzja komisji mieszanej ds. Rozwoju transgranicznego i regionalnego, są środki w budżetach lokalnych, w szczególności w województwie podkarpackim na przygotowanie szacunków projektowych.

Mamy jeszcze kilka miejsc na granicy polsko-ukraińskiej, gdzie potencjalnie mogą być stworzone punkty kontrolne. Są to cztery miejsca, w których odbywają się dni dobrego sąsiedztwa: jeden na Wołyniu, dwa w obwodzie lwowskim i jeden na Zakarpaciu, gdzie granice Ukrainy, Polski i Słowacji się zbiegają. Obiektywna potrzeba otwarcia tych punktów kontrolnych istnieje. Potrzebujemy tylko odpowiednich decyzji politycznych i wsparcia finansowego.

- Ministrowie infrastruktury Ukrainy i Polski dyskutowali na ten temat podczas ostatniego spotkania w Warszawie w połowie grudnia?

- Tak. Był omawiany kompleks środków niezbędnych do przyspieszenia realizacji tego planu.

- Oprócz samochodowego i kolejowego ruchu na granicy, na kilku przejściach funkcjonuje jeszcze rowerowo-pieszy. Jaka jest perspektywa jego rozwoju?

- Trzeba realnie zrozumieć, czym są dziś piesze przejścia graniczne. Punkt kontrolny „Medyka - Szeginie” często wykorzystywany jest do prowadzenia małego biznesu, co nie w pełni odpowiada celom funkcjonowania pieszych przejść granicznych - rozwojowi turystyki, odwiedzaniu przyjaciół i krewnych, wydarzeniom kulturalnym. Ponadto, takie przejście musi być wyposażone tak, aby nie stwarzać zagrożenia dla osób przekraczających granicę samochodami.

W punkcie kontrolnym "Uhrynów-Dołhobyczów" w trybie testowym przez ostatnie trzy lata funkcjonowało przejście dla pieszych. Dziś strona polska wstrzymała tam ruch pieszych, ponieważ ukraińskie władze lokalne, przez ten czas, nie zapewniły odpowiednich warunków podróżnym. Dopóki strona ukraińska nie wypełni swoich zobowiązań, ruch nie zostanie przywrócony. Istnieją pewne standardy i należy je uszanować.

Poruszamy również kwestię konieczności otwarcia korytarza dla rowerowo-pieszego ruchu, na nowym przejściu granicznym Niżankowice-Malhowice, oczywiście wyłącznie dla osób podróżujących w celach turystycznych. Jako takie przejście może również funkcjonować punkt kontrolny Łubnia-Wołosate na Zakarpaciu. Tam jest Park Narodowy, tam samochody nie jeżdżą, ale ruch pieszy i rowerowy może być formą istnienia tego punktu kontrolnego, ale tylko dla wycieczek turystycznych.

UMOWA O STREFIE WOLNEGO HANDLU POWINNA ZOSTAĆ ODNOWIONA

- Przebywając w październiku z wizytą w Polsce, minister Pawło Klimkin powiedział, że na granicy ma miejsce niezrozumiała zwłoka w przepuszczaniu ukraińskich towarów na Zachód. Mówimy o produktach rolnych, które mogą być konkurencją dla polskich towarów na rynku europejskim. Co można zrobić w tej sytuacji?

- Ukraina zwiększa możliwości swojej konkurencyjności dla europejskiego rynku produktów, na które rośnie popyt na Zachodzie. Polscy rolnicy zdają sobie sprawę, że ukraińscy rolnicy mają czym zaciekawić europejskiego konsumenta, a umowa o wolnym handlu otwiera przed nimi nowe możliwości, chociaż wymaga ona, według mnie, dodatkowego opracowania i aktualizacji. Pragnienie polskich producentów do utrzymania swojej pozycji na europejskim rynku produktów rolnych jest zrozumiałe, ale pamiętajmy o istnieniu zasad wolnego rynku i uczciwej konkurencji.

- Niedawno w Warszawie odbyło się robocze spotkanie wszystkich ukraińskich konsulów generalnych i honorowych. Jakie problemy najczęściej sygnalizują?

- W związku ze wzrostem liczby ukraińskich migrantów w Polsce - dziś to około 1,5 miliona naszych obywateli - znacznie wzrosła liczba zgłoszeń do urzędów konsularnych, z prośbami rozwiązywać różne problemy. Często obywatele ukraińscy zwracają się również do konsulatów honorowych, które nie mają pełnych uprawnień do wykonywania działalności konsularnej. Dlatego istnieje wyraźna potrzeba, aby otworzyć jeszcze jeden ukraiński punkt konsularny w zachodniej Polsce - we Wrocławiu, co pozwoliłoby przebudować granice okręgów konsularnych, tak aby obywatele Ukrainy nie musieli tracić więcej niż dwie lub trzy godziny na przybycie do konsulatu. Planujemy przeprowadzić działania przygotowawcze w 2019 roku i mamy nadzieję, że nowy Konsulat Generalny Ukrainy we Wrocławiu rozpocznie pracę w 2020 roku.

Planujemy otworzyć konsulat honorowy w Katowicach, ale czekamy na odpowiednie decyzje. Mam nadzieję, że stanie się to wkrótce. Ponadto szukamy kandydatury na Konsula Honorowego w Kielcach. Jeśli wkrótce zrealizujemy te plany, zostaną tylko dwa ośrodki wojewódzkie, gdzie nie ma ukraińskich oddziałów konsularnych - Olsztyn i Białystok.

Drugą kwestią, o której rozmawialiśmy, jest koordynacja działań między konsulatami honorowymi i generalnymi. Konsulaty honorowe udzielają wyjaśnień obywatelom Ukrainy, kierują ich do właściwego konsulatu generalnego i pomagają w organizacji takich wizyt konsularnych. Takie usługi konsularne świadczymy na terenie konsulatów honorowych, w szczególności we Wrocławiu, Zielonej Górze, Poznaniu, Łodzi.

Inną ważną kwestią, którą omawialiśmy podczas spotkania , było jak skutecznie poinstruować obywateli Ukrainy w kwestii możliwości realizacji swojego prawa wyborczego za granicą. Dziś nasi konsulowie honorowi pomagają informować, że możliwość głosowania w Polsce mają obywatele Ukrainy, którzy są na tymczasowej rejestracji konsularnej lub wcześniej złożyli wniosek z prośbą o umieszczenie w rejestrze wyborców.

Omówiliśmy także plany organizacji ukraińskich wydarzeń kulturalnych i artystycznych, w szczególności kwestię podniesienia ich poziom, rozszerzenia zasięgu i poprawy efektywności.

- Polski Autokefaliczny Kościół Prawosławny (PAKP) z niejakim uprzedzeniem zareagował na kroki w kierunku utworzenia ukraińskiego kościoła prawosławnego, co znalazło odzwierciedlenie w jego oficjalnym komunikacie. Czy jest szansa, że ​​PAKP zmieni zdanie i uzna Kościół ukraiński jak równy kościół innym kościołom prawosławnym?

- Należy zauważyć, że w tym oświadczeniu PAKP powiedział również, że Kościół modli się o jedność prawosławia. Jestem przekonany, że ta jedność została zademonstrowana podczas Soboru 15 grudnia, a potwierdzimy ją po otrzymaniu Tomosu. Mam nadzieję, że to będzie podstawą dla PAKP do zrozumienia, że ​​nasze i ich modlitwy doprowadziły do ​​powstania ukraińskiego lokalnego kościoła i warto z nim podtrzymywać kontakt. Według wszystkich kanonów kościelnych, każde państwo, tym bardziej posiadające dużą liczbę wierzących prawosławnych, ma prawo do lokalnego kościoła. Uznaje to również polski kościół. Dlatego to nie jest sprzeczne z ich pozycją i kanonami kościelnymi. Jeśli to nie jest sprzeczne z kanonami, trzeba nawiązywać z nimi kontakty.

UKRAIŃSKIE I POLSKIE INTERESY GEOSTRATEGICZNYCH ZBIEGAJĄ SIĘ

- W sferze politycznej Polska aktywnie popiera stanowisko Ukrainy w sprawie sankcji wobec Rosji, przeciwdziałając utworzeniu North Stream-2. Czy to się nie zmieni, skoro Rosja cały czas pracuje nad pogorszeniem stosunków ukraińsko-polskich?

- Tak, Rosja cały czas nad tym pracuje, wykorzystując naszą złożoną przeszłość historyczną. Staram się wytłumaczyć ukraińskim kolegom z innych resortów, że problem niszczenia ukraińskich miejsc pamięci w Polsce, który stał się „kością niezgody” między Ukraińcami i Polakami, od początku był podrzucony z zewnątrz. Nadal nie wiemy, kto zniszczył ukraińskie zabytki w Polsce i kto zniszczył polskie na Ukrainie. Przecież dopiero później to osiągnęło taki poziom.

Rosja podrzuciła nam „jabłko niezgody” i nie przestaje tego robić. W takiej sytuacji ważne jest zachowanie tolerancji i szacunku dla siebie nawzajem, wtedy takie zewnętrzne czynniki nie zaszkodzą nam.

Niezależnie od zmiany prorządowych sił politycznych, ukraińskie i polskie interesy geostrategiczne pokrywają się, a zamiast pozwolić na prowokacje czynników zewnętrznych, skoncentrujmy się na osiągnięciu ważnych dla nas celów.

- Jak Pan ocenia poziom współpracy gospodarczej między Ukrainą a Polską? Gdzie są perspektywy jej rozwoju?

- Przede wszystkim należy zauważyć stały wzrost wymiany handlowej pomiędzy naszymi krajami. Polska zajmuje pozycję czwartego co do wielkości partnera handlowego Ukrainy i jest drugim na świecie największym odbiorcą ukraińskiego eksportu. Ogółem wymiana towarowa z Polską w ciągu 10 miesięcy 2018 roku wyniosła prawie 6 miliardów dolarów, w tym eksport towarów wzrósł o 23% i wyniósł ponad 2,5 miliarda dolarów.

Inną pozytywną tendencją jest wzrost ukraińskich inwestycji w Polsce. Niestety nie możemy powiedzieć tego samego o polskich inwestycjach na Ukrainie. Mam nadzieję, że dalsze reformy ukraińskiego rządu w najbliższej przyszłości przekonają polski biznes, że pomimo istniejących zagrożeń bezpieczeństwa, można i trzeba inwestować na Ukrainie.

- Jakie są perspektywy rozwoju między krajami w sferze wojskowej i wojskowo-technicznej?

- Niedawno w Warszawie była z wizytą duża delegacja Ministerstwa Obrony Ukrainy, na czele z zastępcą Ministra Obrony Igora Pawłowskiego. W skład delegacji weszli także przedstawiciele wojskowo-technicznych firm sektorowych. Uważają oni, że Polska jest jednym z krajów, z którymi trwa ciągły dialog i obopólnie korzystna współpraca w zakresie produkcji i rozwoju sprzętu wojskowego.

- W Polsce jest dużo ukraińskich miejsc pamięci, w szczególności cmentarzy ukraińskich, na których pochowani są żołnierze URL. Niektóre z nich są bardzo zaniedbane. W jaki sposób można poprawić tę sytuację?

- Siłami ukraińskich aktywistów i ambasady przywracamy zrujnowane pochówki. W naszym budżecie już założyliśmy fundusze na tę pracę. Mam nadzieję, że uda nam się odnowić cmentarz w Łańcucie (południowo-wschodnia Polska). Mamy ambitne plany odnowienia ukraińskich grobów na cmentarzu na Woli w Warszawie. Trzeba jak najszybszej odrestaurować cmentarz w Szczypiorno (w Kaliszu – red.). W tej kwestii ważna jest współpraca z polskimi władzami lokalnymi i centralnymi - Ministerstwem Obrony i Ministerstwem Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Mam nadzieję, że ukraińska Komisji ds. Upamiętnienia Uczestników Operacji Antyterrorystycznej, Ofiar Wojny i Represji Politycznych, do której zadań należy opieka nad ukraińskimi miejscami pamięci, jak na Ukrainie, tak i za granicą, aktywnie włączy się w realizację tych planów.

- Dosyć aktywnie wygląda także wymiana kulturalna i młodzieżowa między Ukrainą i Polską. Jakie są dalsze perspektywy w tej sferze?

- Co roku coraz więcej ukraińskich grup odwiedza Polskę. Ukraińscy artyści pokazują spektakle, filmy, organizują wystawy i różne ciekawe wydarzenia. To nie tylko pokazuje Polakom współczesną kulturę ukraińską, ale także zmienia stereotypowe postrzeganie przez Polaków społeczności ukraińskiej.

Tendencje te należy wspierać. Dlatego dziś aktywnie pracujemy nad stworzeniem przyzwoitych warunków do otwarcia w Warszawie Instytutu Ukraińskiego, który by na poziomie profesjonalnym reprezentował kulturową część Ukrainy w Polsce. Mamy już pomieszczenie i jeśli znajdziemy środki na jego remont, Instytut Ukraiński może zostać otwarty w Warszawie do końca przyszłego roku.

GŁÓWNE WYZWANIA: WYBORY I ROSYJSKI AGRESOR

- Jakie będą Pana priorytety w stosunkach ukraińsko-polskich w roku 2019? Na czym będzie koncentrować się praca ukraińskiej dyplomacji w przyszłym roku?

- Niewątpliwym priorytetem będzie utrzymanie dobrosąsiedzkich i partnerskich relacji z Polską. Stoimy przed poważnymi wyzwaniami: wybory na Ukrainie i w Polsce oraz rosyjski agresor, który chce zdestabilizować region. Dlatego dołożymy wszelkich starań, aby połączyć siły i wspólnie walczyć z zagrożeniami. Będziemy także pracować nad poprawą skuteczności ochrony interesów obywateli ukraińskich w Rzeczypospolitej Polskiej, maksymalizować zaspokajanie potrzeb kulturalnych społeczności ukraińskiej i przywracać pamięć o Ukraińcach.

- Czy w niedalekiej przyszłości planowane są kontakty i wizyty na najwyższym szczeblu politycznym?

- Tak, ale ogłosimy to nieco później. Warto zauważyć, że współpracujemy z polską stroną w sprawie wspólnych działań mających na celu uczczenie 10. rocznicy inicjatywy Partnerstwa Wschodniego. Chcemy zwrócić uwagę Europy na sukces jej polityki wschodniej, podkreślić jej znaczenie i perspektywy dalszej współpracy UE z krajami Partnerstwa, w szczególności z Ukrainą.

Jurij Banachiewicz, Warszawa

Przy cytowaniach i wykorzystywaniu dowolnych materiałów w Internecie, dostępnych dla wyszukiwarek, obowiązkowy jest odnośnik na pierwszy akapit «ukrinform.pl», jednocześnie cytowanie tłumaczeń materiałów z zagranicznej prasy jest możliwe tylko pod warunkiem umieszczenia odnośnika do strony ukrinform.pl oraz na stronę tego wydania. Cytowanie i wykorzystanie materiałów w offline mediach, aplikacjach mobilnych, SmartTV jest możliwe wyłącznie po uzyskaniu pisemnej zgody Ukrinformu. Materiały oznaczone jako "reklama" i "PR", jak również materiały w bloku "Komunikat prasowy" są publikowane na prawach reklamy, i odpowiedzialność za ich treść niesie reklamodawca.

© 2015-2019 Ukrinform. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Projektowanie stron internetowych - Studio «Laconica»

Wyszukiwanie zaawansowaneUkryj wyszukiwanie zaawansowane
W przeciągu jakiego okresu:
-