Zełenski pokazał biuro w bunkrze przy ulicy Bankowej, gdzie pracował na początku wojny
Szef państwa ogłosił to w swoim przemówieniu z okazji czwartej rocznicy pełnoskalowej inwazji, podaje Ukrinform.
„To biuro, ten mały pokój w bunkrze na ulicy Bankowej, to tutaj, na początku wojny, odbyły się moje pierwsze rozmowy ze światowymi przywódcami. Rozmawiałem tu z prezydentem Bidenem i to właśnie tutaj usłyszałem: «Wołodymyrze, istnieje zagrożenie, musisz pilnie opuścić Ukrainę. Jesteśmy gotowi pomóc». I odpowiedziałem, że potrzebuję broni, a nie taksówki. I nie dlatego, że wszyscy jesteśmy tak nieustraszeni czy tak stalowi. Wszyscy jesteśmy żywymi ludźmi, a tego dnia wszyscy my, wszyscy Ukraińcy, byliśmy przestraszeni i zranieni, wielu było w szoku, wielu nie wiedziało, co powiedzieć, ale na jakimś… na jakimś niewidzialnym poziomie wszyscy wiedzieliśmy, że nie mamy innej Ukrainy. To jest nasz dom i wszyscy wiedzieliśmy, co robić” – powiedział.
Zełenski zauważył, że obrona Ukrainy była wyborem milionów ludzi.
„Nasi ludzie nie wywiesili białej flagi, lecz bronili niebiesko-żółtej. A okupanci, którzy myśleli, że spotkają się tu z szeregami z kwiatami, zobaczyli kolejki przed wojskowymi komisjami rejestracyjnymi i poborowymi. Nasi ludzie wybrali opór. A nasi żołnierze – stali twardo, a cywile bronili miast, bronili naszych wiosek, ulic, podwórek, zwykli ludzie, absolutnie, powstrzymywali kolumny sprzętu ludzkim murem. I wszyscy razem wskazywali jedyną słuszną drogę dla zaginionych Rosjan” – zauważył.
Głowa państwa podkreślił: jasne było, że każde jutro trzeba wygrać. Według niego wszyscy pracowali nad dostarczaniem broni, leków i żywności do miast blokowanych przez wroga.
„Ukraina musiała się ostać, państwo musiało się ostać mimo wszystko. I mimo wszystko nasza Ukraina musiała pracować. Wiele tu zrobiono – nigdy wcześniej nie pokazywaliśmy tego obiektu. Teraz oczywiście stoi pusty, ale na początku wojny… na początku wojny były tu setki ludzi. Pracowałem tu, potem poszedłem na górę, przemawiałem do was, do ludzi. Nasz zespół, rząd, codzienne spotkania z wojskiem, telefony, szukanie rozwiązań – wszystko, co niezbędne, żeby Ukraina przetrwała” – wspomina Zełenski.
Prezydent podkreślił, że od samego początku trzeba było podkopać zaufanie do Ukrainy, starać się o pakiety pomocowe, sankcje wobec Rosji i pakiety uzbrojenia.
„I to było kluczowe przesłanie apeli do krajów europejskich, do Kongresu USA, do większości parlamentów świata. I oczywiście do ludzi, do zwykłych ludzi, do milionów na całym świecie: stańcie z nami, stańcie z Ukrainą, wierzcie w nas, stańcie z Ukrainą, bądźcie odważni jak Ukraina!” – powiedział.
Zełenski dodał, że apele te odniosły skutek, ponieważ Ukraińcy walczyli w sposób zapierający dech w piersiach. To, jak powiedział, było inspirujące, więc wkrótce wszyscy zobaczyli to błękitno-żółte morze – tysiące ludzi z ukraińskimi flagami na placach Europy i świata.
„I tak stopniowo, z trudem, krok po kroku, cegła po cegle, Ukraina budowała wsparcie, które pozwoliło jej przetrwać: kiedy przetrwaliśmy pierwszy dzień wojny, najdłuższy w naszym życiu. A potem kolejny. I kolejny. A potem tydzień. Dwa. A potem… a potem miesiąc. I zobaczyliśmy wiosnę. Wygraliśmy ją, gdy wydawało się, że ten luty nigdy się nie skończy. Wygraliśmy naszą pierwszą wiosnę podczas wielkiej wojny. To był punkt zwrotny i po raz pierwszy wszyscy pomyśleli: damy radę. Ukraina da radę” – zauważył.
Jak donoszono, cztery lata temu, 24 lutego 2022 roku, Federacja Rosyjska rozpoczęła pełną inwazję na Ukrainę . Około godziny 3:40 nad ranem pierwsza kolumna rosyjskich czołgów wkroczyła na terytorium obwodu ługańskiego, a Ukraińcy w wielu miastach obudzili się, słysząc pierwsze wrogie pociski.
Zdjęcie: BP